Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

The Elder Scrolls III: Morrowind - recenzja gry

The Elder Scrolls III: Morrowind - recenzja gry - 4.7 out of 5 based on 6 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)
recenzja.gry.morrowindThe Elder Scrolls III: Morrowind - recenzja gry
 
Neverwinter Nights, Icewind Dale II i The Elder Scrolls III: Morrowind. Trzy fascynujące przygody, trzy wielkie gry, trzy wspaniałe RPG. Jest to wielka trójca gier fabularnych CD-Project, Pretendują one zdecydowanie do kanonu elektronicznej rozgrywki. W tej recenzji chce wam przybliżyć ten ostatni tytuł, według mnie najbardziej ciekawy i chyba najlepszy. Dlaczego właśnie tak uważam? Czytajcie a się dowiecie...

 

 

Rozdział I: Historia „moja" i Morrowind

 

„W ostatnich latach trzeciej ery Tamriel więzień zrodzony pewnego dnia przez nieznanych rodziców został wysłany pod strażą, bez słowa wyjaśnienia do Morrowind. Nieświadom roli jaką odegra w dziejach tej krainy..."

 

Tak się prezentuje główny wątek (wątki) gry. Jednak nie wolno dać się zwieść! Historię swoją oraz całej krainy będziemy odkrywać powoli, wykonując zadania, prowadząc dialogi z napotkanymi postaciami, a nawet czytając książki! Ale o tym jeszcze szerzej opowiem później. Okaże się że jesteśmy wybrańcami, a do Morrowind zostaliśmy wysłani przez samego Cesarza, abyśmy wzmocnili szeregi gildii Ostrzy, szpiegowskiej organizacji władcy. Ale to jest tylko czubek góry lodowej... W naszym produkcie prócz swojej przygody życia, wielką część treści gry będą tworzyły wydarzenia z istnienia krainy Morrowind. Niektórzy narzekają na nieco pomieszanie i jakość fabuły, mnie to nie dotyczy. Za to na pewno nie można zrzędzić na jej długość. Otóż jak zapewnia dystrybutor programu, treść tej historii może zająć 5 000 stron maszynopisu!

 

 

Rozdział II: „Kim jestem?"

 

Po zobaczeniu tego naprawdę krótkiego filmiku mówiącego powierzchownie skąd się wzięliśmy, okaże się iż zasnęliśmy a owa scenka to nasz sen (i przepowiednia). Budzi nas pewna postać, okazało się że właśnie dopłynęliśmy do lądu. Jak w większości gier RPG, tak i tu musimy sobie stworzyć postać. Przez autorów zostało to nawet dobrze wkąponowane do rozgrywki. Najpierw osoba z którą płyniemy (inny więzień) pyta nas o imię, więc je podajemy. Później przychodzi strażnik aby nas wyprowadzić na ląd. Następny pyta się nas o naszą rasę, która będzie definiować nasze cechy główne. Do wyboru mamy: Cesarskiego, Bretona, Norda (rodzaje ludzi), Argoniana (jaszczur), Khajiita (kot), Elfa wysokiego rodu, Mrocznego Elfa, oraz Orka. Następnie wchodzimy do biura spisów i opodatkowania. Tam jest człowiek który nas zapyta o klasę, która będzie określała jak mamy rozwinięte nasze umiejętności. Możemy ją wybrać na trzy sposoby. Odpowiadać na pytania, co byśmy zrobili w różnych sytuacjach, specjalizacja wybierana jest zależnie od naszych odpowiedzi. Drugą metodą jest stworzenie własnoręcznie klasy przez wybór dla naszej postaci umiejętności głównych, ulubionych i dodatkowych. Ostatnim sposobem jest po prostu wybór klasy z listy. No a tutaj mamy możliwość wyboru: agenta, akrobatę, barbarzyńcę, czarownika, inkwizytora, maga, mnicha, paladyna, rycerza, złodzieja, i jeszcze kilku innych... Na koniec dodajemy jeszcze kropkę nad i, podając znak zodiaku, każdy z nich dodaje nam jakieś zaklęcia. Gdy już uzupełnimy personalia naszego bohatera, możemy wreszcie zacząć wielką przygodę...

 

 

Rozdział III: „Co mam robić?"

 

Gdy wyjdziemy z biura wielu z nas może zamurować. I słusznie, ogrom wszystkiego zachwyca, a początkującego może przerazić. Wielu osobom w tym miejscu rozgrywki może się nasunąć pytanie: Jesteśmy wyrzuceni ze statku do obcego miasteczka Seyda Neen w gigantycznej krainie, i co teraz? Więc w Morrowindzie możemy robić praktycznie wszystko! Jest to jedna z najbardziej internaktywnych gier jakie widziały moje oczy. The Elder Scrolls III można nazwać GTA RPG-ów. Skąd takie porównania? Podobnie jak w tamtym dziele tak i tu możemy swobodnie podróżować po planszy, i robić to co się nam żywnie podoba. Chcemy zwiedzić miasto to zwiedzamy. Zapragniemy wykonać zadanie, to wykonujemy. Zechce nam się pogadać z kimś, no to podchodzimy do gościa i zaczynamy dialog. No dobrze ale to już w wielu RPG było, może wiele osób rzec. No tak ale w dziele Bethesda Softworks są też inne czynności których możliwośći wykonywania ze świecą szukać w innych grach... Ale po kolei. Gdy wychodzimy poza miasteczko rozpościerają się wielkie tereny, często porośnięte przez różne kwiaty, zioła, trawy lub grzyby. Jeśli mamy taką potrzebę, klikamy na dany okaz i możemy go zerwać. A co z nim możemy zrobić? Wg. inwencji np. go sprzedajemy u kupca, aby zarobić. Niektóre zioła mają właściwości lecznicze, więc gdy zdarzy nam się zachorować (tak zachorować też się da!) to się uzdrawiamy. Gdy potrzebujemy jakiejś miksturki także głównymi składnikami są zazwyczj jakieś zioła. No ale w tej grze same składniki do przyrządzenia wywaru nie starczą! Zależnie od rodzaju napoju jaki chcemy wykonać nasza postać powinna mieć odpowiednie umiejętności, sprzęt taki jak retora, palnik itp.(oczywiście odpowiedniej jakości np. amatorski, uczniowski, profesjonalny lub mistrzowski) oraz przepis który możemy poznać przy rozmowie z jakimś alchemikiem, albo po znalezieniu go w odpowiedniej książce. No i właśnie tu także jest bardzo ciekawa rzecz. Dzięki księgom które czytamy, możemy poznać wszystko co jest związane z Morrowindem! Zaczynając od historii powstania, przez opisy władców, aż do różnych legend i powieści, a niektóre są bardzo ciekawe... Dla nie ciekawego gracza większą wartość mają lektury edukacyjne. One też są ciekawe, możemy się z nich dowiedzieć jak zrobić pożądaną miksturę, poznać zagadki oraz geografie krainy, zobaczyć opisy niektórych istot i roślin itp. Niektóre z książek są o tyle cenne iż po ich przeczytaniu nasza postać nabiera doświadczenia w jakiejś dziedzinie. Także literatura w The Elder Srolls III to bardzo ciekawa rzecz i genialny pomysł. Ale to jeszcze nie wszystko. W grze oczywiście są czary. Można je kupić u maga, lecz po co iść na łatwiznę? Więc sobie możemy stworzyć zaklęcie. Jednym ze sposobów jest pójście do magika, jeśli posiada usługę tworzenia zaklęć, to klikamy na nią, wybieramy wszystkie aspekty uroku, płacimy czarownikowi i mamy czar. Inną opcją jest znalezienie klejnotu duszy. Kiedy mamy taki kamyk zabijamy jakiegoś przeciwnika (tyle że zależnie od jak mocnego przeciwnika duszę chcemy złapać, tak dobrą musimy mieć jakość klejnotu) i łapiemy jego duszyczkę. Klejnot staje się magiczny i możemy z niego korzystać. Ostatnim sposobem są zwoje, możemy taki kupić u kupca albo go sporządzić, jeśli nasza postać ma odpowiednie umiejętności. Ale zwoje, tak jak i inne przedmioty magiczne w grze mają swój ładunek i kiedy on się skończy, to wtedy rzecz traci swe właściwości. Ciekawą rzeczą także jest to iż nie musimy jeśli nie chcemy, chodzić do kowala aby naprawiał naszą zbroję po akcji. Nasza postać posiada umiejętność kowalstwa, kiedy mamy ją dobrze wyćwiczoną i posiadamy sprzęt (młotek i kleszcze) możemy sami reperować swoje zabawki. Ostatnią chyba opcją "życiową" w Morrowindzie godną uwagi jest umiejętność handlowania naszej postaci. Na tym także możemy nieźle zarobić. Kupujemy np. jakiś przedmiot u jakiegoś znajomego kupca za godziwą cenę, i idziemy z nim do innego aby mu sprzedać za wyższą cenę. Ceny towarów które kupujemy lub sprzedajemy możemy zniżać/podwyżać tak bardzo na ile nam na to pozwala wyszlifowanie naszej umiejętności handlu i na ile nas lubi kupiec. Tak tutaj u poszczególnych postaci wyrabiamy sobie opinię! No to starczy już tego co da się robić, już chyba każdy wie że gra jest wręcz symulacją życia. A teraz o tym czego nie można robić...

 

 

Rozdział IV: „Nie będę buszował bezkarnie"

 

Więc ponieważ jesteśmy po jakimś czasie silnymi wojownikami, moglibyśmy sobie robić w mieście co chcemy. Dlatego autorzy we wszystkich miastach porozstawiali patrolujących teren strażników. Kiedy zabijemy kogoś lub coś ukradniemy, i ktoś nasz uczynek zauważył, w metropolii natychmiast zostaje powiadomiona straż. No chociaż mielibyśmy nie wiadomo jak silną postać, to i tak kilku strażników już z nami zrobi porządek... Możemy im stawić opór, co jednak przy ich większej liczbie jest samobójstwem, zapłacić karę, lub pójść do więzienia, co jednak się wiąże z utratą poziomu. Jednak stróże prawa wcale nie są tacy źli. Gdy się zdarzy że nas ktoś zaatakuje, np. kiedy przyprowadzimy jakiegoś stwora do miasta, lub gdy będziemy kogoś w czasie rozmowy tak obrażać że straci cierpliwość, wtedy legion cesarski nam pomoże i będzie z nimi walczyć. No ale kiedy już zrobimy burdel ;) trzeba by się zająć przechodzeniem gry więc...

 

 

Rozdział V: „Wykonam to zadanie"

 

No to pora przejść Morrowind. W grze co już podkreślałem jest ogromna swoboda. Podobnie jest z misjami. We wszystkich miastach w krainie jest około 15 organizacji. W każdej jest od 5 do ok. 15 questów do wykonania. Mało? Większość z tych stowarzyszeń ma swoje oddziały w kilku miastach, z całkowicie innymi zadaniami! To co bardzo podtrzymuje grywalność to różnorodność misji. Zależnie od tego do jakiej federacji wstąpimy (nic nie stoi na przeszkodzie byśmy byli w kilku) mamy uwarunkowane zadania. Najważniejsze z organizacji to: Ostrza (jak już wspominałem, szpiedzy cesarscy, jest to główny wątek gry), Gildie magów, wojowników, złodziei (każda się zajmuje tym na co wskazuje nazwa), Morag Tong (honorowi zabójcy), Kult Tamriel (zbieramy datki itp.). Więc jak widać zadań jest mnóstwo. Prócz tego wszystkiego mamy kilkanaście zadań pobocznych, które nam zlecą jacyś przypadkowo spotkani ludzie (np. doprowadzić ich gdzieś, przynieś im coś). Jeśli chodzi o same zadania, to są one średnio trudne. Natomiast misje w Morrowindzie charakteryzują się długością. Spotkamy się w trakcie rozgrywki z zadaniami które możemy wykonywać nawet po kilka godzin! Naturalnie są też krótsze. A co dostajemy za rozwiązanie problemu? Różnie, najczęściej pieniądze, czasami jakieś mikstury, albo przedmioty, a nawet zdarzy się zdobycie doświadczenia. Ale przecież najbardziej liczy się satysfakcja ;) No a teraz nieco o rzeczach pomocnych przy przechodzeniu gry...

 

 

Rozdział VI: „W co się odzieję?"

 

Nasza postać musi się w coś odziać. W tym produkcie także od tego należy nasza reputacja. Więc idziemy do krawca i kupujemy koszule, buty, pas, spodnie, może czapkę. No to jesteśmy ubrani jak na chłopa przystało. Ale czy my się czujemy plebsem? No nie więc kradniemy, lub wyciągamy skarbonkę, idziemy do kupca i sprawiamy sobie szatę. No to wyglądamy jak człowiek (lub jakiś inny ork ;)). Wszyscy czują przed nami respekt. No to wychodzimy na świat poza miastem, spotykamy potworka i... Oj on przed nami nie czuje respektu. No to szybki odwrót, i z powrotem do miasta. No to jeszcze raz odwiedzamy kupca, lub kowala, i nabywamy zbroję, nagolenniki, rękawice, miecz krótki i tarcze (no lub długi miecz i bez tarczy). No i tak mniej więcej powinna być odziana nasza postać. W grze jest setki zbroi, tarcz, nagolenników, rękawic, butów, pasów i hełmów. Oraz jeszcze więcej broni: katany, sztyleciki, claymore, łuki, kusze, topory... i tak jeszcze długo. No więc ilość broni robi dobre wrażenie, lecz dla obeznanego fana RPG już nie zamuruje, kiedy porównamy grę z np. Diablo. No ale i tak nie jest źle. No a teraz o tych co nam będą pomagać i tych których będziemy dręczyć...

 

 

Rozdział VII: „Ja być mały Neveryjczyk, nie zabijajta ;)"

 

Autorzy gry nie chcieli abyśmy byli samotni w świecie Morrowind, tak więc dołączyli do programu postacie. Będziemy je głównie spotykać w mieście, ale także czasem poza nim (ci poza zazwyczaj mają jakieś zadania). Kiedy klikniemy na jakąś postać wyświetli się okno rozmowy. Mamy tam napisane o co możemy ją zapytać. Na górze znajduję się pasek na którym jest zaznaczone na ile osoba nas lubi. Kiedy wskaźnik zejdzie do zera wtedy nasz ulubieniec nie chce z nami normalnie rozmawiać, kiedy obok niego przechodzimy grozi nam, a nawet może być agresywny i nas zaatakować (ale kiedy są w pobliżu strażnicy to nam pomogą). A jak możemy wpływać na to co gościu do nas czuje? Więc możemy użyć opcji perswazji, mamy tam do wyboru danie łapówki (najlepiej skutkuje), pochlebstwo (ale żeby to zadziałało musi już nas trochę lubieć), groźbę, oraz zniewagę (tym go najprościej zdenerwować). Pospólstwo traci także do nas szacunek gdy np. coś ukradniemy albo jesteśmy niestosownie ubrani (czytaj: goli), a zyskujemy popularność m.in. w czasie przechodzenia gry, gdy się okazuje że jesteśmy wybrańcami... No a jeśli chodzi o potwory... Otóż może się nieco źle się o nich wypowiadam, gdyż ja tak nazywam wszystkie stworzenia żyjące poza miastem, i z którymi nie da się gadać. Ale nie wszystkie nas od razu atakują. Spotkamy też czasem różne oswojone gatunki. Przykładem jest pędrak, małe robako-coś które jest całkiem na swój sposób słodki ;) tak fajnie merda ogonkiem. No ale niestety poza miastami nie jest bezpieczni ponieważ prócz takich miłych stworzonej, świat Morrowind jest pełen krwiożerczych bestii. A formy tych wrogów są przeróżne. Zaczynając na przerośniętych owadach, poprzez różne duchy i zjawy, na szkieletach skończywszy. Jest tych zwierzów dość dużo i często się będziemy z nimi stykać.

 

 

Rozdział VIII: „...na wschód, do Morrowind..."

 

Gdy kupujemy The Elder Scrolls III: Morrowind, z pudełka wyciągamy 2 płytki. No na pierwszy rzut oka nic wielkiego. Nawet Diablo 2, czy Baldur's Gate które są przedstawione w grafice izometrycznej zajmują więcej, a poza tym gdy się dowiemy że na drugim CD jest tylko edytor, to już naprawdę wiele osób może zwątpić w wielkość gry. Ale gdy przyjrzymy się bliżej..., okaże się że świat gry należy do największych w historii RPG! Zostajemy wrzuceni do krainy Morrowind na wyspie zwanej Vadderfell. Jest to wschodnia prowincja cesarstwa Tamriel. A jaką wielkość ma wysepka? Gigantyczną! Aby przejść z jednego końca państwa do drugiego potrzeba ok. 15 minut! Teren jeszcze powiększają różnorodne jaskinie, ruiny, wysepki rozrzucone wokół Vadderfell, oraz grobowce. Świat Morrowinda oczarowuje pięknem, oraz różnorodnością. Brzegi tworzą plaże, klify i inne formy wybrzeży. Głębiej mamy wielkie równiny, często porastane przez roślinność (każda część krainy charakteryzuje się odmiennymi gatunkami zwierząt i roślin), czasem lasami. Możemy spotkać podróżując po tych rejonach bagna, stawy czy rzeki. Dalej, we wnętrzu lądu ziemia jest bardziej pagórkowata, warunki ostrzejsze, w niektórych rejonach czasem można się natknąć na burze piaskową! Natomiast środek wyspy to góry, których centrum to Czerwona Góra. Z tego co się dowiadujemy z rozmów, owy obiekt posiada osłonę stworzoną przez magów, aby chronić państwo przed zarazami i złem panującymi na górze. A co jest źródłem tego wszystkiego? Nie będę zdradzał fabuły... W grze wiele czasu spędzimy w miejscowościach. Mamy ich w grze ok. 20. Więc całkiem sporo. Każde się charakteryzuję odmienną architekturą i rozbudowaniem. Spotkamy zarówno duże metropolie, jak i niewielkie, liczące kilku mieszkańców wioski, oraz obozy. Ich wyglądy są przeróżne. Zwiedzimy miejscowości, które wyglądają jak typowe miasta średniowieczne, wsie w których mieszkańcy mieszkają w namiotach, ogromną metropolie zbudowane ze stojących na wodzie wielopiętrowych piramid (jest to Vivec, największe miasto w grze), czy nawet gród stworzony z zamczyska, wewnątrz którego się wszystko znajduję, i wiele innych. A co możemy znaleźć w metropoliach? Bardzo dużo, praktycznie wszystkie usługi dostępne są w miastach. Są w nich siedziby organizacji dla których pracujemy, kupców, kowali, chemików, nawet biblioteki, i jeszcze kilka(naście) innych rzeczy. Życie wewnątrz miasta toczy się normalnym trybem. Ludzie (i inne rasy) chodzą po uliczkach. Strażnicy pilnują przestrzegania prawa itp. Teraz nieco o sprawach technicznych.

 

 

Rozdział IX: „Oko ci zbieleje"

 

Oprawa graficzna jest, przynajmniej moim skromnym zdaniem, jedną z najlepszych w świecie RPG, jedynie pobić ją może Neverwinter Nights, a prócz tego to już chyba niewiele gier fabularnych. Krainę podziwiamy z oczu bohatera lub, jeśli wolimy, to zza jego pleców (TPP). Tekstury są dobrej jakości. Świat gry jak już powiedziałem został przygotowany przepięknie. Jeśli chodzi o wnętrza budynków to zostały uszykowane starannie, i szczegółowo. Na półkach w chatach bogatych zobaczymy drogie pierścienie, szaty, poduszki na łóżku, srebną zastawę w kuchni, u alchemika buteleczki z napojami... Jedynak nieco mnie dziwi brak we wszystkich domach łazienek. Nie uświadczymy nigdzie także ubikacji, więc ciekawi mnie jak mieszkańcy Morrowind załatwiają te sprawy... Inną rzeczą do której się mogę przyczepić są twarze postaci. Nie są one brzydkie, lecz do ideałów im jeszcze daleko. Natomiast bardzo dobrze się prezentują się modele zwierząt. Ładnie zostały zrobione efekty pogodowe. Mamy dzień i noc, może być pochmurnie bądź pogodnie. Niebo jest przepięknie i skrupulatnie przygotowanie, rano leniwie po nim płyną chmurki, w nocy kiedy jest bezchmurnie widać gwiazdy, a nawet planety! Teraz sprawy techniczne. The Elder Scrolls III ma szybki zapis, i dobrze gdyż kiedy by mnie ktoś zabił to nie chciało by mi się wracać np. pół planszy w to samo miejsce. Wymagania programu są średnio wysokie. Gracze o średniej klasy PC będą sobie mogli już pograć w spokoju.

 

 

Rozdział X: „Wiele usłyszysz"

 

Muzyka w Morrowindzie jest pierwszorzędna! Idealnie pasuje do gry, wspaniale komponuje klimat wielkiej przygody (czy coś takiego :) ). Aż chce się zostawić kilka minut włączone menu i posłuchać melodii... Ale nie będę się rozklejał. Dźwięki efektów w grze są równie dobre, choć czasem mogą już nudzić. Brzmienie efektu kiedy oberwiemy, lub gdy my zadamy cios, jest prawie zawsze taki sam. Głosy postaci też się czasem powtarzają, ale brzmią bardzo dobrze i pasują do atmosfery gry. Klimat zaprezentowany w RPG-u jest cudowny. Można go kreślić jako fantastyczno-bajkowy z odrobiną gotyku ;). Uczucie wspaniałej przygody, towarzyszy nam właściwie od menu głównego, aż do końca gry.

 

 

Rozdział XI: „Jestem Polak mały, też chce sobie pograć ;)"

 

CD-Project, wydawca gry przygotował naturalnie polską wersję językową The Elder Scrolls III. Polonizacja jest według mnie jest bardzo dobrej jakości. Nie natknąłem się właściwie w czasie grania na żadne poważniejsze literówki, czy inne błędy. Trzeba wspomnieć iż owa lokalizacja jest kinowa. To znaczy że nie usłyszymy polskich głosów w czasie rozgrywki, Zmienione zostały tylko teksty, a gdy ktoś coś mówi to wyświetla nam się polskie tłumaczenie. Myślę że to dobry krok. Jak już mówiłem głosy postaci są bardzo klimatyczne, nie wyobrażam sobie, na przykład, aby strażnik w krainie Morrowind mnie gonił, i krzyczał głosem polskiego aktora: „Dorwę cię ty łotrze", to by kompletnie zepsuło atmosferę. A tak dla ciekawskich, zmiana wszelkich napisów w grze na polskie, było największą tego typu lokalizacją gry w Polsce. Jak zapewnia dystrybutor, zostały przetłumaczone wszystkie teksty w grze, czyli ok. 5 000 stron! Jednak po zagłębieniu się w grze, przestanie nas to dziwić, gdy przeczytamy np. tysiące książek, czy przeprowadzimy setki rozmów z mieszkańcami cesarstwa. Podsumowując, uważam że CD-Project polonizując Morrowinda odwalił kawał dobrej roboty.

 

 

Rozdział XII: „Przysięgam wspierać cesarza, i rozbudowywać krainę"

 

Ostatnią sprawą którą bym chciał opisać, jest rzecz modów, dodatków i patche. Jak już pewnie zauważyliście czytając tą recenzje, iż w świecie cesarstwa Tamriel da się robić prawie wszystko: robić mikstury, tworzyć czary, handlować, kraść... Jest to jeden z najbardziej internaktywnych światów w historii RPG. Robi naprawdę ogromne wrażenie, lecz jak w życiu, tak i tu zaczyna się nam nudzić, gdy już wszystko zrobimy (ale to szybko nie nastąpi). Dlatego autorzy oprócz gry dodają do pudełka płytkę z edytorem. Daje on nam potencjał do powiększania możliwości programu. Nie będę się jednak rozpisywał o samym edytorze, zamiast tego opowiem nieco o tym co dzięki niemu możemy przygotować... Tysiące fanów Morrowinda, na całym świecie, tworzy rozszerzenia do swojego ulubionego źródła rozrywki. Dzięki nim, choć w to trudno uwierzyć, The Elder Scrolls III jest jeszcze bardziej internaktywny! W internecie na wielu stronkach, możemy znaleźć mody które dodają po prostu wszystko. Spotkałem m. in. patche które dorzucają możliwości szycia ubrań, robienia naczyń, kupowania oswojonych zwierząt które nam będą towarzyszyć, sklepy z meblami i świecami, a nawet zoo, w którym możemy oglądać rzadkie okazy potworów. Jest także masa dodatków które dodają nowe przedmioty do rozgrywki: bronie, zbroje, naczynia, mikstury itp. Ja zawsze najchętniej jednak ściągałem rozszerzenia, dodające nowe, puste budynki, oczywiście możemy w nich zamieszkać. Spotkałem się np. ze zwykłymi chatami, ale także z wielkimi zamczyskami, wieżami dla czarnoksiężników, albo nawet małymi fortami. Domy są bardzo pożyteczne, możemy w nich przetrzymywać broń, czy pamiątki ze swoich podróży. Instalując większość modów, moglibyśmy z Morrowinda zrobić symulacje życia! Developer naturalnie wydał też swoje dodatki. Zwą się one: Trójca, a drugi Przepowiednia. Nie będę się o nich rozpisywać, gdyż jest to materiał na inną recenzję.

 

 

Rozdział XIII: „Koniec bajki"

 

Podsumowując, The Elder Scrolls III: Morrowind jest jednym z najlepszych współczesnych gier RPG. Namawiam do jej kupienia, tym bardziej iż została w pełni, bardzo ładnie spolonizowana, i jest teraz do kupienia w serii eXtra Klasyka za niecałe 20 zł. Polecam wszystkim, bez wyjątku, fanom wielkiej przygody i RPG.

 

 

Wady:

-Drobne niedoróbki techniczne

-Innych większych nie ma

 

Zalety:

    -Ogromny, internaktywny, żywy świat gry

    -Klimat wspaniałej przygody

    -Audio & Video

    -Praktycznie wszystko!

 

Ocena: 9,5/10

                                                                                  ...AAA...        

Related Posts

Alpha Prime - recenzja gry Z czym kojarzy ci się pojęcie FPS? Z taktycznym shooterem czy szybką rozwałką? Jeśli z tym drugim, to Alpha Prime na pewno przypadnie ci do gustu. [...]
Diablo 2 + Expansion Set - recenzja gry Świat jest w wielkim niebezpieczeństwie. Potężne siły zła mają zamiar zapanować na światem. Nikt, ani nic ich nie może powstrzymać, sieją spustoszenie[...]
Mistrzostwa Świata FIFA 2006 - recenzja gry Piłkarska gorączka związana z Mistrzostwami Świata, które miały miejsce w Niemczech, już dawno opadła. Osobiście nie jestem zachwycony tym, co[...]
UEFA Champions League 2006/2007 - recenzja gry   Kiedy instalowałem grę UEFA Champions League 2006/2007 miałem nadzieję ujrzeć produkt odbiegający od gry wydanej przez EA Sport na[...]
Hitman: Krwawa Forsa - recenzja gry Seria Hitman, która gości już na monitorach od ponad 6 lat, to bez wątpienia jedna z najlepszych sag w historii gier, a charakterystyczną łysinę Tobiasa[...]
Prince of Persia: Warrior Within - recenzja gry Warrior Within to, po Sands of Time, druga część trylogii Prince of Persia, odświeżonej przez twórców po kilku latach przerwy. Fabuła Warrior[...]
FIFA 07 - recenzja gry Po nieudanych FIFAch oznaczonych numerkami 04, 05, 06 EA obiecywało że nowa FIFA będzie zdecydowanie lepsza od poprzedniczek (mały quiz: wymień numer FIFY którą EA nie[...]
Tom Clancy’s Splinter Cell : Pandora Tomorrow - recenzja gry Po niewątpliwym sukcesie pierwszej części Sprinter Cell, stało się pewne, że następne części serii są tylko kwestią czasu. Twórcy[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się