Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Call of Duty 4: Modern Warfare - recenzja gry

Call of Duty 4: Modern Warfare - recenzja gry - 4.6 out of 5 based on 85 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

recenzja.gry.cod.4

Call of Duty 4: Modern Warfare - recenzja gry


Końcówka roku 2007 przyniosła nam graczom wiele wspaniałych tytułów. Takiego wylewu znakomitości nie było od bardzo dawna. Trzy wielkie tytuły były wyjątkowo szumnie zapowiadane, a każdemu graczowi na myśl o nich ciekła ślina z ust. Ową wielką trójcą tworzyły gry Crysis, Unreal Tournament III oraz Call of Duty 4: Modern Warfare. Pierwszy tytuł miał zrewolucjonizować tryb single player - rewolucyjna grafika, świetne AI przeciwników oraz wiele możliwości pokonania wrogów to bez wątpienia zalety tej gry. Obojętnie co mówić o Crysis'ie, to jednak w pewnym stopniu jest rewolucją i to nie tylko ze względu na grafikę. Dzięki temu jest jedną z najlepszych gier dostępnych na komputer. Z kolei Unreal Tournament III miał zawładnąć multiplayer'em. I tak właściwie się stało, bowiem drugiej tak dynamicznej gry po prostu nie ma jeśli chodzi o rozgrywkę przez sieć, a w dodatku gra "opakowana" jest w znakomity silnik graficzny.
Teraz pytanie: gdzie jest miejsce dla Call of Duty 4: Modern Warfare? Jak wiadomo gra w przeciwieństwie do poprzedniczek miała nas przenieść w niedaleką przyszłość i właśnie przez tak wielką zmianę, produkcja ta była wielką niewiadomą. Call of Duty 4: Modern Warfare skradało się po cichu pomiędzy konkurencją i nagle zaatakowało. I to całkiem nieźle zaatakowało, bowiem bez żadnego problemu zdetronizowało dwa wcześniej wymienione produkty. Jak do tego doszło? Zapraszam do (mega) recenzji.

1

Coś się kończy, coś się zaczyna...
Tak jak wspomniałem akcja Call of Duty 4: Modern Warfare tym razem dzieje się nie w czasach II Wojny światowej, lecz w niedalekiej przyszłości. I żeby nie trzymać w niepewności - to doskonała decyzja. To oczywiście zależy od wymagań poszczególnego gracza, ale dla mnie osobiście jest to bardzo udany skok w bok, tym bardziej, że poprzez wyeliminowanie zdarzeń, które działy się naprawdę, możemy przyjrzeć się samodzielnie stworzonej przez twórców gry fabule.

Pozdrowienia od Kpt. Price'a.
No właśnie fabuła - element, który w FPS'ach jest raczej traktowany jako zbędny dodatek. Jednak Infinity Ward nie poszło na łatwiznę, dzięki czemu mamy do czynienia z bardzo interesującą fabułą, a co jeszcze bardziej ciekawi, z dość aktualną (czytaj: zamieszanie wokół głowic nuklearnych, arabscy terroryści, wojny domowe i rewolucje w małym arabskim państwie). Oczywiście nie będę zagłębiał się w szczegóły wątku fabularnego, aby nikomu nie popsuć przypadkowo zabawy - przedstawię tylko najważniejsze fakty, aby było wiadomo "co i jak". Postaciami, którymi trzeba zainteresować się to Imran Zakhaev i Al-Asad - główne czarne charaktery fabuły. Siły USA i Wielkiej Brytanii jak wiadomo powszechnie mają zwyczaj brać czynny udział we wszelkich misjach stabilizacyjnych i nie inaczej jest tym razem. To właśnie żołnierzami tych państw będziemy kierować: Sgt. Paul Jackson'em (USA) i "Soap" MacTavish'em (Wielka Brytania). Jednak warto wspomnieć, że w grze będziemy prowadzić także inne postacie: znanego i lubianego Kpt. Price'a (misja w Prypeci rozgrywana jakby w myślach bohatera (15 lat wcześniej); postać znana z poprzednich części serii, ikona rozpoznawcza Call of Duty) oraz prezydenta jednego bliżej nieokreślonego państwa arabskiego, jednak nie można nim w żaden sposób "kierować" - przypatrujemy się tylko z widoku jego oczu, jak zostaje stracony.

11

Misję czas zacząć.
Etapy znacznie różnią się w kontekście narodowości żołnierza. Siły angielskie kierowane przez Kpt. Price'a z reguły uczestniczą w misjach rozgrywających się w nocy i starają się działać jak najciszej (ale zazwyczaj to nie wychodzi - prędzej czy później dochodzi do dużej wymiany ognia). Dlatego w ekwipunku Anglików goszczą przede wszystkim bronie z tłumikami, a także snajperki. Amerykanie natomiast preferują całkiem odmienny sposób łagodzenia konfliktu. Ciężkie karabiny maszynowe i potężne wyrzutnie rakiet to częsty ekwipunek żołnierza z tego kraju. Nie bawią się w skradanie, tylko rzucają wszystkie siły (czołgi, helikoptery i myśliwce) na wroga, co bardzo często przynosi skutek. Oczywiście obydwie jednostki są wyposażone w różnego rodzaju granaty (bardzo przydatne na trudniejszych poziomach trudności), ładunki C4, granatniki (tu bardziej siły Amerykańskie) i inne przydatne wyposażenie, jak na przykład noktowizory i nóże. Właśnie ten ostatni jest nowością w serii i jak się okazuje - bardzo przydatną, szczególnie kiedy skończył nam się magazynek - wystarczy szybko podbiegnąć do wroga i wcisnąć odpowiedni klawisz, a owy nóż znajdzie się w klatce piersiowej przeciwnika. Efektowne i przydatne, szczególnie kiedy oponent zaskoczy nas, np: wychodząc za rogu. Często do broni można dołączyć granatnik. Jest to bardzo przydatna rzecz nie tylko przeciwko większym grupom przeciwników, ale w większości przypadkach można z niego skorzystać jeśli chcemy posłać helikopter na ziemię. Dzięki temu możemy uniknąć dostawom kolejnych wrogich żołnierzy, co jest często bardzo pomocne w późniejszych starciach.

2

Warto zwrócić uwagę na kilka innych nowości w grze. Dodano super szybki sprint - dzięki niemu wiele razy można uniknąć śmierci, więc radzę zapamiętać, gdzie znajduje się klawisz "Shift". Choć trochę moim zdaniem przesadzono z szybkością biegu, szczególnie zwracając na fakt, że czasem mamy w wirtualnym plecaku wyrzutnię rakiet. Także HUD trochę zmienił się - nie mamy znanego z poprzednich części serii okrągłego kompasa, tylko podłużny prostokąt, na którym oprócz kierunku geograficznego mamy pokazaną długość drogi w metrach do celu. Bardziej istotnym elementem jest mini - dziennik dostępny pod klawiszem "Tab". Oprócz celów misji mamy tam kolejną nowość - mini mapkę, która jest o wiele bardziej szczegółowa od tej "kompasowej" z poprzednich części - oprócz zaznaczonych przeciwników mamy, np: uwidoczniony rozkład ścian/ulic, co jest bardzo przydatne, np: podczas misji rozgrywających się w arabskich miastach, bowiem czasem łatwo się tam zgubić. Podobnie jak w Call of Duty 2, w czwartej części nie mamy wskaźnika zdrowia ani apteczek porozrzucanych na mapie. Wytrzymałość naszego żołnierza jest różna od wybranego na początku poziomu trudności - im większy, tym mniej kuli jest w stanie zabić go. Oznaką stanu krytycznego żołnierza jest szybsze bicie serca oraz coraz bardziej czerwony ekran. W takiej sytuacji najlepiej schować się i czekać, aż żołnierz lepiej poczuje się, bowiem w stanie krytycznym wystarczy jeden strzał, aby bohater umarł (na najniższych poziomach trudności jest jeszcze w stanie przyjąć dwa lub trzy strzały, na trudniejszych wystarczy jeden). Jak dla mnie taki system leczenia jest bardzo dobrym rozwiązaniem - pasuje do bardzo szybkiej akcji gry. Nie zmieniono także systemu zapisu gry z porównaniem do poprzedniej części, gdyż nadal są to autosave'y. Nie możemy zapisać gry w dowolnym momencie, jednak nie jest to duże utrudnienie, ponieważ autozapisy są bardzo częste. Takie rozwiązanie również, w moim przypadku, jest zaletą gry. Nowością jest obecność słodkich piesków, które tylko czekają, żeby swoje ostre kły wpakować w naszą krtań. Najlepiej zwierzaki szybko eliminować z dalszej odległości, jeśli jednak to nie uda nam się, to mordkę pieska widzimy tuż przed oczami. W takiej sytuacji trzeba wcisnąć natychmiast klawisz uderzenia nożem, aby złamać kark słodkiemu pieskowi. Innowacyjnym elementem jest na pewno możliwość przelatywania na wylot większego kalibru naboi (snajperki, karabiny) przez niektóre obiekty na mapie. Jest to bardzo przydatne w kilku sytuacjach, np: kiedy przeciwnik stoi za drewnianą płytą lub cienkim murkiem. Trzeba jednak pamiętać, że ta innowacja w serii działa w dwie strony, więc samemu trzeba uważać za czym się stoi, tym bardziej, że osłona w postaci samochodu również jest niebezpieczna - wystarczy kilkanaście strzałów z broni o większym kalibrze, aby samochód zrobił wielkie BUM zabijając wszystkich w jego pobliżu. O osłonie w postaci czerwonych beczkach nie będę wspominał...

7

Przejdźmy teraz do samych misji, czyli, moim zdaniem, jednej z największych zalet gry. Szybki skrót misji, które będziemy wykonywać możemy zobaczyć w efektownym intrze po włączeniu samej gry. Pierwsza misja to trening (prolog), który różni się trochę od tych z innym gier, w których poza nauką chodzenia i strzelania nic nie ma. Tutaj na strzelnicy oddajemy tylko kilka strzałów, zaraz po tym idziemy na plac treningowy (tam poznajemy Kpt. Price'a), który musimy pokonać w jak najszybszym czasie. W przeciągu kilkudziesięciu sekund musimy błyskawicznie strzelać do tarcz, rzucać granaty do odpowiednich wnęk i jednocześnie nie zgubić się. Wynik ma wpływ na poziom trudności jaki zaoferuje nam gra po zakończeniu tutorialu. Przyznam szczerze, że za pierwszym razem lekko zabłądziłem, ale swój rezultat można do woli powtarzać. Jeśli czas nas satysfakcjonuje możemy zacząć pierwszą prawdziwą misję. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić sugerowany poziom trudności. Dodam jeszcze tylko, że najbardziej sensownym poziomem jest przedostatni (trzeci od góry) - najlepszy stosunek realizm/przyjemność. ;-]
Kolejne misje to przeplatanka między zadaniami wykonywanymi przez S.A.S. (Wielka Brytania) i USMC (USA). Widać wtedy najlepiej różnice w tych jednostkach, a także inne spojrzenie na problem zawarty w fabule. Pod koniec gry wspomniane dwa kraje łączą swe siły. Zróżnicowanie zadań jest bardzo duże i pomimo, że gra jest bardzo krótka (o tym trochę później), dostarczają nam bardzo dużo wrażeń. Dzieje się dużo i obojętnie czy skradamy się w trawie czy walczymy z kilkunastoma przeciwnikami czujemy niezwykłe emocje. Zadanie, o którym nie wypada nie wspomnieć to misja snajperska w mieście Prypeć, niedaleko Czarnobyla, w którym jak wiadomo w 1986 roku nastąpiła awaria reaktora atomowego. Możemy podziwiać całkowicie opuszczone miasto (tzw. miasto duchów) - klimat w tej misji jest fantastyczny i to nie tylko ze względu na wspaniale odwzorowane detale lokacji, ale również samo zadanie. Kierujemy tutaj, jak wspomniałem wcześniej, Kpt. Price'em (w tej misji jeszcze nie jest kapitanem - ma stopień porucznika), a naszym dowódcą jest niejaki Kpt. MacMillan - również snajper. Celem jest zlikwidowanie Imran'a Zakhaev'a, jednak, aby to zrobić trzeba przejść niezły kawał drogi przedzierając się obok przeciwników. Oczywiście misję można rozegrać na różne sposoby, jednak najlepiej jest to robić po cichu, czyli zgodnie z planem. Misja jest podzielona jakby na dwie części: pierwsza to dojście do optymalnej pozycji strzeleckiej (strzał będziemy oddać z odległości prawie 1km, czyli trzeba wziąć pod uwagę kierunek wiatru (flaga nam w tym pomaga) oraz siłę Coriolisa), a druga to ucieczka, ale już z porównaniem do pierwszej części znacznie bardziej "głośna". Niektórzy uważają, że misja snajperska w mieście Prypeć, to jedna z najlepszych w ostatnich latach ze wszystkich gier FPS - ja również tak uważam. Innym ciekawym zadaniem jest misja na pokładzie samolotu AC-130, podczas której bombardujemy przeciwników z kilku działek (25mm, 40mm i 105mm) w celu wsparcia naszych ludzi na ziemi. Smaczku dodaje fakt, iż wszystko oglądamy z kamery termowizyjnej (jasnej lub ciemnej). Rozwałka totalna, trzeba tylko uważać na sojuszników (mają migające znaczniki dla rozróżnienia), bo jeśli zbytnio rozpędzimy się i zabijemy ich, trzeba wrócić do poprzedniego autosave'a, a w tej misji są akurat dość rzadko rozmieszczone. Pozostałe misje są już jakby bardziej typowe, w których chodzi głównie o utrzymanie pozycji albo dojście do konkretnego miejsca, chociaż zdarzają naprawdę ciekawe zadania, np: na tankowcu, który eksploduje i dramatycznym skokiem do helikoptera ratujemy swoje życie lub dodatkowe po zakończeniu gry (wystarczy przeczekać, aż skończą się napisy) na pokładzie samolotu, gdzie musimy uratować VIP'a. Poza tym w jednej misji widzimy genialnie zrealizowany wybuch bomby atomowej i to z bardzo bliska - muszę przyznać, że robi wrażenie.

4

Teraz trochę więcej szczegółów o broni dostępnej w grze. Modeli jest dużo, a w dodatku są bardzo dobrze dobrane i wyważone - nie ma jednej najlepszej broni, gdyż każda jest w czymś najlepsza. I tak mamy do dyspozycji takie cuda techniki jak karabin M4A1, pistolet maszynowy FN P90 albo wyrzutnię rakiet FGM-148 Javelin. Są oczywiście tacy "weterani" jak karabin AK-47 i snajperka Dragunov SVD. Dla odprężenia znajdziemy miejscami miniguna lub inny ciężki karabin maszynowy. Zazwyczaj amunicji mamy bardzo duży zapas (czasem 700 naboi uzbiera się), więc nie martwimy się o ten aspekt, chociaż jeśli chodzi o granaty, to trochę trudniej je znaleźć. Szkoda, ponieważ w wielu sytuacjach są bardzo przydatne, a nawet niezastąpione. Jako Amerykanin często korzystamy z wyrzutni rakiet (najczęściej RPG-7) oraz materiałów wybuchowych do niszczenia czołgów. Wszystko oczywiście zależy od stylu gry gracza - niektórzy wolą trochę poczołgać się w trawie i sprytnie obejść przeciwników, ale takowe zagrania są przede wszystkim możliwe kiedy gramy Anglikiem.

Technikalia.
Obojętnie jakie byłyby zadania i zaprojektowane mapy, w Call of Duty 4: Modern Warfare grałoby się i tak wyśmienicie, bowiem samo strzelanie daje mnóstwo satysfakcji. Wymiany ognia są bardzo zacięte i soczyste, a to dzięki znakomitej sztucznej inteligencji nie tylko wrogów, ale również naszych kompanów. Żołnierze bardzo żywo reagują na sytuacje rozgrywające się na polu bitwy - mam tu na myśli komentowanie, np: pozycji wroga - bez problemu potrafią krzyknąć, że wróg jest na drugim piętrze w bloku na południu. Wojacy wychylają się za ścian, rzucają wiele grantów oraz sprytnie próbują nas zaskoczyć, np: poprzez zajście naszej pozycji od tyłu. Wszelkie zachowania komputerowych przeciwników (również naszych kompanów) budują niezwykle realistyczny klimat wojny. Oczywiście nie obchodzi się od garści wulgaryzmów, ale to także element budujący niezwykły klimat gry i potęgujący realizm. Tak więc jeśli chodzi o sztuczną inteligencję wirtualnych postaci jest bardzo, ale to bardzo dobrze - w rzadko której grze jest ona tak dopracowana.

5

Wielką zaletą Call of Duty 4: Modern Warfare jest optymalizacja. Komputer podany na dole recenzji nie spełnia minimalnych wymagań gry (najgorsza karta według twórców, na której można grać w produkcję to Radeon 9800), a pomimo to grałem w rozdzielczości 1024x768, teksturach wysokiej jakości oraz kilku włączonych bajerach graficznych. I nawet na tych nisko - średnich detalach gra wygląda bardzo dobrze, w dodatku nie zauważając właściwie żadnych spowolnień w trakcie gry. Poza tym sam fakt, że podczas ładowań poziomów (czasy wczytywania są bardzo krótkie) gra jest w stanie wyświetlać ładnie wyglądające odprawy świadczy o genialnej optymalizacji. Jeśli każda nowa gra byłaby tak zoptymalizowana, wielu graczy nie byłoby zmuszonych tak często wymieniać komponentów swych maszyn! Widziałem grę na najwyższych detalach, więc mogę trochę wypowiedzieć się na temat grafiki. Jej zaletami są przede wszystkim przepięknie zrealizowane wybuchy oraz super dokładne tekstury. Wszystko wygląda właściwie idealnie, szczególnie odblaski i cienie robią duże wrażenie. Nie powiem, Crysis wygląda jednak troszkę lepiej, jednak trzeba sobie uświadomić dwie rzeczy. Po pierwsze, aby zagrać w Call of Duty 4: Modern Warfare na najwyższych detalach i bardzo wysokiej rozdzielczości wystarczy posiadać komputer nawet z przed 18 miesięcy (naprawdę!), a żeby zagrać w Crysis'a na bardzo wysokich detalach (czyli na Windows Vista) i rozdzielczości 1600x1200 trzeba mieć super nowoczesny komputer (to znaczy na wspomnianych ustawieniach w Crysis'a trochę osób może zagrać, ale co z tego, że liczba klatek na sekundę oscyluje w granicy dziesiątki...). Po drugie rajska wyspa z dżunglami zawsze będzie trochę ładniej prezentować się niż, np: zrujnowane miasto (;-]). Mówiąc o aspekcie wizualnym trzeba wspomnieć o nienagannej animacji żołnierzy - bieg, mimika i pozycje przy strzelaniu są fantastyczne. Wszystko wygląda i porusza się jak w prawdziwym filmie.

9

Również jeśli chodzi o dźwięk jest bardzo dobrze. Głosy aktorów są bardzo dobrze dobrane, również odgłosom wszelkich eksplozji i wystrzałów nie można absolutnie nic zarzucić. Grając w słuchawkach efekt jest jeszcze lepszy, do tego stopnia, że bez problemu rozróżniamy broń z której strzela przeciwnik w ogóle na niego nie spoglądając. I oczywiście wspaniałą muzyka. Włącza się podczas ważnych momentów idealnie scalając wydarzenia z monitora.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie wspomniałem w kontekście wykonania gry od strony technicznej. Chodzi oczywiście o fizykę, do której można trochę przyczepić się. Niektórych przedmiotów w ogóle nie da się ruszyć, poza tym zabici czasem przybierają dziwne pozy, wykrywanie kolizji również nie jest najlepsze. Jednak te mały wady techniczne, które zapewne są już naprawione przez łatki, bledną przy rozwalaniu murków, realistycznie osuwających się cegłach oraz niszczeniu elementów otoczenia (np: czołg przejeżdżający przez samochód).
Tak więc dźwięk, grafika i fizyka uzupełniają się bardzo dobrze tworząc jedną z najbardziej dopracowanych pod względem technicznym gier w historii.
Teraz mam do przeanalizowania trudną sprawę - skrypty, czyli nieodłączny element serii Call of Duty. Większość graczy uważa, że jest to wada, ja jednak pozwolę sobie spolemizować te stwierdzenie. Owe skrypty zazwyczaj objawiają się tym, że musimy przejść do jakiegoś konkretnego miejsca, aby ruszyć akcję "do przodu". Kolega dopóty nie wejdzie do domy, dopóki nie staniemy przy nim. Poza tym jeśli sami nie ruszamy się z miejsca, to jesteśmy zalewani niekończącymi się przeciwnikami - trzeba iść do przodu i basta. Spójrzmy na to z innej strony - dzięki ciągle przybywającymi posiłkom gracz jest motywowany do ciągłej akcji i nie ma czasu na nudę. Poza tym przez obecność skryptów autorzy zaserwowali nam wiele realistycznie wyglądających scen, których nie byłoby, gdyby skrypty byłyby nieobecne. Można to rozumieć dwojako, każdy powinien sobie sam odpowiedzieć czy zaliczyć skrypty do zalet czy też do wad produkcji.

6

Co tak szybko?
Dochodzimy do chyba jedynej sensownej wady gry - jej długości, a raczej krótkości. Przejście gry zajmuje nam około od pięciu do ośmiu godzin, co jest na dzisiejsze standardy mało (delikatnie mówiąc). Po przejściu gry odblokowywują się dodatkowe tryby, w których głównym celem jest przechodzenie gry na czas. Jest to raczej ciekawostka dla maniaków i przeciętnego gracza raczej to nie zainteresuje. Jednak patrząc z drugiej strony, te kilka godzin emocjonującej i wspaniałej walki są czymś niezapomnianym i choć koniec jest szybki, czujemy się wyjątkowo nasyceni - lepsze jest sześć godzin fantastycznej rozgrywki niż kilkanaście nudnych i nieemocjonujących.
Wielką zaletą serii był multiplayer. Nie inaczej jest tym razem - gra przez sieć jest znakomita i chyba jeszcze lepsza niż poprzednio. Istotną nowością jest rozwijanie postaci. Zbieramy doświadczenie i wspinamy się na coraz wyższe poziomy, dzięki czemu możemy rozwijać naszą wirtualną postać! Reszta obeszła się z większymi zmianami, ale akurat nie było potrzeby zrewolucjonizowania trybu multiplayer, bo tak jak wspomniałem był on zawsze na wysokim poziomie. Elementy te sprawiają, że Call of Duty 4: Modern Warfare jest obecnie jedną z najlepszych gier, w którą można grać przez sieć - wiele trybów rozgrywki i rozbudowane mapy, to jedne z wielu zalet multipalyer'a.

8

Do sklepu marsz, żołnierzu!
Call of Duty 4: Modern Warfare to gra, która sprzedaje się fantastycznie na całym świecie i w wielu prestiżowych plebiscytach na grę roku 2007 zdobyła pierwsze miejsce. Bez wątpienia jest to tytuł wart większej uwagi, tym bardziej, że gra w naszym kraju kosztuje niecałe 80zł. Jednak moim zdaniem pomimo wspaniałego trybu dla pojedynczego gracza Call of Duty 4: Modern Warfare dla osoby, która nie lubi grać przez sieć jest nie najlepszym zakupem jakiego można obecnie dokonać. Jeszcze bardziej spodobał mi sie Bioshock i Half Life 2: Episode Two i gdyby miałbym wybierać pomiędzy tymi trzema tytułami, wybrałbym najpierw te dwa ostatnie. Jeśli natomiast szukasz gry głównie z nastawieniem na Multiplayer i wiesz, że przez sieć będziesz grał wiele godzin, a przy okazji chciałbyś pograć w znakomitego single player'a, to obecnie jest tylko jeden wybór: Call of Duty 4: Modern Warfare - najlepsza część serii Call of Duty.


Ocena gry:
9+/10

Plusy:

- znakomita oprawa audiowizualna przy zachowaniu małych wymagań sprzętowych
- interesująca i ciekawie poprowadzona fabuła
- znakomite AI przeciwników
- dodanie kilku przydatnych bajerów (np: odrzucanie grantów)
- intensywność starć
- genialny multiplayer
- zróżnicowanie misji (w tym oczywiście nieprzeciętny trening)
- bardzo dobrze dobrane i odwzorowane bronie
- leczenie na zasadzie "odpocznij sobie i idź dalej"
- pozostanie przy automatycznym zapisywaniu gry

Minusy:
- długość gry w trybie single player oraz dla NIEKTÓRYCH wszechobecne skrypty


Wymagania sprzętowe - rekomendowane:
- CPU: 2.4 GHz dual core lub lepszy
- RAM: 1GB for XP; 2GB for Vista
- Harddrive: 8GB wolnego miejsca na dysku twardym
- Akcelerator Graficzny: 3.0 Shader Support rekomendowany. Nvidia Geforce 7800 lub lepsza. ATI Radeon X1800 lub lepsza

Wymagania sprzętowe - minimalne:
- CPU: Intel(R) Pentium(R) 4 2.4 GHz or AMD(R) Athlon(TM) 64 2800+ processor ewentualnie jakikolwiek z taktowaniem 1.8Ghz Dual Core Processor
- RAM: 512MB RAM (768MB dla Windows Vista)
- Harddrive: 8GB wolnego miejsca na dysku twardym
- Akcelerator Graficzny: NVIDIA(R) Geforce(TM) 6600 lub lepsza, ewentualnie ATI(R) Radeon(R) 9800Pro lub lepszy

Testowane na:
Pentium IV 3,2GHz | 512 RAM | Radeon 9600 256 MB (!)

Autor: MATchlesS


Galeria zdjęć:

Related Posts

Tom Clancy’s Splinter Cell : Pandora Tomorrow - recenzja gry Po niewątpliwym sukcesie pierwszej części Sprinter Cell, stało się pewne, że następne części serii są tylko kwestią czasu. Twórcy[...]
Warcraft III: Reign of Chaos - recenzja gry     Wstęp Kiedyś mój wujek pokazał mi tą grę, oryginalną po Polsku. Zobaczyłem nagłówek, zobaczyłem plansze-byłem pod wrażeniem.[...]
Painkiller - recenzja gry Grą recenzowaną w dniu dzisiejszym będzie PAINKILLER, gra stworzona przez naszych rodzimych programistów People Can Fly. Jest to FPS którego[...]
Pro Evolution Soccer 2008 - recenzja gry   Jako, że jestem wielkim fanem serii Pro Evolution Soccer, a kilka dni temu otrzymałem egzemplarz najnowszej części serii oznaczonej datą[...]
Sensible Soccer 2006 - recenzja gry   Znów o naszej reprezentacji słów kilka...   Piłkarska gorączka trwa w najlepsze. Setki tysięcy kibiców na stadionach, a miliony przed[...]
Recenzja gry: Hitman Blood Money Dawno temu około roku 2000 w świecie gier narodził się nowy bohater o złowrogich rysach twarzy, z wytatuowanym na potylicy kodem kreskowym. Był to Numer 47,[...]
Agatha Christie - And Then There Were None - recenzja gry Agatha Christie: I Nie Było Już Nikogo   AWE Studios - producent gier przygodowych, postanowił zauroczyć graczy i wydać grę na[...]
Need For Speed Shift - recenzja gry Pamięta ktoś jeszcze grę NFS Undercover? Chyba najlepiej będzie zapomnieć o tej beznadziei, która tak bardzo nadszarpnęła dobre imię serii Need For Speed.[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się