Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

o Restauracji

o Restauracji - 5.0 out of 5 based on 4 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

restauracjaWpada gość do baru.
 - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
 Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu:
 - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
 Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu wola:
 - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta:
 - Panie, a kto za to zapłaci?
 - Oho, zaczyna się... 
 
 Gość zamawia żurek, bigos i dwie bulki.
 - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bulki są mokre!
 - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupa, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić! 
 
 Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorowa. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy cala solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zażądał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nowa zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos:
 - Panie kelner!!! Kto tak przesolił ta zupę???!!! 
 
 Dwoch Polaków siedzi w knajpie a koło nich siedzi dwoch Niemców. Jeden Polak mówi do kumpla:
 - Zobaczysz będą chcieli pocałować nas w tyłek.
 - Dobra próbuj - odpowiedział drugi.
 Polak podchodzi do Niemców i mówi:
 - Hej szkopy! Możecie pocałować nas w tyłek!!!
 Na to Niemcy:
 - Was? Was?
 Polak:
 - Tak! Jego i mnie. 
 
 Do pewnej zaplutej knajpy w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga monetę 5 centowa, podrzuca, wyciąga colta i trafia w monetę:
 - I'm Lucky Luke!
 Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudla:
 - I'm Billy McColt!
 Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana:
 - I'm sorry... 
 
 Przychodzi załamany facet do baru i zamawia potrójną whisky. Barman mu nalewa i mówi:
 - Panie, to jest mocny drink. Ma pan jakieś kłopoty?
 Facet wypija i mówi:
 - Przyszedłem do domu i zastałem żonę w łóżku z moim najlepszym przyjacielem.
 - O kurde... - mówi barman - ma pan następnego drinka na koszt firmy.
 Facet wypija, a barman się go pyta:
 - I co pan zrobił?
 - Podszedłem do zony, popatrzyłem jej prosto w oczy, kazałem jej się spakować i wyp*.* z mojego domu.
 - No, to chyba oczywiste - mówi barman - ale co z pańskim przyjacielem?
 - Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: niedobry piesek... 
 
 - Panie kelner, co macie do jedzenia?
 - Proponuję pieczeń huzarską...
 - A co to ja huzar, żebym jadł huzarska?
 - To może pieczeń wieprzową?
 - O tak, bardzo proszę. 
 
 W restauracji klient mówi do kelnera:
 - Panie, ta zupa śmierdzi!
 Kelner odsunął się na 5 metrów i pyta:
 - A teraz? 
 
 W Hiszpanii angielski turysta poszedł do restauracji, zasiadł przy stoliku i studiuje kartę dań. Zaciekawiła go pozycja "jaja a' la corrida". Zamówił, a kelner przyniósł dwa jaja na twardo wielkie jak jabłka. Anglikowi tak smakowało, ze kilka dni później przyszedł jeszcze raz i zamówił to samo. Jednak ku swemu zdziwieniu dostał dwa jaja wielkości ziarenek grochu. Pyta się kelnera:
 - Dlaczego takie małe?
 - No cóż, nie zawsze torreador wygrywa... 
 
 Przynosi kelner klientowi zupę i niosąc talerz trzyma w zupie kciuka. Klient mówi:
 - Panie! Dlaczego trzyma pan palca w mojej zupie?
 Kelner:
 - Lekarz kazał mi trzymać go w czymś ciepłym.
 - To trzymaj sobie pan go w dupie, a nie w mojej zupie!
 - Toteż trzymam go tam, ale jak idę do kuchni. 
 
 Przychodzi facet do restauracji i zamawia:
 - Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka.
 Gdy przyszło do płacenia okazuje się, ze facet nie ma pieniędzy, wiec barman wyrzuca go kopniakami z lokalu. Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic przychodzi i zamawia:
 - Dla mnie setka i dla orkiestry setka.
 - A dla mnie to już nie? - pyta się zgryźliwie barman.
 - Dla ciebie nie, bo jak wypijesz to rozrabiasz. 
 
 Klient po zjedzeniu dania, które bardzo mu smakowało pyta się kelnera:
 - Dlaczego te smakowita potrawę nazwaliście "pieczeń a' la Abdul"?
 - Bo pies wabił się Abdul. 
 
 Gość do kelnera:
 - Poproszę befsztyk.
 - Nie ma.
 - Poproszę kotlet schabowy.
 - Nie ma.
 - To może jajecznicę.
 - Nie ma.
 - W takim razie poproszę mój płaszcz!
 Kelner spogląda na wieszak i mówi:
 - Przykro mi, ale też już nie ma. 
 
 - Kelner, czy to restauracja dla piegowatych?
 - O q*.*a. Znowu kot kierownika nasrał w wentylator! 
 
 W restauracji kelner podchodzi do gości i pyta:
 - Jak państwo znajdują nasz schabowy?
 Na to mąż:
 - Dziękujemy, żona już znalazła, a ja jak jeszcze trochę pogrzebie w ziemniakach to też może znajdę. 
 
 Gość zamawia zupę w restauracji, zauważa w zupie muchę:
 G: panie kelner, w mojej zupie pływa mucha.
 K: Eeee nie histeryzuj pan- ileż taka mucha może wypić 
 
 Gość zamawia zupę w restauracji i zauważa w zupie muchę:
 - Panie kelner, co ta mucha robi w mojej zupie?
 Kelner troskliwie nachyla się nad talerzem i stwierdza:
 - Wygląda na to, że pływa. 
 
 Całkiem możliwe, że ten sam gość co wcześniej przychodzi do restauracji.
 Gdy otrzymał już zupę, z przerażeniem stwierdza, że w zupie pływa MUCHA!
 Od razu z krzykiem na kelnera:
 - Panie kelner, w mojej zupie pływa mucha.
 Na to kelner:
 - Ciichoo - bo inni też będą chcieli. 
 
 - Kelner, w mojej zupie pływa martwa MUCHA!!!
 A kelner na to:
 - Niemożliwe! Dałbym sobie głowę uciąć, że jak wychodziłem z kuchni, to była jeszcze żywa! 
 
 W dworcowej restauracji kelner potrząsa za ramie klienta.
 - Proszę pana, zamykamy!
 - Dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami. 
 
 Gość wzywa kelnera i pyta:
 - Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?
 - Oczywiście, szanowny panie!
 - To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w domino! 
 
 Rozmowa w barze:
 - Kolego, postaw piwo.
 - Przecież się nie przewróciło?! 
 
 U Ruskich:
 Przychodzi Wania do baru i zamawia piwo. Kelnerka przynosi i stawia na podstawce. Za jakiś czas Wania zamawia jeszcze jedno. Ponieważ podstawka zniknęła to kelnerka przyniosła nowa. Przy trzecim piwie kelnerka się wkurzyła i nie przyniosła podstawki. Wania zdziwiony:
 - A waflia niet???
 
 Zeflik i Karlik siedzą w szynku i pija piwo. Po trzecim kuflu Zeflikowi skończyły się pieniądze.
 - Siedź, siedź - mówi mu Karlik - ja stawiam.
 - Karlik, a skąd ty masz tyle forsy? - pyta Zeflik - Zarabiasz tyle co i ja, babie oddajesz tyle co i ja, a ciągle masz.
 - A bo widzisz: co poniedziałek idę sobie pod ten dziurawy plot za szynkiem. Staje za płotem i jak górnicy przychodzą lać, to wysuwam przez dziurę rękę, łapię jednego za ciulika, przez druga szparę wystawiam nóż i wołam 'Stówa albo ciulik!'. I tak sobie dorabiam.
 - Gadasz, że w poniedziałki?
 - No...
 - To ja będę we wtorki!
 Spotykają się za jakiś czas.
 - Dzisiaj ja stawiam! - powiada Zeflik.
 - O, zrobiłeś, jak ci gadałem?
 - Tak.
 - No i ile zarobiłeś za jeden dzień?
 - Osiem stów i trzy ciuliki. 
 
 Wchodzi do lokalu facet z koszykiem, siada za barem i zamawia:
 - Poproszę dwie setki - jedna normalnie, druga - w naparstek.
 Kelner trochę się zdziwił, ale nalał. Na to gość wyciąga z koszyka faceta wzrostu ok. 1/2 m. Posadził go obok siebie na ladzie, golnęli sobie i facet mówi:
 - Jeszcze po jednym.
 Kelner znowu nalał, wypili, nie wytrzymał i pyta:
 - Przepraszam ze tak pytam, ale co się temu panu stało, że jest pan taki mały?
 - Byliśmy w Afryce - odpowiada gość - i w takiej jednej wiosce powiedział do faceta, jak to było Wacek? Aha, że jest dupa nie czarownik. 
 
 - Barman, szybko kieliszek koniaku dla mojego kolegi, który właśnie zemdlał!
 - Nie mamy koniaku, jest tylko czysta...
 Zemdlony lekko otwiera oczy i szepcze zbolałym głosem:
 - Może być... 
 
 - Proszę rosół z makaronem i schabowego z frytkami...
 - Skąd pan wie, co mamy, skoro jeszcze nie zdążyłem podąć karty? - dziwi się kelner.
 - Obejrzałem obrus. 
 
 Elegancko ubrany gość pyta portiera:
 - Dlaczego wpuścił pan do restauracji tę bandę pijaczków?
 - Pssst! To był jedyny sposób, aby pozbyć się bigosu, który kucharz zrobił tydzień temu! 
 
 - Panie kelner, to wino jest ciepłe - denerwuje się gość w restauracji.
 - To niemożliwe! Przed chwila sam dolewałem do niego zimnej wody. 
 
 Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek, kelner mówi:
 - 1 złoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 złote.
 Facet daje 5 złotych i mówi:
 - Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę... 
 
 Wchodzi facet do baru z krokodylem.
 - Proszę wyjść! On jest niebezpieczny!
 - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić.
 - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać.
 Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi:
 - Otwórz gębę! - Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, następnie wali znowu trzy razy i mówi: - Zamknij gębę! Krokodyl zamyka, i wszyscy widza jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi:
 - Może ktoś chce spróbować?
 Odzywa się kobiecy głos:
 - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. 
 
 Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet, strasznie głodny. Patrzy i widzi, że tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je, aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten, co czytał gazetę mówi do tego drugiego:
 - Co, pan też doszedł do grzebienia? 
 
 Siedzi dwoch facetów w knajpie i po wypiciu kilku kufli, piwo powiedziało im, ze najwyższa pora iść do WC. Wiec poszli. Jeden stanął przy pisuarze, a drugi wlazł do kabiny. Ten, co był przy pisuarze po pewnym czasie skończył, a ten, co był w kabinie nie wychodził, a nawet stamtąd dobiegają jakieś steki.
 - Józek, co ty tam robisz? - wola ten co lal do pisuaru.
 Tamten otwiera drzwi i mówi:
 - Wiesz, wypadła mi sztuczna szczeka do muszli i jej właśnie szukam.
 - To czemu masz taka mordę ufifrana?
 - Bo znalazłem już trzy, ale nie moje. 
 
 Do knajpy portowej wpada podpity marynarz. Idzie, zataczając się, prosto do baru i krzyczy:
 - Kiedy ja piję - to wszyscy piją!
 Na to hasło rzuciła się do baru cala sala: prostytutki, orkiestra, goście, kelnerzy. Wszyscy przepijają zdrowie marynarza. Kiedy wypito pierwsza kolejkę, marynarz wola:
 - Kiedy ja piję drugą kolejkę - wszyscy piją drugą kolejkę.
 Z takiej okazji oczywiście wszyscy znowu korzystają. Za druga kolejka idzie trzecia, czwarta, piąta. Wreszcie pijany marynarz wyciąga z kieszeni dolara, rzuca na bar i woła:
 - Kiedy ja płacę - wszyscy płacą! 
 
 Kelner w restauracji:
 - Kto zamawiał Ruskie?
 - Nikt! Same przyszli! 
 
 Do baru wchodzi facet i pokazując na spitego do nieprzytomności faceta, mówi:
 - Dla mnie to samo. 
 
 - Czy byłem tu wczoraj? - pyta się gość barmana w nocnym lokalu.
 - Był pan!
 - I przepiłem pół miliona?
 - Tak!
 - Co za szczęście! Już myślałem, ze zgubiłem... 
 
 Gość zwraca się do kelnera:
 - Miesiąc temu jadłem tutaj doskonałą pieczeń. Proszę o taką samą.
 - Niech szanowny pan chwilkę poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę zostało! 
 
 W saloonie kowboj do swojego kumpla:
 - Widzisz tego faceta, który siedzi przy stoliku pod ściana?
 - Którego? Tam jest trzech facetów.
 - Tego co pije whisky.
 - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi?
 - Tego w koszuli w kratę.
 - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę.
 - Poczekaj zaraz ci pokażę.
 Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony.
 - Teraz już widzisz o którego mi chodzi?
 - No, a co?
 - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. 
 
 Do kawiarni na Starym Mieście wpada odrobinę podchmielony facet, zamawia buteleczkę szampana i wrzeszczy na całe gardło:
 - Szczęśliwego Nowego Roku!
 - Zwariował pan? - ucisza go barman. - Teraz, w połowie lutego składa pan wszystkim życzenia noworoczne?
 - O rany! - mówi w zadumie facet. - A to się moja żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z przyjęcia sylwestrowego. 
 Wpada gość do baru.
 - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
 Kelner podał piwo, a gość po chwili znowu:
 - Kelner, podaj pan piwo zanim się zacznie.
 Sytuacja taka powtarza się kilka razy i gdy już nieźle podpity gość znowu wola:
 - Kelner! Jeszcze jedno zanim się zacznie! - kelner nie wytrzymuje i pyta:
 - Panie, a kto za to zapłaci?
 - Oho, zaczyna się... 
 
 Gość zamawia żurek, bigos i dwie bulki.
 - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bulki są mokre!
 - Co ja na to poradzę. Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupa, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami to ma prawo się pocić! 
 
 Pewnego dnia przyszedł do knajpy jakiś samobójca i zamówił zupę pomidorowa. Dziwnym trafem w zupie była dorodna mucha. Wkurzony gość wsypał do zupy cala solniczkę soli, po czym zawołał kelnera, opieprzył go i zażądał nowej zupy. Kelner grzecznie przeprosił i po chwili przyniósł nowa zupę. Facet zupę zjadł, a wtem z drugiego końca sali (czyli 2 stoliki dalej) odezwał się głos:
 - Panie kelner!!! Kto tak przesolił ta zupę???!!! 
 
 Dwoch Polaków siedzi w knajpie a koło nich siedzi dwoch Niemców. Jeden Polak mówi do kumpla:
 - Zobaczysz będą chcieli pocałować nas w tyłek.
 - Dobra próbuj - odpowiedział drugi.
 Polak podchodzi do Niemców i mówi:
 - Hej szkopy! Możecie pocałować nas w tyłek!!!
 Na to Niemcy:
 - Was? Was?
 Polak:
 - Tak! Jego i mnie. 
 
 Do pewnej zaplutej knajpy w okolicach West City wchodzi jegomość, wyciąga monetę 5 centowa, podrzuca, wyciąga colta i trafia w monetę:
 - I'm Lucky Luke!
 Wchodzi następny, tym razem z 1 centówką i trafia bez pudla:
 - I'm Billy McColt!
 Wchodzi trzeci, podrzuca 50 centów, wyciąga pistolet, trafia w barmana:
 - I'm sorry... 
 
 Przychodzi załamany facet do baru i zamawia potrójną whisky. Barman mu nalewa i mówi:
 - Panie, to jest mocny drink. Ma pan jakieś kłopoty?
 Facet wypija i mówi:
 - Przyszedłem do domu i zastałem żonę w łóżku z moim najlepszym przyjacielem.
 - O kurde... - mówi barman - ma pan następnego drinka na koszt firmy.
 Facet wypija, a barman się go pyta:
 - I co pan zrobił?
 - Podszedłem do zony, popatrzyłem jej prosto w oczy, kazałem jej się spakować i wyp*.* z mojego domu.
 - No, to chyba oczywiste - mówi barman - ale co z pańskim przyjacielem?
 - Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: niedobry piesek... 
 
 - Panie kelner, co macie do jedzenia?
 - Proponuję pieczeń huzarską...
 - A co to ja huzar, żebym jadł huzarska?
 - To może pieczeń wieprzową?
 - O tak, bardzo proszę. 
 
 W restauracji klient mówi do kelnera:
 - Panie, ta zupa śmierdzi!
 Kelner odsunął się na 5 metrów i pyta:
 - A teraz? 
 
 W Hiszpanii angielski turysta poszedł do restauracji, zasiadł przy stoliku i studiuje kartę dań. Zaciekawiła go pozycja "jaja a' la corrida". Zamówił, a kelner przyniósł dwa jaja na twardo wielkie jak jabłka. Anglikowi tak smakowało, ze kilka dni później przyszedł jeszcze raz i zamówił to samo. Jednak ku swemu zdziwieniu dostał dwa jaja wielkości ziarenek grochu. Pyta się kelnera:
 - Dlaczego takie małe?
 - No cóż, nie zawsze torreador wygrywa... 
 
 Przynosi kelner klientowi zupę i niosąc talerz trzyma w zupie kciuka. Klient mówi:
 - Panie! Dlaczego trzyma pan palca w mojej zupie?
 Kelner:
 - Lekarz kazał mi trzymać go w czymś ciepłym.
 - To trzymaj sobie pan go w dupie, a nie w mojej zupie!
 - Toteż trzymam go tam, ale jak idę do kuchni. 
 
 Przychodzi facet do restauracji i zamawia:
 - Barman, dla mnie setka, dla orkiestry setka i dla ciebie setka.
 Gdy przyszło do płacenia okazuje się, ze facet nie ma pieniędzy, wiec barman wyrzuca go kopniakami z lokalu. Na drugi dzień facet jak gdyby nigdy nic przychodzi i zamawia:
 - Dla mnie setka i dla orkiestry setka.
 - A dla mnie to już nie? - pyta się zgryźliwie barman.
 - Dla ciebie nie, bo jak wypijesz to rozrabiasz. 
 
 Klient po zjedzeniu dania, które bardzo mu smakowało pyta się kelnera:
 - Dlaczego te smakowita potrawę nazwaliście "pieczeń a' la Abdul"?
 - Bo pies wabił się Abdul. 
 
 Gość do kelnera:
 - Poproszę befsztyk.
 - Nie ma.
 - Poproszę kotlet schabowy.
 - Nie ma.
 - To może jajecznicę.
 - Nie ma.
 - W takim razie poproszę mój płaszcz!
 Kelner spogląda na wieszak i mówi:
 - Przykro mi, ale też już nie ma. 
 
 - Kelner, czy to restauracja dla piegowatych?
 - O q*.*a. Znowu kot kierownika nasrał w wentylator! 
 
 W restauracji kelner podchodzi do gości i pyta:
 - Jak państwo znajdują nasz schabowy?
 Na to mąż:
 - Dziękujemy, żona już znalazła, a ja jak jeszcze trochę pogrzebie w ziemniakach to też może znajdę. 
 
 Gość zamawia zupę w restauracji, zauważa w zupie muchę:
 G: panie kelner, w mojej zupie pływa mucha.
 K: Eeee nie histeryzuj pan- ileż taka mucha może wypić 
 
 Gość zamawia zupę w restauracji i zauważa w zupie muchę:
 - Panie kelner, co ta mucha robi w mojej zupie?
 Kelner troskliwie nachyla się nad talerzem i stwierdza:
 - Wygląda na to, że pływa. 
 
 Całkiem możliwe, że ten sam gość co wcześniej przychodzi do restauracji.
 Gdy otrzymał już zupę, z przerażeniem stwierdza, że w zupie pływa MUCHA!
 Od razu z krzykiem na kelnera:
 - Panie kelner, w mojej zupie pływa mucha.
 Na to kelner:
 - Ciichoo - bo inni też będą chcieli. 
 
 - Kelner, w mojej zupie pływa martwa MUCHA!!!
 A kelner na to:
 - Niemożliwe! Dałbym sobie głowę uciąć, że jak wychodziłem z kuchni, to była jeszcze żywa! 
 
 W dworcowej restauracji kelner potrząsa za ramie klienta.
 - Proszę pana, zamykamy!
 - Dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami. 
 
 Gość wzywa kelnera i pyta:
 - Czy muzycy w waszym lokalu grają na życzenie gości?
 - Oczywiście, szanowny panie!
 - To proszę im powiedzieć, żeby zagrali w domino! 
 
 Rozmowa w barze:
 - Kolego, postaw piwo.
 - Przecież się nie przewróciło?! 
 
 U Ruskich:
 Przychodzi Wania do baru i zamawia piwo. Kelnerka przynosi i stawia na podstawce. Za jakiś czas Wania zamawia jeszcze jedno. Ponieważ podstawka zniknęła to kelnerka przyniosła nowa. Przy trzecim piwie kelnerka się wkurzyła i nie przyniosła podstawki. Wania zdziwiony:
 - A waflia niet???
 
 Zeflik i Karlik siedzą w szynku i pija piwo. Po trzecim kuflu Zeflikowi skończyły się pieniądze.
 - Siedź, siedź - mówi mu Karlik - ja stawiam.
 - Karlik, a skąd ty masz tyle forsy? - pyta Zeflik - Zarabiasz tyle co i ja, babie oddajesz tyle co i ja, a ciągle masz.
 - A bo widzisz: co poniedziałek idę sobie pod ten dziurawy plot za szynkiem. Staje za płotem i jak górnicy przychodzą lać, to wysuwam przez dziurę rękę, łapię jednego za ciulika, przez druga szparę wystawiam nóż i wołam 'Stówa albo ciulik!'. I tak sobie dorabiam.
 - Gadasz, że w poniedziałki?
 - No...
 - To ja będę we wtorki!
 Spotykają się za jakiś czas.
 - Dzisiaj ja stawiam! - powiada Zeflik.
 - O, zrobiłeś, jak ci gadałem?
 - Tak.
 - No i ile zarobiłeś za jeden dzień?
 - Osiem stów i trzy ciuliki. 
 
 Wchodzi do lokalu facet z koszykiem, siada za barem i zamawia:
 - Poproszę dwie setki - jedna normalnie, druga - w naparstek.
 Kelner trochę się zdziwił, ale nalał. Na to gość wyciąga z koszyka faceta wzrostu ok. 1/2 m. Posadził go obok siebie na ladzie, golnęli sobie i facet mówi:
 - Jeszcze po jednym.
 Kelner znowu nalał, wypili, nie wytrzymał i pyta:
 - Przepraszam ze tak pytam, ale co się temu panu stało, że jest pan taki mały?
 - Byliśmy w Afryce - odpowiada gość - i w takiej jednej wiosce powiedział do faceta, jak to było Wacek? Aha, że jest dupa nie czarownik. 
 
 - Barman, szybko kieliszek koniaku dla mojego kolegi, który właśnie zemdlał!
 - Nie mamy koniaku, jest tylko czysta...
 Zemdlony lekko otwiera oczy i szepcze zbolałym głosem:
 - Może być... 
 
 - Proszę rosół z makaronem i schabowego z frytkami...
 - Skąd pan wie, co mamy, skoro jeszcze nie zdążyłem podąć karty? - dziwi się kelner.
 - Obejrzałem obrus. 
 
 Elegancko ubrany gość pyta portiera:
 - Dlaczego wpuścił pan do restauracji tę bandę pijaczków?
 - Pssst! To był jedyny sposób, aby pozbyć się bigosu, który kucharz zrobił tydzień temu! 
 
 - Panie kelner, to wino jest ciepłe - denerwuje się gość w restauracji.
 - To niemożliwe! Przed chwila sam dolewałem do niego zimnej wody. 
 
 Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek, kelner mówi:
 - 1 złoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 złote.
 Facet daje 5 złotych i mówi:
 - Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę... 
 
 Wchodzi facet do baru z krokodylem.
 - Proszę wyjść! On jest niebezpieczny!
 - On jest bardzo miły, i nikomu nie zrobi krzywdy, mogę to udowodnić.
 - Dobrze, jeżeli wszyscy goście uznają, że nie ma zagrożenia, to może pan zostać.
 Facet prowadzi krokodyla na środek, wali pięścią trzy razy w łeb krokodyla i mówi:
 - Otwórz gębę! - Krokodyl otwiera, a facet zdejmuje gacie i wkłada przyrodzenie do środka, następnie wali znowu trzy razy i mówi: - Zamknij gębę! Krokodyl zamyka, i wszyscy widza jak zęby krokodyla zatrzymują się o centymetry od ważnych organów. Facet chowa interes i mówi:
 - Może ktoś chce spróbować?
 Odzywa się kobiecy głos:
 - Ja, ale niech pan nie bije mnie tak mocno w głowę. 
 
 Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę a przed nim stoi zupa. Do baru wpada drugi facet, strasznie głodny. Patrzy i widzi, że tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna mu jeść zupę. Je i je i je, aż na dnie widzi grzebień. Tak mu ten grzebień obrzydził, że aż zwymiotował. W tym momencie tamten, co czytał gazetę mówi do tego drugiego:
 - Co, pan też doszedł do grzebienia? 
 
 Siedzi dwoch facetów w knajpie i po wypiciu kilku kufli, piwo powiedziało im, ze najwyższa pora iść do WC. Wiec poszli. Jeden stanął przy pisuarze, a drugi wlazł do kabiny. Ten, co był przy pisuarze po pewnym czasie skończył, a ten, co był w kabinie nie wychodził, a nawet stamtąd dobiegają jakieś steki.
 - Józek, co ty tam robisz? - wola ten co lal do pisuaru.
 Tamten otwiera drzwi i mówi:
 - Wiesz, wypadła mi sztuczna szczeka do muszli i jej właśnie szukam.
 - To czemu masz taka mordę ufifrana?
 - Bo znalazłem już trzy, ale nie moje. 
 
 Do knajpy portowej wpada podpity marynarz. Idzie, zataczając się, prosto do baru i krzyczy:
 - Kiedy ja piję - to wszyscy piją!
 Na to hasło rzuciła się do baru cala sala: prostytutki, orkiestra, goście, kelnerzy. Wszyscy przepijają zdrowie marynarza. Kiedy wypito pierwsza kolejkę, marynarz wola:
 - Kiedy ja piję drugą kolejkę - wszyscy piją drugą kolejkę.
 Z takiej okazji oczywiście wszyscy znowu korzystają. Za druga kolejka idzie trzecia, czwarta, piąta. Wreszcie pijany marynarz wyciąga z kieszeni dolara, rzuca na bar i woła:
 - Kiedy ja płacę - wszyscy płacą! 
 
 Kelner w restauracji:
 - Kto zamawiał Ruskie?
 - Nikt! Same przyszli! 
 
 Do baru wchodzi facet i pokazując na spitego do nieprzytomności faceta, mówi:
 - Dla mnie to samo. 
 
 - Czy byłem tu wczoraj? - pyta się gość barmana w nocnym lokalu.
 - Był pan!
 - I przepiłem pół miliona?
 - Tak!
 - Co za szczęście! Już myślałem, ze zgubiłem... 
 
 Gość zwraca się do kelnera:
 - Miesiąc temu jadłem tutaj doskonałą pieczeń. Proszę o taką samą.
 - Niech szanowny pan chwilkę poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę zostało! 
 
 W saloonie kowboj do swojego kumpla:
 - Widzisz tego faceta, który siedzi przy stoliku pod ściana?
 - Którego? Tam jest trzech facetów.
 - Tego co pije whisky.
 - Oni wszyscy piją whisky. O którego dokładnie ci chodzi?
 - Tego w koszuli w kratę.
 - No tak, ale wszyscy trzej mają koszule w kratę.
 - Poczekaj zaraz ci pokażę.
 Kowboj wyciąga spluwę i strzela do dwóch facetów przy stoliku. Zabici faceci spadają z krzeseł. Ten który został jest mocno przestraszony.
 - Teraz już widzisz o którego mi chodzi?
 - No, a co?
 - On mi się nie podoba. Chyba go zastrzelę. 
 
 Do kawiarni na Starym Mieście wpada odrobinę podchmielony facet, zamawia buteleczkę szampana i wrzeszczy na całe gardło:
 - Szczęśliwego Nowego Roku!
 - Zwariował pan? - ucisza go barman. - Teraz, w połowie lutego składa pan wszystkim życzenia noworoczne?
 - O rany! - mówi w zadumie facet. - A to się moja żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z przyjęcia sylwestrowego.

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się