Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Medal of Honor: Allied Assault - recenzja gry

Medal of Honor: Allied Assault - recenzja gry - 4.5 out of 5 based on 17 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)
Medal.of.Honor.Allied.Assault.recenzja.gryMedal of Honor: Allied Assault - recenzja gry
 
Temat Medal of Honor: Allied Assault docierało do nas bardzo dużo informacji jeszcze przed oficjalną premierą. Producent często wypuszczał nowe screeny, które wiele osób wstawiało jako tapety na pulpit, by móc przy każdym uruchomieniu komputera podziwiać bardzo ładną i szczegółową szatę graficzną. W końcu nastąpił długo oczekiwany dzień, kiedy Electronic Arts opublikował grywalne, multiplayerowe demo wyżej przedstawionego tytułu. Przed wiele dni była to najchętniej pobierana wersja demonstracyjna ze wszystkich oferowanych w tym czasie. Gdy już ktoś się w takie demo zaopatrzył, to przed długie godziny siedział przed monitorem i walczył z kolegami na żywo na planszy Stalingrad. Większość znanych mi graczy - po zapoznaniu się z wersją demonstracyjną - zachwalała ochoczo ten produkt i prawie każdy z nich nie mógł się doczekać misji dla pojedynczego gracza, bo w multiplayerową wersję dema mieli okazję zagrać tylko nieliczni posiadacze stałego łącza lub ci, którzy nie bali się afery i szlabanu w domu za wysoki rachunek telefoniczny ;) . Po jakimś czasie pokazało się demo oferujące tryb single player, ale tu liczyła się szybkość, bo niemal w tym samym dniu Electronic Arts zakazał wszystkim stronom umieszczania go na swoich serwerach, gdyż niechcący (a może i celowo) któryś z jego pracowników wypuścił demo przed ustalonym terminem. Tak więc kto był szybki i uważny, to pobrał demo, a kto nie - musiał odczekać kilka dni, aby Electronic Arts opublikował je oficjalnie. O co chodzi w tym wszystkim? Medal of Honor: Allied Assault przenosi nas w czasy II Wojny Światowej, a jeszcze dokładniej w lata 1942-45, gdzie jako porucznik Mike Powell, należący do sił alianckich, będziemy musieli wykonać szereg zadań, mających duży wpływ na to, kto wygra tę najbardziej krwawą i bezwzględną wojnę, jakiej doświadczyła ludzkość. Będziemy więc wykonywali misje, które są wzorowane na autentycznych operacjach wojskowych. Taki "szczegół" sprawia, że teraz możemy niemal na własnej skórze odczuć los żołnierzy podczas tej wojny. Naszym udziałem stanie się lądowanie w Normandii, atak na Port Arzew czy też spotkanie z Ruchem Oporu pod wioską St. LO. Każda z tych misji wymusza na nas użycie zupełnie innej taktyki. W jednych możemy iść przed siebie i rozwalać przy pomocy ołowiu wszystko, co się porusza, w innych natomiast wewnętrzny spokój i rozwaga, a także przebiegłość sprawiają, że jesteśmy w stanie wykonać zadanie zlecone nam przez przełożonych. Dzięki temu Medal of Honor: Allied Assault nie możemy traktować jako kolejnej strzelanki, mającej na celu tylko: zniszcz, zabij, uciekaj. Znajdziemy tu zadania, przy wykonywaniu, których musimy najpierw pomyśleć, a potem działać. Już to wyróżnia pozytywnie ten produkt od reszty podobnych, dostępnych obecnie na rynku. Chciałem dodatkowo zaznaczyć, iż nie wszystkie zadania wykonujemy samotnie - mamy do pomocy naszych kumpli z oddziału. Miło jest popatrzeć, kiedy ktoś tak samo ostro jak my walczy o wykazanie się dla swojego narodu. Wiele razy usłyszymy od naszych kompanów rozkazy, krzyki czy ostrzeżenia, że jakiś snajper zajął pozycję w pobliskiej kościelnej dzwonnicy i jak kaczki wystrzeliwuje naszych żołnierzy. Z powyższego opisu widać, że całkiem niezłe piekło panuje w wykonywanych misjach, i strzały, wybuchy czy ranni są tu na porządku dziennym. Wykonywanie powierzonych zadań będą nam utrudniały wojska przeciwnika, ale nie tylko - przyczyni się do tego również pogoda, która sprawi, że będziemy grali podczas deszczu, mgły czy w nocy. Dzięki temu jeszcze bardziej wczuwamy się w akcję. Co do misji, nie mam zastrzeżeń. Wszystkie zostały wykonane z głową i powodują, że chcemy grać dalej i dalej... Ta gra jednym słowem bardzo wciąga.
Skoro już wspomniałem o przeciwnikach, to należy o nich trochę opowiedzieć. Otóż podczas naszej bardzo realistycznej zabawy spotkamy szeregowców, kapitanów czy też poruczników, a każdy z nich posiada zupełnie inne uzbrojenie oraz mundur, dzięki czemu wiemy, z kim mamy w danym czasie do czynienia. Podczas walki pojawiają się smaczki w postaci żołnierza z bazooką na ramieniu, z której jeden strzał może nas w kilka sekund rozłożyć na łopatki, jeżeli wcześniej nie znajdziemy jakiegoś schronienia i nie wykorzystamy czasu, jakiego będzie potrzebował na ponowne załadowanie bazooki. Inteligencja naszych wrogów stoi na bardzo wysokim poziomie, co mnie osobiście wręcz zachwyciło. Nie dość, że potrafią oni rozpraszać się, uciekać w razie beznadziejnej dla nich sytuacji, to jeszcze sprytnie się kamuflują. Dlatego często strzelamy na oślep w pobliskie krzaki, widząc i słysząc stamtąd strzały, ale nie widzimy samej postaci. Przeciwnicy używają nie tylko jednej broni, ale płynnie przełączają się miedzy wieloma, toteż po wyczerpaniu całej amunicji z karabinu wyciągają pistolet albo zaczynają rzucać granatami. Taka walka jest po prostu wyśmienita, zarówno dla mniej, jak i bardziej wprawionych komputerowych wojowników, głównie dzięki zmianom poziomu trudności. Ale nie samymi żołnierzami człowiek żyje. Na naszej drodze pojawią się także psy, a dokładniej owczarki niemieckie, mogące dać nam się nieźle we znaki, oraz trochę żelastwa w postaci czołgów, samolotów czy też armat. Widać, że z takimi przeciwnikami nuda na pewno nam nie grozi. Oczywiście, żeby im się przeciwstawić, mamy też własne uzbrojenie w postaci dwudziestu jeden zabawek - dzięki szybkiemu refleksowi i czujności możemy zasiać niemałe zamieszanie wśród szeregów przeciwnika. Do naszej dyspozycji zostały oddane m.in. takie zabawki, jak: karabin Thompson, którym, tak na marginesie, najlepiej mi się walczy, granaty Mark II Frag, karabiny maszynowe, shotguny, karabiny snajperskie oraz ładunki wybuchowe. Arsenał jest niezły i dobre wykorzystanie go sprawi, że będziemy mieć dużą szansę ukończenia pomyślnie każdej misji. Trzeba brać pod uwagę, że na przykład bazooka zupełnie inaczej sprawuje się na terenie zamkniętym niż otwartym. Jeżeli więc nie chcemy wykończyć się sami (zanim zrobią to hitlerowcy ;), musimy umiejętnie posługiwać się oferowaną nam bronią. Dodatkowo kilka razy możemy przejąć broń przeciwników, czyli na przykład zasiąść za sterami potężnych i niebezpiecznych karabinów maszynowych, które w kilka sekund potrafią rozgromić cały oddział przeciwników. Grafika i muzyka Szata graficzna w Medal of Honor: Allied Assault jest więcej niż bardzo dobra, a to dzięki zastosowaniu silnika z kultowej gry Quake III Arena. Wszystko co nas otacza podczas wędrówki wygląda realistycznie, nawet najmniejsze szczegóły, takie jak dym czy kurz. Animacji żołnierzy i otoczenia również nie można nic zarzucić. Dźwięk stoi na bardzo wysokim poziomie, zarówno broń jak i pojazdy różnią się wydawanymi odgłosami, a do tego cały czas towarzyszy nam muzyka skomponowana przez Michaela Giacchino, która miejscami jest kojąca dla uszu, a czasami wzbudza agresję. Podsumowując Medal of Honor: Allied Assault przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nie sądziłem, że będę miał jeszcze okazję zagrać w tak doskonały produkt. Jest to gra godna polecenia wszystkim wielbicielom wszelkiej maści FPP i nie tylko. Jestem przekonany, że każdy, kto zapozna się z Medal of Honor: Allied Assault, od razu się w nim zakocha, a w zamian otrzyma świetną grywalność i rozrywkę na bardzo długie godziny. POLECAM!


Autor recenzji: NIKOPL

Related Posts

TES IV: Oblivion - Shivering Isles - recenzja gry Tak jest - grałem w najnowszy dodatek do gry TES IV: Oblivion, pt: Shivering Isles. W tej recenzji chciałbym opisać swe refleksje po zagraniu[...]
Call of Duty Modern Warfare 2 – recenzja gry To już druga część wojennych zmagań we współczesnym świecie. Poprzednia odsłona była niesamowita i mogłoby się wydawać, że nic już lepszego[...]
GTA San Andreas - recenzja gry WSTĘP O GTA:SA powiem na początek tyle, że to gra roku 2005 i jest (nie najnowszą) najlepszą grą ze wszystkich części GTA oraz (dla mniej wybrednych) grą[...]
Gothic 3 - recenzja gry „Zabójca orków wbił się głęboko w bebechy ciemiężyciela ludzkości. Kolejny punkt dla Bezimiennego. Już od paru minut toczył walkę (wraz z Gornem, Lesterem,[...]
GTA IV - recenzja gry Czwarta część jednej z najbrutalniejszych serii w historii była jedną z najbardziej oczekiwanych gier roku 2008. Czym zaskoczy? Co się w niej podoba, a co już mniej? O[...]
Mirror’s Edge - recenzja gry Pierwszy raz z grą autorstwa studia Digital Illusions zetknąłem się już dosyć dawno, bo w 1995 roku. Wtedy właśnie dostałem najcudowniejszy komputer na[...]
Recenzja gry: Hitman Blood Money Dawno temu około roku 2000 w świecie gier narodził się nowy bohater o złowrogich rysach twarzy, z wytatuowanym na potylicy kodem kreskowym. Był to Numer 47,[...]
NBA Live 06 - recenzja gry   Jako, ze jestem wielkim fanem NBA co roku czekam z niecierpliwoscia na kolejna edycje gry panow z EA.   Teee zobacz jak oni wysoko[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się