Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Część 37: THE FALLEN TEMPLE

Część 37: THE FALLEN TEMPLE - 4.2 out of 5 based on 5 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

 Część 37: THE FALLEN TEMPLE

 Kubuś obudził się w normalnym humorze. Zakurwisty kac, sucho w mordzie i bulgotanie w żałądku zawsze nastrajało go optymistycznie. No chuj, czas na poranna gimnastyke - pomyślał. Pomachał więc leniwo lewą powieką. Lecz potworny widok jaki zobaczył sprawił że postanowił zakończyć trening w połowie.

- Wstawajcie zakurwione smierdziele - wrzasnął Kubuś.
Ze strony reszty brygady tj. Prosiaczka, Królika, Tygryska i Kłapouchego dobiegło coś w rodzaju "Siarap", "Stul pysk", "Zamknij tą pluszaną morde" plus obietnice wyrwania jaj, nakopania do dupy i pare innych, dość trudnych do zrealizowania, ale dla kogoś kto ośmiela się budzić ludzi przed 14 każda kara jest warta wysiłku.
- Wstawać! Wstawać!! Wstawać!!!- Kubuś postanowił pomóc sobie odrobine kopniakami.
- No kurwa doigrałeś się - mruknął Kłapouchy. Byliśmy kumplami ale takie żarty to nie z nami - wysyczał prosiaczek wyciągając wierne Uzi.
Tygrys i Królik nic nie mówili ale w miarę jak sie zbliżali ich bejzbole zataczały coraz szybsze kółka.
- Rozejrzyjcie się kurwa - jęknał Kubuś, który poczuł, że trochę przesadził.
Rzeczywiście coś tu jest nie tak - zajarzył Prosiak. Kurwa bardzo nie tak - mruknął Kłapcio - tu jest czysto.
W domku Kubusia wszysto lśniło czystością. Podłoga wypolerowana do czysta była nakryta nowym dywanem, okno zasłaniały brand niu zasłonki z falbankami, a w całym domu roznosił się lekki zapach pachnidełek. Do tego z głośników poleciał najnowszy singl Just V.
- Ja pierdole, ja nie chce znów mieć złego trypta - wymamrotał Królik. A może tygrysek załątwił lewe LSD? - zastanawiał się Prosiaczek
W tym momencie w drzwiach stanął Krzyś. Witaj głupiutki Misiu - powiedział. Razem z mamą i kolegami postanowiliśmy sprowadzić cię na dobrą drogę i na początek posprzątaliśmy twoje mieszkanko. Teraz musisz tylko obiecać, że przestaniesz uzywać alk.. - w tym momencie bejzbol Kubusia zmasakrował jego pedalską gębę. Krzyś pisną i zaczą spierdalać zygzakami starając się uniknąć serii z uzi Prosiaczka.
- No kurwa miał farta - powiedział Tygrysek.
- Eee... nie nawet taki down jak miesiącami spierdziela przed łowcami pip wykształci jakieś odruchy - mrukną Kłapcio. A tak w ogóle to coś otwórzcie - powiedział.
Mineły 4 sześciopaki czasu i wtedy...
- Qrwa już mi się nie chce pić - powiedział Kubuś. No i mi też - doszły go cztery potwierdzenia. - Stało się coś bardzo złego, 4 sześciopaki na pięciu i już nie chce nam się pić??? - zapytał Kłapcio. Wytrząsnął parę kropel herculesa z pustej butelki i ostrożnie polizał. Jabłko, siarka E1 e2 E3 E4.... E5253, plus troche wybielonego denaturatu dla mocy... wszystko w porządku. To nie wina wina - stwierdził. Eny ajdeja? - zapytał. Brak odpowiedzi. To zbierać dupy idziemy do sowy może on coś wie - powiedział Bekon.
Dziesięć minut potem doczłapali do domku sowy.
- Kurwa pierzasty otwieraj - zaczeli się dobijać do drzwi.
Okno otworzyło się.
- O co biega? - zapytał Pan Sowa.
- Otwieraj kurwa musimy pogadać
- Ni chuja - darł się Sowa - nigdy nic nie płacicie za moje doradztwo. I możecie mnie nie straszyć; ukryłem wszystkie taśmy z moimi małymi zabawami i nic na mnie nie macie.
- O żesz ty pedale - wrzasną Tygrys.
- Taranem!-błysną Bekon
Cztery serie z uzi podcieły troche jakieś drzewko i brygada przyszykowała taran do ataku. Mały rozbieg...
- DO ATAKU- zarządził Kłapouchy. Turum Turum Turum- szybka szarża i.... wylądowali w strumyczku.
- Kurwa co poszło nie tak?? - trząsł się Królik jak zawsze najbardziej wrażliwy na zimno. Przecież żeśmy dobrze przycelowali a nie było zderzenia. Faktycznie coś nie tak.. - stwierdziła reszta. Popatrzyli na domek sowy, który wraz z podtrzymującym go drzewem.... co?? ...unosił się w powietrzu!!. - Brutalna siłą fizyczna nie robi na mnie wrażenia- powiedział pan Sowa. Podczas badań nad moim reaktorem odkryłem tajemnice technologii jonowych!- pierzasty jak zawsze lubił się chwalić. Płacicie 1000pl za poradę albo macie mi przyprowadzić coś do wydupczenia a jak nie to wypierdalać- zarządził No chuj na razie wygrałeś - stwierdziła brygada i oddaliła się na mała naradę.
- Dobra do czasu zakończenia operacji ja obejmuje dowodzenie- rzekł Kubuś: Zbiórka kasy Po przeliczeniu wyszło, że mają łącznie 2złote 42 grosze. Hmm trochę brak do tysiaka, jakieś 752 zlotych-powiedzial. Reszta postanowiła nie prostować jego rachunków, i tak w końcu było za mało No dobra znacie jakąś młodą ciotę? Zapytał
W tym momencie z krzaków wyskoczyła drużyna łowców pip.
- Hahaha przez was nasz szef DonVasyl ma znów kłopoty z płcią- powiedział pierwszy- Więc z radością wam mówimy-drugi- że w całym lesie-trzeci- nie ma ani jednej pipy-czwarty. Wszystkie wypłoszyliśmy-piąty. Nawet Krzyś wyjechał do stomatologa po tym jak ktoś mu zmasakrował pysk z bejzbola - z mściwym uśmiechem dokończył ostatni.
- No to ostatnia nadzieja upadła- mrukną Kłapcio. Nie ma dokąd iść, co robić, i nawet nie mamy ochoty na Heraclesa. Nie ma już żadnej nadziei, że będzie lepiej.
But Aj Hafe en Ajdeja - Bekon promieniał szczęściem. Za Jraq Dzordz Dablju Busz i generał Jądramachore jest nam dużo winny za Osame więc załatwimy trochę stingerow i wyruchamy tego sowę na czysto.
- Jesteś geniualny Bekon - powiedział Kubuś. Zapierdalaj z tygryskiem i załatw co trzeba..
Godzinkę potem wysłana drużyna wróciła z raportem:
- Jądramachore nie ma nic, nasi komandosi schandlowali cały sprzęt RP dla mafii za spirit z przemytu ale Busz wysłał Apacza ze sprzętem.
- Bekon ty debilu przecież indianin ze sprzętem na plecach dobiegnie tu za pare tygodni - lamentował Królik
- Nie on przyleci - powiedział Tygrysek - słyszałem że mają takie 2 śmigiełka i latają
- Kurwa jak paliwo leją głównym kanałem a nie od dupy strony to ja chce być pilonem - wymyślił Kłapouchy
- Zamknijcie jadaczki, słychać coś- zarządził Kubuś. I rzeczywiście, zaraz wylądował helikopter i komandosi zaczęli wyładowywać skrzynki.
- To normalny helikopter a nie Apacz-powiedział Miś i założył kopa Bekonowi. Jak coś nie wiesz to nie gadaj.
Pare minut potem pod domem sowy...
- Panie Sowo- mamy panu tysiączek - zaczęli krzyczeć.
- To go pokażcie- Pan Sowa jak zawsze był nieufny. Oto on- i dwie głowice po pięćset kilo każda sprowadziły domek sowy z powrotem na ziemie.
- Nic wam nie powiem - darł się pierzasty - zniszczyliście mi chate.
- Chyba zapomniałeś z kim masz do czynienia - mruknął Kłapouchy- przecież wiesz że kiedyś miałem na nazwisko Hanibal Lekter...
- No dobra dobra mówcie o co chodzi a pomoge wam - nieco zmiękł Sowa.
No więc to było tak - zaczęli opowiadac - no i teraz Nie Chce Nam Się Już Pić! Zakończył rozpaczliwie opowieść Kubuś.
- HoHo, to oczywiste co się stało - puszył się Sowa - wasza świątynia rozpusty została splugawiona.
- I co mamy teraz zrobić? - zapytali.
- Na tak potworne zbeszczeszczenie: pełne sprzątanie i do tego jeszcze Just V, no to tu może jedynie Wielki Kapłan Rozpusty - mądrzył się Sowa.
- A gdzie takiego znajdziemy - zapytał Kubuś.
- Ten tego... Nie wiem- wymamrotał Pan Sowa.
- Na Herkulesa nie mam ochoty ale szaszłyki z Sowy jakoś przełkne- delikatnie zagroził Kłapcio.
- Szaszłyki, a tak szaszłyki, przecież Goofer coś kiedyś wspominał o Wielkim Kapłan Rozpusty.
- No dobra pierzasty, wykopiemy zombi ale jak nas okłamałeś to tu wrócimy. I po tej małej groźbie drużyna wybrała się do grobu Goofera. Troszkę szuflowania i..
- Gofer stary przyjacielu powiedz kumplom gdzie można znaleśc Wielkiego Kapłana Rozpusty - bo jak nie to posypiemy cię robactwem i cię zeżrą szkodniki.
- Większość kapłanów odeszła, ale jest jeszcze jeden. Zwą go hrabia Dracula, mój daleki krewny, mieszka w rumunii w Transylwanii. To właśnie po nim odziedziczyłem zęby i nieśmiertelność. A teraz odejdzcie, dajcie mi tu poleżeć.
- Bleee pewnie bedziemy musieli pić krew i takie tam - Kłapouchy był pesymistą jak zawsze - ale to i tak lepsze niż przyszłość bez Herculesa... Dobra zbierać się. szykować kałachy i bejzbole, a ty prosiak bierz uzi.
- Na chuj ci broń - zapytał się Bekon.
- Nie bedziemy przecież popierdalał do Rumuniii z buta, za godzinke zaczyna się zabawa w remizie to zklepiemy mordy jakimś dresom i zabierzemy jakąś bryke - Kłapouchy jak zawsze był praktyczny
Pomysł był niezły, wykonanie jeszcze lepsze, znać było długoletni trening ze sposobu w jaki nasza dzielna brygada spuściła łomot dresom. Zęby można było wynosić koszami, a ilość przelanej krwi starczyłaby na miesiąc dla dużego szpitala. a nasi bohaterowie wyszli praktycznie bez zadrapania.
- A kto zna droge do Rumunii? - zapytał Kubuś
- To przecież każdy wie, jedziesz gdziekolwiek, i patrzysz gdzie stoi więcej żebraków. I skręcasz w tamtą stronę. Jak zajedziesz tam gdzie już wszyscy będą łazili z wyciągniętą grabą po jałmużne to będzie Rumunia.
- Genialne w swojej prostocie, Bekon - powiedział Kubuś.
Podróż przebiegła szybko, bez potrzeby zatrzymywania się na klinika wkrótce ujrzeli mroczne góry i posępny zamek Draculi Zaparkowali jak najbliżej się dało i podeszli do wrót.
- Łup! Łup! Łup - załomotali
Drzwi otworzyły się same ze skrzypieniem. W holu był wielki napis: śmierć to dopiero początek. Zaczęli schodzić do pieczar. W końcu doszli do mrocznej pokrytej pajęczynami sali z wielki posągami
- Nie podoba mi się tu wcale a wcale- mruknął Kłapouchy.
- Kto ośmiela się mącić spokój Hrabiego Drakuli - dobiegł ich mroczny głos dobiegający z krypty.
- Mam pomysł - powiedział Tygrysek - spierdalamy!!!
Niestety, było już za późno, posągi ożyły i uwięziły naszą drużynę.
- Mówcie z czym przychodzicie albo gińcie - rzekł Dracula wyłażąc z trumny.
- No więc ten tego - zaczą Kubuś- dziś rano obudziliśmy się i - dłuższa opowieść - no i już nie mamy pragnienia.
- Mącicie spokój ostatniego Wielkiego Kapłana rozpusty bo już wam się nie chce pić jakiegoś trunku? - oczy Drakuli rozbłysły czerwienia. I to pewnie jakiegoś szampana, no mówcie łajzy jaki był wasz ulubiony napój.
- No ten tego...Herlcules.
- Naprawdę, uwielbialiście Herculesa?- zapytał Hrabia.
- Tak-rzekł wyzywająco Bekon - Hercules, ewentualnie czasem spirit denaturat- a nie jakiemś tam syfy
- Wiele osób tu dotarło przed wami, ale ci wszyscy miłośnicy Jona Wokera, Szampana, Tekili zgineli marna śmiercią, ale wy lubicie Heracesa.. Bracia witajcie. Posągi wypuście ich.- zarządził.
- Bracia? - zapytał Kubuś.
- Tak bracia, Heracles to wino Boguf, najwyższy trunek na planecie, każdy kto go pija jest mi bratem - uroczyście rzekł Dlacula. Ja pijam go dziennie sto szesciopakow albo więcej, dlatego ten tego jestem czasem tak pełny że aż wylewa się ze mnie, a debile myślą że to krew. Dobrze jedzmy do waszego stumilowego lasu, odwiedze od razu Jage i zabiore pare cystern na zapas.
Podróż prywatnym odrzutowcem Draculi- skrojonym od batmana- przebiegła szybko i już wieczorem zaczeło się ponowne wyświęcanie domku Kubusia. Niestety, dokładny przebieg egzorcyzmów nie jest znany, ale wnosząc z trzytygodniowej luki w pamięci i stanu obrzydliwego, zarzyganego i zniszczonego domku Kubusia, musiało być naprawde zajebiście...


KONIEC CZĘŚCI TRZYDZIESTEJ SZÓSTEJ

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się