Przejdź do głównej treści strony
Tu jesteś: Start Humor Kubuś Puchatek Część 20: PEOPLE IN SPORTS WEAR
Magiczne Przygody Kubusia Puchatka - przeczytaj!

Część 20: PEOPLE IN SPORTS WEAR

( 3 głosów - oceń i Ty! )
Część 20: PEOPLE IN SPORTS WEAR

 

 

Był piękny letni poranek. Królik zapukał do drzwi Puchatka. Pukał tak przez dłuższy czas, bowiem brygada leżała wewnątrz zalana w trupa po wczorajszej libacji. Królik jako jedyny nie pił, ponieważ pękł mu wrzód na żołądku i musiał iść wcześnie do domu zażyć lekarstwo.

 

Wreszcie z domku dobiegły dziwne stękania i łoskot walących się mebli.

 

- Kiego chuja mnie budzą w środku nocy - Puchatek na kacu był cokolwiek agresywny.

 

- Odjebało ci? Jest 9:00, jaka noc? - Królik starał się wyprowadzić z błędu Kubusia.

 

- Co mi tu kurwa pierdolisz zającu, przecież jest ciemno!!! - wrzasnął Kubuś.

 

- Ciemno ci bo chlałeś metyl buraku - odparł Królik - I nie nazywaj mnie więcej zającem!!!

 

- Wal się na ryj - mruknął Kubuś i wszedł do środka. Królik wszedł za nim i w jego nozdrza uderzył trudny do opisania odór niemytych ciał, pawii i innych ekskrementów.

 

- Mógłbyś tu posprzątać - rzucił Królik.

 

- Stul pysk!!! Porządny się znalazł, w mordę go i kijem!!! - Puchatek był już nieźle wkurzony. Królik wycofywał się w stronę drzwi, bo Kubuś drżącymi rękami szukał po omacku kija od bejsbola, gdy nagle potknął się o śpiącego Prosiaczka.

 

- O kurwa! - wrzasnął Królik i wyjebał się do tyłu jak długi.

 

- O kurwa! - wrzasnął Prosiaczek któremu Królik nadepnął na ryjek.

 

- O kurwa! - wrzasnął Tygrysek, któremu Prosiaczek zasadził kopa w jajca, zupełnie zresztą niechcący.

 

Tymczasem zdezorientowany Kubuś, któremu metylowa ćma jeszcze nie do końca przeszła, odpuścił sobie szukanie kija i usiadł na czymś miękkim.

 

- Spierdalaj z mojego grzbietu! - ryknął Kłapouchy i jednym wierzgnięciem pozbył się Puchatka.

 

Szykowała się mała wojna domowa, bo każdy był wkurwiony na kogoś innego z brygady, gdy wtem dało się słyszeć głośne UMPS-UMPS-UMPS.

 

- Tylko mnie tak łupie we łbie, czy was też? - zapytał rzeczowo Tygrysek.

 

- Nie ma co, trzeba to zbadać - powiedział Kłapouchy i gromada ruszyła do wyjścia. Puchatek szedł niepewnie, ale efekt metylowy zaczął powoli mijać.

 

Na dworze świeciło słoneczko i ćwierkały ptaszki. Tygrysek podniósł spory kamień i przypierdolił w gęstą koronę drzewa, skąd po chwili wyleciały oburzone jaskółki.

 

- Jak nie zamkniecie tych głupich ryjów to was kurwa powybijam - rzucił przez zęby na odchodne.

 

Odgłosy UMPS UMPS były coraz wyraźniejsze i niebawem nasza grupka ujrzała dwa ospojlerowane maluchy z których dochodziła głośna dresiarska muzyka. Przy samochodach stali czterej dresiarze. Dwóch z nich wyjęło torebki z białym proszkiem, a pozostali łuszczyli kasę z kieszeni dresów.

 

- Panowie, jeśli oczy mnie nie mylą to oni mają LSD - kwiknął podniecony Prosiaczek.

 

- Ale towaru... starczy na cały tydzień - grzał się Puchatek któremu powrócił już wzrok.

 

- Nie możemy tego tak zostawić, hej szable w dłoń, hajda na wroga!!! - ryknął Kłapouchy i ruszył z krzaków, a za nim cała banda. Szybko otoczyli dresiarzy. Tygrysek w bojowym nastroju wybił tylną szybę w maluchu i wyszarpnął półkę.

 

- Co kurwa, muzyka ci cwelu przeszkadza? - zapytał jeden z dresiarzy.

 

- Jak ty kurwa się odzywasz do mojego przyjaciela? - Puchatek zaszedł drecha od tyłu i walnął z całej siły bejsbolem w zgięcie kolan. Dresiarz upadł na kolana i tak już został.

 

- O wy skurwysyny... - dwóch pozostałych dresiarzy wyciągnęło paralizatory a trzeci sprężynowy nóż z bazaru.

 

- I co teraz chujki? - zapytał ten w dresie Odadis.

 

- Gówno, pierdolony bezmózgu, giń!!! - Kłapouchy wsadził mu w dupę lufę od obrzyna i pociągnął za spust. Reszta brygady powyciągała broń. Dresiarzom opadły szczęki i potulnie rzucili paralizatory na ziemię.

 

- Dawać kurwa LSD!!! Dawać bo was kurwy w paski rozpierdolę!!! - Kłapouchy wpadł w szał, jego pysk pokryła piana, biegał z obrzynem i strzelał dresiarzom nad uchem.

 

- Spokojnie Kłapciu, bo ze strachu nie mogą się ruszyć - Prosiaczek był pragmatykiem. - No ruszać się cwele, wyskakiwać z towaru!

 

- Jeszcze tu kurwa wrócimy... - zapiszczał ten w dresie RedBook'a i zamilkł trafiony bejsbolem Puchatka.

 

Brygada sprawnie obszukała spętanych i zakneblowanych drechów. Łupem padło 25 kartoników z LSD z wizerunkiem Kota Grubego Freda, 6 działek amfetaminy wątpliwej jakości oraz 1234zł i 36gr którymi dresy miały zapłacić za towar swoim kumplom.

 

- Hej guys, łi ricz - zawieśniaczył Tygrysek

 

- Ummmpf... Ummmpfff... powiedział zakneblowany dresiarz. Jego wzrok obiecywał krwawą zemstę.

 

- Co się chuju gapisz? - but Tygryska zmiażdżył mu jajca. Dresiarz zamilkł i wił się na ziemi.

 

- Panowie - odezwał się niespodziewanie Królik - nie można tu ich tak zostawić, zaśmiecają las...

 

- No to co z nimi zrobimy? - zapytał Prosiaczek. - Zakopiemy ich w twoim ogródku?

 

- Nie zmieszczą się, a poza tym mój ogródek to nie miejsce dla dresiarzy. Mam pomysł...

 

- Jaki??? - wykrzyknęła chórem brygada, bo Królik nie wykazywał się pomysłowością.

 

- Ponieważ ta amfetamina wygląda podejrzanie, naszprycujmy nią tego cwela co został w jednym kawałku, załadujmy resztę do malucha i niech spierdalają. Jak się rozbiją to będzie wyglądało na wypadek, a strata mała. Poza tym rozpęta się kampania przeciw dresiarstwu i więcej tu tacy nie przyjadą...

 

Brygada uznała, że to świetny pomysł, dwóch dresiarzy znalazło się na tylnej kanapie malucha, szczątki tego którego rozjebał Kłapouchy poszły do bagażnika, a ten co się najlepiej trzymał został przywiązany do drzewa.

 

- Stój spokojnie, nie ruszaj się, to nie będzie bolało... - Puchatek z wrednym uśmiechem sypał do reklamówki zawartość sześciu torebek amfy.

 

- Nieeee ja nie chcę!!! Maaaaaaaamoooooo - darł się dresiarz.

 

- Stul ryja - powiedział z uroczym uśmiechem Tygrysek, po czym wprawnie założył mu na głowę reklamówkę i zawiązał sznurek na szyi.

 

- Dwie minuty - powiedział Królik.

 

Po minucie dresiarz przestał się szarpać. Po kolejnej minucie brygada odwiązała bezmózga od drzewa i wsadziła do samochodu. Dresiarzowi zaczęła wracać przytomność. Brygada zaczęła go wprowadzać w nastrój:

 

- Aaaa kurwa jakie wielkie pszczoły!!! Uciekajmy!!! - darł się Królik.

 

- Atakują nas, atakują...!!! - ryczał Kłapouchy

 

- Spierdalajcie stąd, bo was zjedzą!!! - piszczał Prosiaczek zataczając się ze śmiechu.

 

- RATUJCIE DRESY!!! - wrzasnął Puchatek. To podziałało. Przerażony dresiarz odpalił silnik i ruszył z piskiem opon. Przez chwilę było widać jak jedzie zygzakiem, po czym zniknął za wzniesieniem.

 

- OK, jeden wrzód z dupy mniej - Królik zatarł łapki. - A teraz może byśmy...

 

JEEEEEBUUUUUUUUUUUUUDDUUUUUUUUUUU !!!!!!!!!

 

Nad wzniesieniem pojawił się ognisty grzybek.

 

- O kurwa... ale fajny grzyb - powiedział Kłapouchy.

 

- Olać tych cweli, najważniejsze że mamy kasę, dragi i... samochód!

 

Po chwili brygada siedziała w drugim maluchu. Za kierownicą usiadł Puchatek.

 

- W drogę, do Baba Jagi (tm), od tego klepania dresiarstwa suszy mnie w gardle, a zresztą już 10:30 i pora na małe conieco. BabaJaga(tm) wyszła przed domek zaniepokojona odgłosem malucha.

 

- Oooo co to to nie, wypierdalać dresiarze jebani, nie sprzedam wam mojego wina!!! - krzyknęła BabaJaga(tm) na widok dresiarskiego malucha.

 

- Nie pierdol tylko dawaj wińsko stara ruro! - krzyknął Prosiaczek niezbyt grzecznie.

 

- O nie, moje wino nie jest dla dresiarzy... - zaczęła niepewnie BabaJaga(tm).

 

- Pokurwiło cię? Ze stadem chujów się na łeb zamieniłaś? Przecież my nie jesteśmy żadnymi jebanymi dresiarzami, a furę zajebaliśmy jakimś cwelom! - sprostował Tygrysek.

 

- Aaaaa... bo... no, tego... te paski mnie zmyliły... - jąkała się BabaJaga(tm)

 

- Nie pierdol tylko dawaj wino, trzy skrzynki, jadziem na piknik nad rzeczkę! - piszczał podniecony Prosiaczek.

 

- A macie pieniądze? Bo wiecie, kredyt umarł, kryzys żyje - kto nie płaci ten nie pije... - zapytała podejrzliwie BabaJaga(tm)

 

- Jak za 3 minuty nie przyniesiesz wina to... - Kłapouchy nie dokończył, bo BabaJagi(tm) już nie było. Po chwili brygada pakowała wińsko do malucha. Tygrysek zapłacił za wino i nawet dorzucił 50 groszy tytułem napiwku. BabaJaga(tm) zniknęła na chwilę w domku i po chwili wyszła z butlą pod pachą.

 

- To dla was, za to że jesteście stałymi klientami. - podała Tygryskowi butelkę.

 

- Stolicznaja... Oryginalna ruska wóda... no, no dzięki BabaJago... - Tygrysek był szczerze wzruszony.

 

Po godzinie ekipa dojechała nad rzeczkę w okolicę mostku. Puchatek nie zapanował nad kierownicą i wpierdolił się maluchem w krzaki. Wyskoczył stamtąd goły Krzyś i Pan Sowa.

 

- Ej ciota, wypierdalaj mi stąd bo ci zrobię porodówkę kijem od szczotki! - huknął Tygrys wysiadając z samochodu.

 

- No co... my tylko... - zaczął Pan Sowa

 

- Co tylko pedofilu pierdolony? Idź ruchać gdzie indziej, pod lasem otworzyli właśnie nową podstawówkę - powiedział Prosiaczek z obleśnym uśmiechem.

 

- Taaak? O rety, nie wiedziałem o tym, pa Krzysiu, zadzwoń do mnie jutro wieczorkiem! - To rzekłszy Pan Sowa odfrunął w kierunku nowej podstawówki.

 

- A co do ciebie mały pedałku... - powiedział Kłapouchy do Krzysia - spróbuj tego! - i wierzgnięciem wrzucił Krzysia do rzeczki. Krzysia wyłowiła potem straż pożarna jakieś 20 km dalej ledwie żywego.

 

- No brygada, to możemy chlać. Teren czysty! - powiedział Tygrysek i ekipa zabrała się do spożywania alkoholu. Na rozruch poszła Stolicznaja, a potem standardowo Heracles - Classic Płońsk Aperitif. Po kilku godzinach przyjaciele byli kompletnie najebani. Puchatek z Kłapouchym poszli na most pobawić się w grę Czyj-Bełt-Szybciej-Wypłynie-Z-Drugiej-Strony, Prosiaczek leżał na trawie na plecach i robił 'wieloryba' czyli rzygał w górę, a Tygrysek próbował z pijackim uporem uruchomić malucha. Pod wieczór gdy wszyscy trochę wytrzeźwieli postanowili wrócić do domu. Zapakowali się do samochodu.

 

- No rusz się ty do kurwy nędzy chuju na kaczych nogach - powiedział do samochodu Tygrysek i zajebał łapą w deskę rozdzielczą. Niespodziewanie włączyło się radio.

 

- "...dziś w wypadku drogowym zginęło czterech młodych ludzi, ich samochód wpadł na drzewo, kierowca był najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu..."

 

Trach!!! Kłapouchy wyłączył radio kolbą obrzyna.

 

- Co oni pierdolą, jaki alkohol, on był naćpany, przekroczył trzy razy dawkę śmiertelną amfetaminy, a oni takie głupoty pierdolą! - złościł się Kłapouchy.

 

- Zamknijcie się bo w życiu nie ruszymy! - krzyknął Tygrysek. - Wysiadać i pchać!

 

Po kilku minutach pchania okazało się że nie ma benzyny, więc nasi bohaterowie podpalili samochód i porzucili go w lesie. Do domu mieli bardzo daleko, ale na szczęście mieli ze sobą energetyczne kartoniki z LSD które zabrali dresiarzom, więc późnym wieczorem dotarli do domku BabyJagi(tm), do której przyszli po nowy zapas Heraclesa. Ponieważ BabaJaga(tm) usiłowała protestować z uwagi na późną godzinę, Puchatek szturchnięciem kija bejsbolowego w żebra dał jasno do zrozumienia że dla stałych klientów nie ma czegoś takiego jak późna pora.

 

Zaopatrzeni w zapas taniego wińska ruszyli do domku Królika, bo u Puchatka nie dało się wytrzymać od smrodu, i pili do samego rana.

 

KONIEC CZĘŚCI 20
 

krótki komiks o Smerfach

Losowa Sonda

Mecze Euro 2012 będę oglądał:

Do EURO 2012 pozostało

Następne mecze Euro 2012

piątek, 08 czerwca 2012 18:00

 Polska - Grecja 
Typuj wyniki i zgarnij FIFE 12!

Portal24h na FacebookPortal24h na Twitter

Porsche Tapety HD


Porsche-1Porsche-12Porsche-2Porsche-11Porsche-1

nowe Recenzje Gier


Banki Online
Partnerzy: Strony www | Diety odchudzające | Darmowe Szablony | Gry na OPCG.net | Komputery Download Prasa

- - - -