Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Akuma: Demon Spawn 1999 - recenzja gry

Akuma: Demon Spawn 1999 - recenzja gry - 4.8 out of 5 based on 9 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

Akuma: Demon Spawn 1999 - recenzja gryrecenzja.gry.Akuma.Demon.Spawn.pc

 

Akuma: Demon Spawn jest mało u nas znanym, a jednym z lepszych klonów Diablo, jakie powstały na Dalekim Wschodzie. Możliwość kontroli aż trzech postaci naraz, nastrojowa grafika i muzyka, to tylko nieliczne plusy tej znakomitej produkcji. Zapraszam do recenzji.

 

W roku 1999, gdy nieliczni szczęśliwcy dopiero mieli zapoznać się z wersją beta Diablo II, tzw. stress test, w czasach, gdy jeszcze część pierwsza gry była uważana za mistrzostwo w dziedzinie Action RPG, firmy JC Research i Trigger Soft opracowały grę Akuma: Demon Spawn. W założeniu miała stanowić zagrożenie dla monopolu Diablo. Pod wieloma względami udało się jej przewyższyć pierwowzór.

Wprowadzenie do gry jest bardzo klimatyczne acz niezwykle krótkie. Inwazja demonów, naprzeciw której staje trójka bohaterów. Zaraz potem widzimy menu. I tutaj wielkie brawa za muzykę. Orkiestralne marsze bojowe już na samym początku sprawiają, że gracz jest gotów do walki.

Podczas gry jednak towarzyszy nam muzyka nieco inna. Wspomnianych wyżej marszów jest niewiele, za to dominuje muzyka wzmagająca uczucie zagrożenia, ale także i depresji. Gracz czuje się opuszczony we wrogim świecie.

Opuszczony... dziwnie brzmi to słowo, gdy do dyspozycji mamy trójkę bohaterów naraz - coś takiego było obecne nie raz w zwykłych RPGach, ale w klonach Diablo - nigdy w życiu. Przynajmniej, nie w roku 1999. Postacie różnią się dość znacząco, Elim jest najlepszy w obsłudze mieczy, Kusa to specjalista od magii, rzuca zaklęcia najszybciej. Księżniczka Raening zaś, ona jest mistrzynią w strzelaniu z łuku.

Słówko o mechanice gry. W wioskach, a także czasami na innych terenach, spotykamy bohaterów niezależnych, jak kto woli - NPC. Owi przydzielają nam zadania, z których trzeba się wywiązać: przynieś to, znajdź tamto, zabij tego, ukatrup tamtego, oczyść jakiś teren itp. Zero novum, jeżeli ktoś grał w Diablo.

Gorzej z wykonaniem. Nie wszyscy bohaterowie mają właściwy wachlarz zaklęć, a w miarę rozgrywki przydaje się coraz bardziej, jeżeli każdy ma:

- Resurrection - wskrzeszenie martwego towarzysza
- Seal the Devils' Entrance - czyli zamykanie diabelskich przejść
- Heal - ozdrowienie
- Stone Curse - tymczasową zamianę oponenta w kamień

Reszta zaklęć jest - w moim przekonaniu - źle wyważona i bezużyteczna, zwłaszcza na późniejszym etapie gry. Szczególnie przydatne z drugiej strony, jest zaklęcie pieczętujące przejścia demonów. Na wszystkich terenach za wyjątkiem wiosek, spotkamy hordy demonów. Będą nas atakować bez końca, chyba że znajdziemy kratery, z których wyłażą i zapieczętujemy je. Dopiero potem można spokojnie eksplorować teren.

Słówko o poziomie trudności. Jak we wszystkich grach rodem z Azji, jest on kosmiczny. Na późniejszych etapach gry, kratery produkują demony z taką szybkością, że nie sposób oczyścić sobie do nich drogi, jak się nie znajdzie sposobu. Walka jest zażarta, demony bronią każdej piędzi ziemi. Ponadto szybko uciekają przed ciosami z broni białej, więc w wielu przypadkach bez łuku nie da rady. Jednakże, satysfakcja płynąca z oczyszczenia terenu jest nieporównywalna z niczym innym.

Wadą jest jednak takie rozplanowanie gry, żeby bez konkretnego uzbrojenia nie dało rady przejść. Diablo był na tyle zbalansowany, że można było ukończyć grę mierząc w określone zaklęcia, lub zabijając końcowego bossa gołymi rękami. Tutaj dla odmiany, bez łuków i określonego zestawu zaklęć, gracz nie ma szans na silniej bronionych terenach. Potem, to nawet z takim wyposażeniem jest ciężko, trzeba naprawdę błyskotliwie opanować taktykę pozwalającą oszukać demony, żeby odsłoniły kratery, aby można było odciąć drogę posiłkom. Co to wszystko znaczy? Ano to, że 90% sprzętu, jaki znajdujemy, jest w najlepszym razie dobra wyłącznie do sprzedaży. W najgorszym - nie warto tego nawet tachać do sklepu.

Miłym zaskoczeniem natomiast są artefakty, chwilowo zwiększające siłę ataku postaci, bądź zapewniające niezniszczalność, czy tym podobne. Warto jednak sprawdzać, co się trzyma w ręku. Dużym plusem są też portale łączące wioski i niektóre tereny. W związku z powyższym stanowczo odradzam sprzedaż tzw. Gate Jewels - bez nich nie można aktywować niektórych bram!

Muzykę i mechanikę gry omówiłem, zostało jeszcze kilka kwestii. Fabuła jest wciągająca i trzyma się kupy, ponadto mimo małego zróżnicowania rodzajów wykonywanych zadań, ich otoczka zasila główną oś fabularną w sposób solidny. Jeżeli ktoś ma dość samozaparcia, żeby zmierzyć się z grą na tyle trudną, odkrywanie fabuły tej produkcji będzie dla tej osoby przyjemnością.

Grafika, jak na tamte lata, jest bardzo dobra i czytelna. Świat spustoszony przez demony jest w umiarkowany sposób zróżnicowany. Trochę w tym pomaga fakt, że świat gry podzielony jest na dwie części - świat, jakim go znamy oraz świat podziemny. Odnośnie postaci - trochę solą w oku jest, że zbrojmistrzowie, czy wiedźmy we wszystkich wioskach wyglądają identycznie, a bossowie są nie do odróżnienia od normalnych potworów, jeżeli idzie o wygląd. Nie są także zbyt imponującej postury. Skoro w 1996 Diablo był ze dwa-trzy razy wyższy od gracza, to spodziewałem się, ze tytułowy Szatan (Akuma) będzie co najmniej tak samo imponujący. Guzik, jest wzrostu gracza. Mało imponujący ostatni boss, to rzecz nietypowa dla azjatyckich produkcji.

Efekty dźwiękowe również nie są rewelacyjne, aczkolwiek też nie psuły wrażenia z gry. Co mnie zabolało, to brak podłożonych głosów postaci. W interfejsie gry jest łatwo się połapać, nawet bez zaglądania do instrukcji. Tryb gry wieloosobowej też nie kuje w oczy, aczkolwiek bez rewelacji. Słowem, pod tym kątem Akuma ani nie zachwyca, ani też nie zawodzi.

Podsumowując, Akuma: Demon Spawn to solidna produkcja, która - mając swoje wady - jest w stanie wciągnąć na długie godziny.

Ocena końcowa:
8/10

Plusy:
+ grafika
+ klimatyczna muzyka
+ trójka postaci do prowadzenia
+ fabuła
+ łatwy i przejrzysty interfejs
+ solidne wyzwanie

Minusy:
- średnie efekty dźwiękowe
- taki sobie multiplayer
- małe zróżnicowanie przeciwników, ciężko odróżnić bossów
- duża ilość znajdowanego sprzętu jest bezużyteczna
- diabelnie trudna i do tego mała dowolność odnośnie rozwoju postaci (jeżeli rzecz jasna zależy komuś na jej ukończeniu)

Grę testowano na:
Procesor 1.8 GHz, 512 MB RAM, Windows XP (tryb zgodności z Windows 95)

Minimalne wymagania sprzętowe:

W tej chwili? PC podłączony do prądu ;)

Autor recenzji:
Victor Delacroix

Related Posts

Colin McRae Rally 04 - recenzja gry   Colin McRae Rally to jedna z najlepszych i najpopularniejszych serii o rajdach samochodowych. Niedawno wyszła najnowsza odsłona owej serii[...]
TOCA Race Driver 3 - recenzja gry SŁOWO WSTĘPU. TOCA już w poprzedniej części, zdawało by się, osiągnęła doskonałośc, a przede wszystkim porażała ilością klas pojazdów i rodzajów[...]
Ankh 2 - Serce Ozyrysa - recenzja gry Pierwsza moja reakcja po spotkaniu z Ankh 2 : Serce Ozyrysa była mieszana.. Przed moimi oczami ujawnia się bowiem menu wzorowane na jedynce, bardzo[...]
FIFA 08 - recenzja gry Fifa 08 to kolejna część długiej serii gier sportowych, która początek miała ponad dziesięć lat temu. Kolejne części, które pojawiały się co rok, nie zawsze były[...]
Sensible Soccer 2006 - recenzja gry   Znów o naszej reprezentacji słów kilka...   Piłkarska gorączka trwa w najlepsze. Setki tysięcy kibiców na stadionach, a miliony przed[...]
Call of Duty : United Offensive - recenzja gry Call of Duty chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. W końcu to chyba jedna z najchętniej kupowanych gier ostatnich lat, poza tym często[...]
Call of Duty 2 - recenzja gry Call of Duty 2 nie jest już takie liniowe jak jego pierwsza część. Co prawda, podobnie jak w jedynce walczymy Amerykaninem, Rosjaninem i Brytyjczykiem, ale[...]
Medal of Honor : Pacific Assault - recenzja gry   Serię MoH zna chyba każdy miłośnik gier FPP. Jedną osób, które doprowadziły do powstania tej serii był sam Steven Spielberg, który po[...]

Dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze nie na temat, obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Komentarze osób niezalogowanych są publikowane dopiero po przejrzeniu ich przez moderację.
Zobacz jak mieć swój własny avatar w komentarzu.



Zabezpieczenie anty-spamowe - wykonaj podane zadanie:

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się