Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Punisher - recenzja gry

Punisher - recenzja gry - 4.5 out of 5 based on 6 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)
recenzja.gry.the.punisherThe Punisher - recenzja gry

 

„Zasada numer 2 – Frank Castle nie żyje, umarł wraz ze swoją rodziną. Nie nazywajcie mnie Castle, mówcie mi …. Punisher.” Ci którzy oglądali najnowsza wersję komiksowego hitu sprzed kilku dekad, z pewnością pamiętają jak dotkliwie można się na kimś zemścić za odebranie nam kogoś, kto był dla nas najważniejszy. Filmowy Punisher z Thomasem Janem w roli tytułowej to dla mnie jeden z najlepszych filmów ostatnich lat, możliwe że nawet lepszy od pierwowzoru z 1989 roku. Twórcy filmu nie próżnowali i wykorzystując kampanię reklamową filmu, zezwolili na stworzenie gry pod tym samym tytułem. I na początku radzę szczerze dla tych co ani nie grali, ani nie oglądali filmu, naprawcie te błędy jak najszybciej, szczególnie odnośnie filmów.

Gra fabularnie bardziej nawiązuje do serii komiksów sprzed kilkunastu lat. Otóż w nowej wersji filmu Castle żył na Florydzie, jego rodzina została zabita przez familię Howarda Sainta podczas zjazdu rodzinnego na jednej z karaibskich wysp. Saint wymordował krewnych Franka za to, iż przyczynił się on do śmierci jednego z jego synów. Dodatkowo w filmie jest on policjantem natomiast w oryginale jak i w grze jest weteranem z Wietnamu, mieszka w Nowym Jorku, a rodzinę zabito w nowojorskim Central Parku, ponieważ nasz bohater widział coś, czego nie powinien a z racji że mafia kiedy ma do wyboru zostawić świadka albo zostawić trupa nie cacka się. A i jeszcze jedna różnica, w grze naszym przeciwnikiem nie jest rodzina Sainitów tylko Gnucci. Gra to opis wspomnień, tego co robił Castle przez ostatnie trzy tygodnie, zanim został zatrzymany przez policję.

Zanim miną owe trzy tygodnie spotkamy mnóstwo chłoptasiów Gnucci’ego oraz znanego z wersji filmowej przemiłego Rosjanina, który większość życia spędził chyba na siłowni objadając się kreatyną i innymi tego typu używkami, bo muskularnie przerasta naszego Pudziana. Poza nim nikt szczególnie nie zapada nam w pamięć, ale walka z bossami, w tym z Ruskiem, zapamiętujemy w głowie na długo. Chociaż niekoniecznie z dobre strony, bo o ile pojedynki z ostatnim bossem i kolegą ze wschodu są bardzo przyjemne, o tyle pojedynek z Gnucci jest szalenie nudny.

Poza walką, The Punisher oferuje coś, czego nie ma chyba tak dokładnie dopracowane żadna inna gra. Chodzi o przesłuchania ofiar. Są ich dwa typy, pierwszy dotyczy każdej osoby którą napotka. Jest to w zależności od naszego wyboru : przystawienie pistoletu do głowy, cios w podbrzuszem duszenie i walenie twarzą delikwenta o posadzkę. Druga metoda to specjalne przesłuchanie i tu pomysły twórcy okazały się znakomite, chociaż momentami ocierają się o sadyzm. Przykładowo, mamy osobę do przesłuchania, a że akurat znajdujemy się w krematorium korzystamy z pieca do palenia zwłok. Wsadzamy gościa do środka i podgrzewamy temperaturę aż zacznie śpiewać. Ale żeby nam coś wyśpiewał musimy utrzymać na nim odpowiednią presję, a to wymaga nieco doświadczenia bo jeden za mocny ruch myszką i jedyne co od niego usłyszymy to głos konania. Ogólnie przesłuchania są ogromną zaletą gry, tak samo jak specjalne sposoby zabijania, ale to raczej taki mały dodatek, bo nie korzystamy z tej funkcji zbyt często.

„Zasada numer 1 – kiedy pragniesz pokoju, szykuj się do wojny.” Kierując się tą zasadą, twórcy uzbroili Franka w całkiem niezły arsenał, który dodatkowo można modyfikować, dzięki punktom zdobywanym w każdej misji. Ekwipunek może nie jest imponujący, ale w zupełności do przyjemnej rozgrywki wystarczy. Szkoda że można mieć przy sobie tylko dwa rodzaje broni, jedną krótka i jedną długą. Kompletnym niewypałem jest broń typu kije bejsbolowe, butelki, maczety itp. Otóż można ich użyć tylko raz, potem wszystko to wypada mu z rąk. Pomysł beznadziejny, ponieważ używanie tej broni nikogo nie może zabić, a wrogowie szybko odzyskują świadomość po takim ciosie. Ale wracając do systemu punktów, dzięki nim możemy stać się wytrzymalsi, dźwigać większą dawkę amunicji czy granatów. Ogólnie pomysł niezły i dzięki konieczności zdobywania punktów, gra nie jest zwykłą sieczką, bo najwięcej punktów zdobywamy za zabicie kilku wrogów pod rząd, nie odnosząc po drodze żadnych obrażeń. Odnośnie obrażeń, nie ma sensu odpalać gry na najniższym poziomie trudności po wtedy możemy do każdego przeciwnika podejść mimo że ten wcześniej właduje w nas cały magazynek. Trochę za łatwo, nawet dla komputerowych laików.

Ciekawą funkcją jest uruchamiany tabulatorem w czasie gry tryb tak jakby szału, podczas jego trwania jesteśmy nieśmiertelni a każdego przeciwnika wykańczamy efektownym quick killem lub równie efektownym rzutem nożem. Kolejna znakomita rzecz to wygląd menu. Jest ono wzorowane na mieszkanie Franka i mamy tam pomieszczenia wzorowane na tych z komiksu : War Journal, czyli miejsce gdzie kolekcjonujemy wycinki z prasy mówiące o naszych poczynaniach, War Zone, szli miejsce skąd wyruszamy na misję, Armory, czyli zbrojownia, skąd możemy dowiedzieć się co nieco o naszym ekwipunku. Poza tym masa extrasów i innych tego typu bajerów.

Parę słów o oprawie gry. Graficzna może nie powala, ale jest na przyzwoitym poziomie, szczególnie misje w dżungli. Modele przeciwników są nieźle dopracowane, a nasz bohater ma na sobie znak rozpoznawczy komiksu, czyli koszulkę z wielką czaszką. Można się doczepić, że Castle łazi jakoś tak sztywno, jego ruchy są bardzo ograniczone, jakieś takie kwadratowe. Oprawa dźwiękowa to za to jeden z mocniejszych punktów gry. Znakomite komentarze głównego bohatera, muzyczka w menu i podczas misji znakomicie pasuje z kolei do klimatu gry.

Podsumowując, dla fanów mściciela gra będzie miłym epizodem, a z racji że gra pozwala na około 15 godzin rozgrywki, jak na dzisiejsze standardy jest całkiem długa. W żadnej innej grze nie spotkasz tak dokładnych przesłuchań wrogów, znakomitego klimatu obskurnych ulic Nowego Jorku. Gra zdecydowanie jak najbardziej warta polecenia, dodatkowo nie wymagająca super komputera.


Zalety :
- spory arsenał
- niezła grafika
- znakomita oprawa dźwiękowa
- nawiązuje fabularnie do komiksu
- znakomite przesłuchania
- duża przyjemność z gry
- ładne menu
- tryb „szału”
- niskie wymagania sprzętowe
- walki z Ruskiem
- klimacik

Wady :
- sztywne ruchy bohatera
- parę pomniejszych baboli
Ocena końcowa : 8+ / 10

Grę testowano na :
AMD Athlon 64 3200+, 512 MB Ram, GF 6600GT, Windows XP – szybciutko, bez zająknięć.

Minimalne wymagania sprzętowe
System : Windows 98(SE)/ME/2000/XP
Procesor : 1 GHz Pentium III lub AMD Athlon XP
Pamięć RAM : 128 MB
Karta graficzna : 64MB (minimum GF3)
Dysk twardy : 2 GB

Zalecane wymagania sprzętowe :
Procesor : 2 GHz Intel lub AMD
Pamięć RAM : 256 MB
Karta graficzna : GeForce 4 lub ATI Radeon 8500


Autor recenzji : MajorQ

Related Posts

TOCA Race Driver 3 - recenzja gry SŁOWO WSTĘPU. TOCA już w poprzedniej części, zdawało by się, osiągnęła doskonałośc, a przede wszystkim porażała ilością klas pojazdów i rodzajów[...]
Warcraft III: Reign of Chaos - recenzja gry     Wstęp Kiedyś mój wujek pokazał mi tą grę, oryginalną po Polsku. Zobaczyłem nagłówek, zobaczyłem plansze-byłem pod wrażeniem.[...]
Alpha Prime - recenzja gry Z czym kojarzy ci się pojęcie FPS? Z taktycznym shooterem czy szybką rozwałką? Jeśli z tym drugim, to Alpha Prime na pewno przypadnie ci do gustu. [...]
Diablo 2 + Expansion Set - recenzja gry Świat jest w wielkim niebezpieczeństwie. Potężne siły zła mają zamiar zapanować na światem. Nikt, ani nic ich nie może powstrzymać, sieją spustoszenie[...]
Fable: Zapomniane Opowieści - recenzja gry Kilkanaście dni temu kupiłem wyżej wymienioną grę w taniej serii. Pomimo, że rzadko bywam ostatnio na komputerze (około 30 min. dziennie, więc[...]
Ojciec Chrzestny - recenzja gry   Książka, film i gra Ojciec Chrzestny ( The Godfather ) jest książką napisaną przez Maria Puzo w 1969 roku. Opowiada ona historię włoskiej rodziny[...]
Silkroad Online - recenzja gry Piękne widoki mistycznego Dalekiego wschodu i Konstantynopola będącego centrum Europy. Świat pełen potworów ale również bogactw które czekają na najbardziej[...]
Medal of Honor : Pacific Assault - recenzja gry   Serię MoH zna chyba każdy miłośnik gier FPP. Jedną osób, które doprowadziły do powstania tej serii był sam Steven Spielberg, który po[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się