Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Część 45: NEVER FUCK WITH WINNIE, CPT BRIGHT FIDDLE

Część 45: NEVER FUCK WITH WINNIE, CPT BRIGHT FIDDLE - 5.0 out of 5 based on 2 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

45 - NEVER FUCK WITH WINNIE, CPT BRIGHT FIDDLE


Po imprezie, która się rozpoczęła z powrotem brygady z akcji na centralnym, chopoki zaczęły się budzić. Pierwszy obudził się Kubuś.
-O kurwa, jak żyję czegoś takiego nie widziałem - powiedział i zaczął się rozglądać po mieszkaniu. Prosiaczek, Tygrysek i Kłapouchy siedzieli na... suficie! Królika nigdzie nie było widać. Puchatek zaczął się powoli rozglądać. Odkrył, że drzwi, stolik i meble też są ukierunkowane sufitnie.Bo dogłęębnej analizie sytuacji, niezbyt bystry miś odkrył, że po prostu leży na wiatraku pod sufitem. To odkrycie spowodowało przypływ świadomości. Zaczynają wracać wspomnienia i takie tam. Przypomniał sobie, że na centralnym z tygryskiem spotkali ruska który miał 99,9% alkochol. Kupili go z 10 zeta. Mało tego było, malutka flaszeczka. Po powrocie postanowili przetestować. Pierwszego łyka wziął Kłapouchy. Padł na miejscu. Drugiego, i zarazem ostatniego wziął on, puchatek. Tak nim wtrząsło że znlazł się na suficie. Ponieważ reszta brygady nie widziała szczególnego sensu w zdejmowaniu go stamtąd, po prostu go tam zostawili, zarzucając czasem kolejne heraklesy. Teraz, kiedy alkochol się skończył Puchatek stwierdził że czas byłby po niego skoczyć. Ale jak skoro ostatni grosz wydali na bodykits do nowego auta?! "No to trzeba dziesione wyjebać. Ale ile zarobimy taką dziesioną?" Zastanawiał się miś. Może zastanawiałby się tak dłużej, ale nagłe pukanie wyrwało go z rozmyślań i zrzuciło z sufitu powodując pęknięcie kilku desek w podłodze. Pukanie powtórzyło się. Puchatek wstał, otrzepał się i podszedł do drzwi mamrocząc coś o skórwysynach i wypruwaniu flaków. Gdy po długich mękach i kilkakrotnym powtórzeniu pukania w końcu doszedł do drzwi, zobaczył... policjanta. I to policjanta z wyjątkowo pedalską mordą.
-DZIEŃ DOBRY OBYWTELU - zaczął policjant bardzo podniosłym głosem. - Jestem z posterunkowy Pedzio z oddziału antynarkotykowego komisariatu Policji w tej miesjscowości i zostałem tu przysłany żeby sprawdzić, czy nie przechowujecie tu czasem...
-STOP! - powiedział Puchatek - Kto jest twoim przełożonym?
-CPT Bright Fiddle
-KTO?!
-Kapitan Bystry Rydz, tumanie. No więc jestem z jego placówki i wysłali mnie żebym...
Gwałtowna seria z UZI przerwała jego wypowiedź. Seria ta rozwaliła drzwi i zaplamiła mundur. Krwią właściciela. Martwe ciało Pedzia powoli osunęło się na ziemię. W środku pomieszczenia stał Prosiaczek z UZI wycelowanym w drzwi. Zdmuchnął strużkę dymu uwalniającą się z lufy.
-Hłe hłe wyrwałem psa, kurwa wyrwałem psa - powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Zajebiście stary. - powiedział Puchatek i wciągnął ciało do domku
-Yyy, stary, kurwa gdzie z tym syfem?! - spytał Prosiaczek przeładowując
-Powiedział że z Polskiego DEA. Może ma jakąś działkę przy sobie?
-Ja pierdole, nie mogłeś go zrewidować na zewnątrz?!
-Eee... no mogłem, ale i tak za późno - powiedział puchatek z obrzydzeniem na tywarzy. - poczekaj chwile - dorzucił i poszedł do kuchni. Zgrabnymi ruchami omijał leżących na podłodze Tygryska i Kłapouchego, a w kuchni spokojnie przeszedł obok leżącego Królika. Po chwili wrócił z rękawiczkam gumowymi sięgającymi do ramion. Spojrzał na uśmieszek Prosiaczka. - No, chyba kurwa nie myślałeś że będę się babrał we krwi pedzia bez zabezpieczeń... - powiedział i rozpoczął przeszukiwanie.
-Wiesz co stary - odezwał się prosiaczek - Bystry Rydz jak na razie mnie nie wkurwiał. Ale to, co nam teraz zrobił zakrawa na skandal! - powiedział mocno akcentując ostatni wyraz - Teraz to chuj mnie wkurwił że ja pierdole! Trza się tam wybrać i spuścić komuś wpierdol bo kurwa... kurwa... - mówił poważnie wkurwiony - normalnie jak go spotkam to mu tak zapierdole że... że... KURWA! Nawet wysłowić się przez niego nie mogę!
-Oooo! Popatrz co mam! - wykrzyknął uradowany Puchatek. Na stercie przedmiotów które znalazł położył sporą działkę amfy i kilka kartoników LSD. - Panowie, będzie jazda! - powiedział i zaczął oglądać rzeczy znalezione przy ciele Pedzia. A były to: prawo jazdy, policyjna legitymacja, portfel (pusty), pistolet (Beretta 92FS, pełny magazynek), dwa magazynki zapasowe, kajdanki i radiostację. Nagle usłyszał w radiostacji "...baza do pedzia...... pedzio zgłoś się............ pedzio powtarzam po raz.... ostatni zgłoś si...............................pedzio kurwa co się tam...........dzieje?!?!" Puchatek już miał zapierdolić radiem o ścianę kiedy prosiaczek go powstrzymał
-Stooop, kurwa frajerku jebany - powiedział i wziął od niego radio. Zaczął mówić pedalskim gosem "tu pedzio, misja skończona, porządni obywatele, nic nie mieli, spierdalam na chate, źle się czuję". Po chwili usłyszeli "przyjąłem...pedzio.............oki, masz wolne do jutra..........bez odbioru"
-Dobre, bedziemy mieli spokój - powiedział puchatek
-Nie będziemy mieli spokoju.
-Czemu?
-Zbieramy kurwa ekipe i jadziem zapierdolić kapitana... brajd fajdla... MWAHAHAHAH!!! - zakończył szatańskim śmiechem.
-Dooobreee... EKIPA!!! ZBIERAĆ SIĘ!!!! - krzyknął na cały dom - JADZIEM ZAPIERDOLIĆ!!!
Ekipa powoli zaczęła się budzić. Co ciekawe okrzyk "jadziem zapierdolić" budzi lepiej niż seria z UZI prosiaczka. Gdy wszyscy wstali i zebrali wyposażenie, puchatek poinformował ich o sytuacji. Po tej krótkiej Historyjce wzburzona ekipa zaczęła zakładać na siebie broń. Jak zwykle. Wszyscy obowiązkowo czerwone opaski na czoło. Kłapouchy obowiązkowo swój gigantyczny obrzyn. Królik, po wczorajszych przeżyciach (czy może raczej przed-przed-przedwczorajszych) związanych ze słabym wzrokiem postawił dziś na coś słabszego i wziął pistolet zajebany posterunkowemu Pedziowi. Ekipa wyszła na dwór. Kałachy i obrzyna złożono w bagażniku. Za kierownicą usiadł Tygrysek, nawigatorem (okok kierowcy) został Puchatek. Prosiaczek usiadł z tyłu po lewej, Królik po prawej. Jako jedyni mieli przy sobie broń. Kłapouchy usiadł spokojnie pośrodku.Tygrysek jak zwykle ruszył z piskiem opon i wielką prędkością. Brygadę wbiło w fotel. Ostatnio zamontowali jeszcze napęd nitro. Po 3 sekundach jazdy Tygrys nacisnął ciekawy niebieski guziczek na kierownicy. Samochód wyrwało. Gwałtownie przyspieszył z prędkości 150 MPH do 300 MPH. Przy takiej prędkości manewrowanie było niezwykle trudne. Na szczęście Tygrysek był (na swój sposób) mistrzem kierownicy. W końcu udało mu się zatrzymać. Gdy się rozejrzeli zauważyli, że są w krzakach koło posterunku.
-Ja pierdole, ale fart. - powiedział Prosiaczek. On i Królik błyskawicznie wyskoczyli i zaczęli osłaniać resztę ekipy wyjmującą broń z bagażnika. Gdy wszystko mieli wypakowane i w rękach a amunicję na specjalnych paskach, zaczęli ustalać. P - puchatek, Pr - prosiaczek, T - Tygrys, K - Kłapouchy i Kr - królik.
P - Dobra, to jak to robimy?
Pr - Wpadamy, zabijamy, rabujemy spierdalamy.
P - No to wiem, ale posterunek jest spory.
T - To może zrobimy tak: Królik zostanie przy wejściu, jako że ma najsłabszą broń. Kłapouchy pójdzie oczyścić więzienia w piwnicy bo najdłużej przeładowuje.
Kr - Spoko, może być.
K - Mi też się podoba.
T - No, a my będziemy szli przed siebie. Jak będzie jakaś odnoga dwóch wchodzi, a trzeci zostaje na czatach.
P - A na jakich czatach, Wp czy interia?
Pr - Nie wygłupiaj się. Ty będziesz zostawał a my będziemy eksterminować. Jak Kłąpouchy oczyści niech przyjdzie do nas.
K - Oki. To... do roboty! - zakrzyknął. Wszyscy rzucili się przed siebie. Zgodnie z planem Królik stanął w drzwiach koło recepcji czy dyżurki - chuj z tym. Kłapouchy pobiegł do piwnicy. Co chwila słychać było krzyk i strzał. Pozostała trójka biegła przed siebie. Strzelali ostro. Pociski latały wszędzie, padały po ścianach, drzwiach i policjantach. Co jakaś odnoga to Tygrysek z Prosiaczkiem wpadali i robili masakrę. Ściany posterunku spływały krwią. Odstrzelone głowy policjantów za sprawą kopniaków latały po posterunku. Gdy Wszędzie zapanował pokój, trójca zagłady stanęła przed drzwiami z napisem "kapitan Rydz Bystry". Poczekali. Puchatek krzyknął naprawdę głośno "KRÓÓÓLIIIK!!!!". Po chwili wbiegł Długouchy, chwilę za nim Kłapouchy. Popatrzyli na drzwi. Kłapouchy błyskawicznie przeładowywał.
-Zostawcie je mi, okeej? - spytał
-Dobra. Czekamy. - powiedział Tygrysek. Po chwili Kapouchy przeładował. Podszedł do drzwi i w trzy sekundy zamienił je na wykałaczki. Wszyscy wpadli do środka. Nikogo nie było widać. Stanęli w formacji klinowej przed biurkiem. Tygrys dwoma potężnymi uderzeniami kałacha rozwalił je w drobny wiór. Gdy opady resztki biurka na ziemię wszyscy zobaczyli skuloną postać Kapitana. Tygrys podszedł do niego i pierdolnął go kolbą w głowę. Kapitan się wyprostował leżąc na podłodze. Podpełzł pod ścianę. Tygrys ciągle podążał za nim celując do niego z kałacha.
-P-panowie to jakieś koszmarne nieporozumienie...
-SIARAP KURWA! - krzyknął Tygrys - Trup Pedzia w chacie Puchatka to nie jest nieporozumienie. Dziesiątki trupów i latające po korytarzu głowy też. - powiedział i wycelował w Rydza naciskając spust. Wszyscy usłyszęli kliknięcie. I nic poza tym.
-Ej, Tygrys, co jest kurwa? - spytał Kłapouchy.
-Kurwa, naboje się skończyły. - powiedział i odblokował magazynek. Ten, z zimnym szczęknięciem metalu uderzył o podłogę. - Kurwa, Kłapouchy zajeb skurwiela.
-Ostatnie 10 nabojów poszło na drzwi. - powiedział z niepokojem Kłapouchy. Tygrys popatrzył na Puchatka. Ten odblokował pusty magazynek. Z podobnym szczękiem upadł. Prosiaczek wyrzucił magazynek z Uzi. Kolejne, cichsze szczęknięcie. Wszyscy popatrzyli na Królika. Ten nacisnął przycisk na rękojęści Beretty. Kolejny, ostatni już pusty magazynek wyleciał z rękojeści beretty i poleciał na podłogę.
-Nie no kurwa zaraz oszaleję! Nikt nie ma nawet jednego naboju?! Ech... Królik, rozejrzyj się za czymś. - powiedział Tygrysek. Królik wyszedł i po chwili przyszedł z nowym magazynkiem do beretty. Załadował i dał pistolet Tygryskowi. Ten podszedł i wycelował w Kapitana. Kilkakrotnie nacisnął spust. Każdne naciśnięcie spowodowałoprawidłowy wystrzał. Każdy z pocisków trafił w kapitana. Wszyscy popatrzyli na martwe ciało.
-Nareszcie. Spadamy? - spytał Królik
-No, możemy. ALe najpierw poszukajmy hajsu. Powiedział Tygrysek. Brygada rozbiegła się po komendzie. W krótkim czasie uzbierali 168,24 zł. Znaleźli też sejf. Po krótkim obszukaniu ciała Kapitana znaleźli karteczkę z szyfrem. Otworzyli sejf. Była w nim reszta forsy zabezpieczonej z funduszu harcerzy (przygoda "The green power"). w sumie to mieli 5168,24 zł. Nagle Kłapouchy powiedział
-Panowie, coś mi się przypomniało. - po tych słowach zaprowadził całą ekipę do piwnicznych więzień. Tam w jednej celi siedzała cała brygada chłopców ubranych jak kretyni pod przywództwem kretyna ubranego jak dziecko. Słowem: harcerzy.
-OOOOO!!!! - krzyknęła cała brygada z szatańskimi uśmiechami.
-AAAAAAAAA!!!! - krzyknęli harcerze z przerażeniem na twarzach. Ekipa rzuciła się do karabinów zawieszonych na ścianie. W kilka sekund wśród wszechobecnych krzyków harcerzy rozstrzelali więźniów.
-To co teraz robimy? - spytał Królik. Wszyscy wyszi z komendy. Zobaczyli policjanta wypisującego mandat na samochód brygady. Tygrys zabił go jednym strzałem z beretty.
-Żałosne... - powiedział. Po tym, wszyscy złożyli broń w bagażniku i pojechali kupić amunicję i wino. Następnie na kolejną imprezę.

KONIEC CZĘŚCI 45

Autor: Max "DJ Max" King

POZDROWIENIA DLA: ZSZIL w Zgorzelcu; Kumpli w Bornem Sulinowie a w szczególności Fu-Fej'a, Stysia, Grachy, Kaczora, Gunego, Śmiecia, Ganjiego oraz Kumpla ze szczecina, Ryziola, Dla wszystkich pięknych dziewczyn, dla wszystkich kombinujących, dla wszystkich intoxynujących, oraz w hołdzie wielokrotnie znieważanemu oraz bezpodstawnie krytykowanemu autorowi podstawki, czyli dla A. A. Milne, autora książki Chatka Puchatka.

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się