Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Tom Clancy's Splinter Cell: Pandora Tomorrow - recenzja gry

Tom Clancy's Splinter Cell: Pandora Tomorrow - recenzja gry - 4.8 out of 5 based on 4 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)
recenzja.gry.splinter.cell.panbdora.tomorrowTom Clancy’s Splinter Cell : Pandora Tomorrow - recenzja gry


Po niewątpliwym sukcesie pierwszej części Sprinter Cell, stało się pewne, że następne części serii są tylko kwestią czasu. Twórcy szybko zapowiedzieli dodatek o podtytule Pandora Tomorrow. Dodatek jednak szybko został ogłoszony jak prawowity sequel i z taką myślą został przyjęty przez świat. Prace nad dodatkiem trwały ponad rok, ale w międzyczasie tworzono także trzecią część serii.

Ale wróćmy do recenzowanego Pandora Tomorrow. Fabuła gry to ponownie mistrzostwo świata, znakomity kryminał w stylu Toma Clancy;ego. Początkowo musimy odbić bardzo ważnego zakładnika z ambasady USA w Timorze Wschodnim, to takie nowo powstałe państewko w Azji, znakomita okazja dla scenarzysty, aby umieścić akcję wokół rebeliantów nowo powstałego państwa, w którym o wpływy walczą bogate kraje. I faktycznie, naszym początkowym wrogiem numer 1 jest Suhadi Sadono, timorski partyzant, walczący o niepodległość swojego kraju od młodości, dowódca organizacji Darah Dan Doa, grupy rebelianckiej, której nazwa na polski znaczy Krew i Modlitwa. Jednak Sadono z partyzanta staje się człowiekiem, który trzyma USA w garści, grożąc im wypuszczeniem groźnego wirusa. Jedyny sposób, aby wirus nie został wypuszczony, to codzienne telefony do osób mających pojemniki z wirusem, z zaszyfrowanym hasłem opóźniającym rozszerzenie się zarazy o dzień. Naszym głównym zadaniem jest odzyskanie wszystkich pojemników z wirusem i złapanie osób, które są za cały proceder odpowiedzialne w tym, oprócz oczywiście Sadono, byłego najemnika CIA, Normana Sotha. Poza tymi postaciami w grze spotkamy starych znajomych z NSA, z Lambertem, Grimsdottir, będziemy najczęściej rozmawiać w czasie misji, z Coen, już na miejscu zdarzenia lub podczas ewakuacji.

 

Sama rozgrywka nie uległa większym zmianom. Wprowadzono jedynie kilka dodatkowych ruchów jak obrót SWAT, pozwalający niezauważenie przemknąć nam pomiędzy jakimiś otworami w ścianie lub innymi dziurami tego typu. Dodatkowo możemy wykonać pół-szpagat pomiędzy wąskimi ścianami. No to z nowych ruchów byłoby na tyle, czas porozmawiać o nowościach w uzbrojeniu. A więc dodano nam zagłuszasz kamery, urządzenie emitujące impulsy mikrofalowe wywołujące zakłócenia w działaniu kamer. Wadą urządzenia jest to, że po pewnym czasie trzeba do niej ładować baterie. Z innych nowości, w naszym pistolecie zamontowano celownik laserowy, bardzo przydaje się do rozwalania trudno dostępnych lamp i znajdujących się blisko nas wrogów. Trzeba uważać jednak, aby przeciwnicy nie zobaczyli lasera, na przykład na ścianie, od razu orientują się, że coś jest nie tak. Uzbrojenie w trybie multiplayer, o którym więcej nieco później, różni się trochę od tego w grze, mamy tam po prostu więcej gadżetów typu wabik, który jak sama nazwa wabi najemników, podczas Gdy szpieg może go spokojnie wykończyć, granat zakłócający działanie urządzeń elektrycznych. Najemnicy posiadają karabin, namiar, latarkę oraz czujniki, elektromagnetyczny i czujnik ruchu. Do tego dodamy jeszcze lunetę snajperską oraz pułapkę na szpiegów, który jeśli się w nią złapie zostaje oznaczony dla najemników i traci swój kamuflaż. Poza tym mamy teraz możliwość gwizdania, co jest bardzo skutecznym wabikiem na wrogów. Kiedy taki delikwent usłyszy, że ktoś do niego gwiżdże od razu idzie w naszą stronę, przez co możemy albo przejść niezauważenie, Gdy wróg będzie as szukał, albo mamy wymarzoną pozycję żeby gościa sprzątnąć. Zmianie uległ też system leczenia głównego bohatera. Teraz nie nosimy apteczek ze sobą, tylko korzystamy z tych zamontowanych na ścianach. Inną nowalijką w systemie rozgrywki jest nowy system alarmów. Jeśli nikt nie może widzieć że byliśmy w miejscu akcji, musimy działać tak żeby nie wzbudzić żadnych podejrzeń, bo jeden alarm i koniec misji. Jeśli jednak nie przeszkadza nikomu to, że inni wiedzą o naszej obecności, możemy podnieść dwa alarmy. Przy trzecim misja zostaje przerwana. Ale żeby nie było za łatwo, przeciwnicy po ogłoszeniu pierwszego alarmu zakładają kamizelki kuloodporne, po podniesieniu drugiego zakładają hełmy, więc zabić ich z broni jest wtedy bardzo ciężko. W każdej misji, o ile po podniesieniu alarmu będziemy już grzeczni, wszystkie alarmy zostają odwołane.

Parę słów o dźwiękach w grze. Ścieżka audio jest utrzymana na wysokim poziomie a grane utwory zmieniają się w zależności od sytuacji. Gdy się skradamy leci powolny kawałek z różnymi odgłosami w tle, kiedy jesteśmy w stanie zagrożenia muzyka staje się żwawsza i trochę utrudnia myślenie o drodze ucieczki przed oponentami. Głosy postaci również są świetne, szczególnie podkładający głos pod Sama Fishera, głównego bohatera gry, znany nam między innymi z filmów „Top Gun” czy „Pamięć Absolutna”, Michael Ironside. Głosy pozostałych postaci są również dobrze prezentowane. Zgrzytem na oprawie audio jest dziwny dźwięk postaci podczas misji, są jakieś takie niewyraźne, jakby nagrywane w dziwnym pomieszczeniu. Grę sprawdzałem na dwóch kartach dźwiękowych i problem zawsze się powtarzał. Może nie wszystkim to przeszkadza ale mnie to momentami wkurzało.

Graficznie, w grze nie zmieniło się mało rzeczy. Dodano kilka efektów, całkiem niezłych, jak na przykład efekt falowania rozgrzanego powietrza, po raz pierwszy użyty w grze na PC, właśnie w Pandora Tomorrow. Ładnie prezentuje się środowisko w grze. Woda, dżungla, budynki i niebo są starannie dopracowane, a w dżungli aż czuć tą duchotę od gęstej roślinności. Dobrze wyglądają postacie w grze, mimika jest nienaganna, ogólnie grafika jest mocnym punktem tej gry. Wadą mogą być wymagania gry, gdyż mimo niezbyt dużego postępu w stosunku do poprzednika, wymagania znacznie urosły i gra nie odpali się już bez wsparcia technologii Pixel Shader, mimo iż karty bez niej, spokojnie by grę udźwignęły.

Na koniec zostawiłem sobie opis, chyba najlepszej nowinki w grze, a zarazem kamienia milowego w grach szpiegowskich. Otóż Sprinter Cell Pandora Tomorrow jest pierwszą na świecie wieloosobową grą szpiegowską. Tak, w grze wprowadzono tryb multiplayer, który tak wielu twórców gier oglądanych zza pleców bohatera omijało, jakby bojąc się tego. Nie przypominam sobie kiedy przed Pandorą grałem w dobry multi w TPP. Radochy z zabawy w sieci nie mieliśmy ani w GTA 3, GTA: Vice City, Max Payne ani w Hitmanie. Wszystkie te gry łączy właśnie widok zza pleców bohatera i to że są świetne. Ale to właśnie Ubi Soft stworzył oprócz znakomitego singla, doskonały multiplayer, nawet powiedziałbym lepszy niż gra solowa. W multi gramy albo członkiem Shadownetu, czyli szpiegiem, gdzie obserwujemy grę zza pleców bohatera, lub gramy najemnikiem i oglądamy grę niczym zwykłą strzelankę. Tryb multi przykuwa do ekranu monitora na długie tygodnie i diabelsko uzależnia, co jest ogromnym atutem gry.

Na osobny akapit zasługuje sprawa polskiego wydania gry. Otóż gra została wydana w naszym rodzimym języku, spolszczono w niej tylko teksty, zostawiając oryginalną ścieżkę dźwiękową. Problem w tym że spora część rozmów, nie została nawet ruszona i zamiast tłumaczenia widzimy w prawym górnym rogu napis (null). Polonizacja była skandalicznie słaba i zacząłem szukać w necie angielszczenia, z którym poszło mi dużo bardziej przyjemnie. Po kilku miesiącach od premiery zobaczyłem reklamę w gazecie, gdzie sprzedawano Pandorę Tomorrow z poprawioną polonizacją. Czym prędzej udałem się na stronę Cenegi, w poszukiwaniu spolszczenia dla posiadaczy wersji bez poprawek, ale panowie widocznie zapomnieli że w ogóle ktoś tą grę kupował i spolszczenia nie udostępnili. Bardzo nieładne zagranie z ich strony.


Podsumowując, Pandora Tomorrow to znakomita kontynuacja pierwowzoru z nieco ulepszoną grafika i kilkoma nowościami. Tylko pozostaje pytanie czy to jest prawdziwa kontynuacja ? Nowalijek jak na prawowity sequel jest mimo wszystko za mało, a gra jest za krótka, nikomu nie powinna zająć więcej niż 10 godzin gry. Z drugiej strony, grze dodano genialny tryb gry wieloosobowej, przy której możne siedzieć po kilka godzin dziennie przez wiele tygodni. Wszystko się więc wyrównuję, ale jeśli nie masz dostępu do Internetu, to sam singiel może zostawić niedosyt.




Plusy :
- znakomity klimat
- oprawa graficzna i dźwiękowa
- dobra fabuła
- genialny tryb multiplayer
- ogólna przyjemność z rozgrywki
- kilka ciekawych nowości

Minusy :
- wymagania sprzętowe
- dziwny głos niektórych postaci
- polonizacja
- za krótka


Ocena końcowa :
8 / 10


Grę testowano na :
AMD Athlon 64 3200+, 512 MB Ram, GF 6600GT, Windows XP – bezproblemowo.

Wymagania sprzętowe gry :

Minimalne:
Procesor: Intel lub AMD, 1 GHz
System operacyjny: Windows 98SE/ME/2000/XP
Pamięci: 128 MB RAM
Przestrzeń na dysku: 2.5 GB
Karta graficzna: zgodna z DX8.1,
GeForce 3 lub nowsza ( GeForce 4 MX i GeForce4 Go nie obsługiwane)
ATI Radeon 8500 lub nowszy

Konfiguracja zalecana:
Procesor: Intel lub AMD 1.8 GHz
System operacyjny: Windows XP
Pamięć: 512 MB RAM
Przestrzeń na dysku: 2.5 GB
Karta graficzna: zgodna z DX8.1,
GeForce FX 128MB
Radeon 9800

Autor recenzji : MajorQ



Related Posts

Need for Speed: Most Wanted - recenzja gry    Need for Speed Most Wanted. Jest  gra zrecznosciowa w ktorej nie polozono duzego nacisku na fizyke. Samochody jezdza niemalze jak[...]
World of Goo – recenzja gry Bardzo późno zabrałem się za testowanie tej gry, choć opinie i recenzje były bardzo ciepłe. Produkt wydawał mi się zbyt tani, a na pudełku widniało logo City[...]
Silent Hill - recenzja gry Bardzo sceptycznie odnosiłem się do tego tytułu, co okazało się jednak błędem. Gra w czasie jej wydania (1999 rok) była chyba najstraszniejszym survival horrorem. Od[...]
Singularity - recenzja gry   Kto choć trochę nie marzył o władaniu czasem, cofnięciu czegoś, naprawienia błędu? Singularity to drugi dobrze znany mi tytuł pozwalający na kontrolę czasu.Niech[...]
Akuma: Demon Spawn 1999 - recenzja gry   Akuma: Demon Spawn jest mało u nas znanym, a jednym z lepszych klonów Diablo, jakie powstały na Dalekim Wschodzie. Możliwość kontroli aż trzech[...]
Hitman Blood Money - recenzja gry Kolejna część gry o agencie 47. I po raz kolejny firma Eidos serwuje nam świetną grę. Czwarta odsłona Hitmana jest grą przełomową. Dawno nie mieliśmy[...]
Need for Speed: Underground 2 - recenzja gry Underground mocno zamieszał na rynku gier samochodowych. Zapoczątkował nowy trend, który z aplauzem został przyjęty przez graczy całego[...]
Gothic 3 - recenzja gry „Zabójca orków wbił się głęboko w bebechy ciemiężyciela ludzkości. Kolejny punkt dla Bezimiennego. Już od paru minut toczył walkę (wraz z Gornem, Lesterem,[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się