Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Część 33: RABBIT'S HARD FUCK

Część 33: RABBIT'S HARD FUCK - 4.4 out of 5 based on 7 votes
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)
Częś 33: RABBIT'S HARD FUCK
 
Wstawał piękny wrześniowy poranek. Nasi bohaterowie jak zawsze zbierali się po ostatniej libacji.
-Kurwa, jak mi łeb napierdala.- stwierdził Puchatek łapiąc się za głowę.
-Czy wiesz, o czym to świadczy?- zapytał Prosiaczek.
-Eeeeeee... –odrzekł Kuba, intensywnie myśląc.
-No wiesz czy nie? 
-Chyba musiało być zajebiście.- rzekł po namyśle Puchatek.
-Nie chyba, ale na pewno. Zobacz na swoje mieszkanie.- powiedział Bekon.
I miał rację, bo takie pobojowisko nie powstaje nawet po wybuchu bomby atomowej, przejściu tornada, czy trzęsieniu Ziemi. Flegma Kłapouchego była nawet na suficie i powoli kapała mu na pysk, gdy ten dochodził do siebie. Stół, a raczej to co z niego zostało, leżał na podłodze ,a jedna z nóg była wbita królikowi centralnie w dupę. Tygrys jeszcze spał spokojnie nie wiedząc nawet, że leży w największym bełcie w domu, gdyż przyjaciele go przypadkiem zarzygali, bo nie zdążyli do kibla.
-Kurwa jego pierdolona mać, musimy tu posprzątać no nie?
-Nie!!!!- rozdarł się Tygrys, który łyknął trochę flegmy leżącej koło niego- Wolę oglądać Kiepskich, jeszcze zdążę na powtórkę. To na razie.
Następnym, który się obudził, był Królik.
-Aaaaaaaa!!!!!!!!!!! Kto do kurwy nędzy wbił mi nogę od stołu w dupę? Co wy se myślicie, że ja jestem Krzyś Szadi Ciotewski i lubię takie przyjemności?
-O ile pamiętam, to krzyczałeś, żeby wsadzić to głębiej, bo cię to podnieca.- zaczął Kuba.
-No, a okazało się, że twój kutas nawet nie drgnął.-dokończył za misia Prosiak
-Czyli, że ja jestem... impotentem...-załamał się Królik
-Nie załamuj się tak wcześnie, podobno wymyślono na to lek. Zaraz jak on się nazywa? Wi... Wia... No... Viagra ( Dużą, bo to cudowny środek).- pocieszył kumpla Kuba.
-A gdzie to można dostać ?
-No jak to gdzie w aptece, no wiesz w miejscu, gdzie ludzie chorzy kupują lekarstwa.- zaczął Prosiak podkreślać chorobę biednego Królika.
W tym momencie doszedł do siebie Kłapouchy, popatrzył na zegarek i szybko krzyknął:
-Kurwa Kiepscy!!!!!- i szybko pobiegł do domku
-Chodźmy do pana Sowy, może on pomoże.- zaproponował Puchatek.
-Dobra.- odparli dwaj towarzysze
Szli w ciszy, gdyż przygnębiony Królik jakimś cudem, to znaczy przerażony swoją chorobą, przestał mówić, nawet nie wspomniał dawnych czasów, jak rozwalili Rumunów, czy też ich najdłuższe libacje, gdy mieli HERACLESA przez  cały miesiąc za darmo. Na ich szczęście nie szli długo. Gdy dotarli do pana Sowy, drzwi otworzył im nagi Krzyś.
-Kurwa, pipa, co ty tu robisz?- zapytał Kuba.
-Kochanie- krzyknął Krzyś do Sowy- mamy gości.
-Moja noga nie przekroczy progu tego domu.- wpienił się Królik.
Na te słowa Prosiak wyciągnął swojego wiernego uzi i wycelował w Krzysia.
-Daj!!!- krzyknął i zaczął strzelać .
-Chodźcie do apteki.- powiedział Królik.
-Dobra, ale najpierw idziemy do Baby Jagi(tm) i kupimy sobie parę HERACLESÓW- oznajmił Kuba.
Po drodze spotkali Tygryska i Kłapouchego.
-Jak tam Kiepscy?- zapytał Prosiak.
-Wspaniale, nawet nie wiecie, ile oni mają z nami wspólnego.-bronił się Tygrys.
-Znaczy, że prowadzą kumpla, impotenta do apteki po Viagrę?- zaczął Kuba.
-Bardzo śmieszne.-powiedział Królik.
-Okej.- zawieśniaczył Tygrysek- Idziemy z wami.
I tak nasza brygada zaczęła iść do apteki.
-Kurwa, jak mi się chce pić.- powiedział Kłapouchy, który od rana nic jeszcze nie pił.
-Chce ci się pić, mi się chce lać, możemy się zgrać.- Tygrys jak zwykle zaczął udawać debila, chociaż wcale nie musiał udawać.
-Mi też.- wystękał Prosiak.
-To chodźmy do Baby Jagi(tm), to jest po drodze.
Gdy dotarli na miejsce, zapomnieli, po co przyszli ( oczywiście z powodu dużego ubytku szarych komórek po ostatniej imprezie).
-Yyyyyy... –zaczął Prosiaczek.
-Tak, tak wiem, o co chodzi.-powiedziała Baba Jaga(tm) i podała im dwa sześciopaki wina HERACLES PŁOŃSK-APERRITIFF.- Za to, że jesteście stałymi klientami macie tu gratis pięć butelek NAPOJU BOGUFF.
-Dzięki.- powiedziała brygada i zaczęła opróżniać butelki.
Po opróżnieniu butelek zaczęli iść w kierunku apteki.
-Panowie, kurwa, coś tu jest nie tak- spostrzegł Kuba.
-Rzeczywiście, to nie jest nasz stumilowy las. No chyba, że wczoraj wybudowali tu drogę przelotową, postawili kilkanaście tysięcy domów i przywieźli kilkaset tysięcy ludzi.- potwierdził podejrzenia kolegi Tygrysek.
-Wiecie co, wydaje mi się, że jesteśmy we Wrocławiu.- stwierdził Bekon.
-To chodźmy zobaczyć, jak kręcą Kiepskich.- podniecił się Kłapouchy.
-Dobra idziemy, bo nam nie dasz spokoju.
Zaczęli iść. Gdy dotarli na miejsce, zobaczyli, jak Ferdek Jełop Kiepski żłopie piwsko. Puchatek nerwowo nie wytrzymał:
-Kurwa pojebie, dawaj to piwo.
Wyrwał piwo Ferdkowi i zaczął je pić. W tym momencie otoczyła ich ochrona:
-Spierdalać, bo skończycie w szpitalu.- powiedział jeden z bodygardów.
Tygryskowi puściły nerwy.
-Dobra, kurwa, sami tego chcieliście.
Wepchnął ich do mieszkania Żyda Paździocha i zamknął się z nimi w środku. Kumple wraz z Ferdkiem zaczęli się przysłuchiwać. Słychać było rozbijane szkło, upadające meble i lament Paździocha, że Tygrys demoluje mu mieszkanie (lament: kurwa przestań, wiesz, ile dałem za to piw? Tylko nie sznurem od żelazka! Odłóż ten telewizor! Aaa...). Potem słyszeli  jakieś niepokojące jęki, więc Puchatek postanowił otworzyć drzwi. Widok był przerażający : wybite okna, kilka dziur w ścianie, dwóch ochroniarzy z połamanym kręgosłupem i sześciu z podciętymi żyłami, Paździoch z telewizorem na głowie i Tygrys rżnący właśnie jego żonę (tradycja- Tygrys nie ma gustu).
-Żebym ja tak mógł, ach.- pomyślał Królik.
-Dobra, Tygrys, kończ zabawę, mamy tu robotę.- powiedział Kuba wyciągając swojego gana i celując nim w Ferdka.
-Panowie to znaczy zwierzaki, kurde, dogadajmy się.- zaproponował Ferdziu.
-Dobra.- powiedział Kuba- Dawajcie wszystkie browary i całą kasę. 
-No i dorzućcie nam tę no... Kurwa jak jej tam ?! No Mariolkę.- powiedział Tygrys (udowadniając tym, że nie ma gustu).
-A po chuj ci taka brzydula!- zdziwił się Prosiaczek
-Dla Królika. Kiedy kupi Viagrę, żeby miał co pojebać.
-Wolę Kangurzycę.- zdenerwował się Królik.
-Dobra, kurwa , migiem.- powiedział lekko zdenerwowany Puchatek powolnością sterroryzowanej ekipy kręcącej „Świat według Kiepskich”.- Ty, kurwa, Walduś „Cycu”, dawaj mi kluczyki od swojego samochodu!
-Mmmmm... Mmmaaa... Mmmmassszzz.- wystękał przerażony Walduś.
-Babka, pokaż no ten wózek.- powiedział Kłapouchy, zwalając Babkę z wózka, nie okazując przy tym ani trochę człowieczeństwa, a raczej pokazując swój sadyzm w stosunku do ludzi starszych.
-Oddawaj mi wózek kanalio!- wycedziła przez zęby Babka.
-Ty suko!- zdenerwował się Kłapcio celując swoim obrzynem w jej głowę- Przeproś, kurwa, przeproś!- darł się na Babkę Kłapek- Nie przepraszasz, to giń dziwko!!!- wypowiadając te słowa nacisnął na spust i mózg Babki znalazł się na szybie, po czym zaczął powolutku się ześlizgiwać.
W tym czasie reszta brygady zamykała już bagażnik Mercedesa wypełnionego po brzegi piwem MOCNY FULL.
-Kłapouchy spierdalamy, ktoś z nich wezwał gliny!!!- krzyknął Kuba odpalając Merca.
-Dobra tylko się pożegnam.- po tych słowach Walduś i Ferdek poczuli twardość kolby obrzyna Kłapouchego na swych jajach.
-Dobra Królik zaraz będziemy w jakiejś aptece.-oznajmił Kuba- Ale najpierw zajebiemy tych gejów z Just 5!!!!
-Jakich gejów???- zapytał się Bekon.
-Tych co idą tu po ulicy, widzisz?- oświecił kumpla Puchatek.
Zaraz wybiegli z czarnego Merca i otoczyli pedałów.
-Pożyczcie, kurwa, na wino.- grzecznie poprosił Kuba.
-Ach ty brutalu, gdzie są twoje maniery?- zapytał z pedalskim akcentem Szadi.
-Nie wytrzymam!!!- rozdarł się Prosiaczek wyciągając wiernego uzi z kieszeni- Wyskakiwać, kurwa, z kasy i to już!!!
Zespół zaczął szukać gdzie by tu uciec, ale mieli pecha, bo dzielna brygada otoczyła ich idealnie. Nasi bohaterowie przewrócili pedałów i zaczęli ich kopać.
-Dobra są nieprzytomni, przeszukać.- wydał rozkaz Puchatek.
Znaleźli przy frajerach około 900 zetów, adres Krzysia, nagie zdjęcie Krzysia (u Szadiego) i numer sex-telefonu dla gejów.
-Kurwa, ale będzie popijawa.-podniecił się Tygrys.
-Chłopaki ten skurwiel coś sobie wepchnął w gacie.- zaalarmował ich Królik.
-Ściągaj, kurwa, gacie.- powiedział wściekły Tygrys.
-Nie ma nic. Pewnie se wsadził do dupy.- zmartwił się Kłapek.
Prosiaczkowi na dobre puściły nerwy. Wsadził najgłębiej jak mógł swojego uizika Szadiemu do gardła, a ten biedny, spanikowany gej zesrał się ze strachu. Jego gówno składało się z około 30 kartoników LSD.
-Łał.- zawieśniaczył Bekon.- To chyba nowość LSD w czopkach.
-O kurwa ale będzie impreza!!!- Tygrys był niesamowicie podjarany.
-Dobra kończymy z nimi.- oznajmił Kuba.- Kula w łeb i do piachu.
Szadi przeraził się jeszcze bardziej.
-POMOCY!!!!!!!- rozdarł się spanikowany gej
-Ludzie, biją Dżastów!!!- krzyknął ktoś z przechodniów.
-Panowie spierdalamy!!!!- krzyknął Puchatek.
-Masz szczęście ty mały pedale.- powiedział Kłapek.
-Teraz odwiedź Krzysia ty pedale jeden!!- rzekł Bekon do Szadiego wpychając mu garść żyletek w dupę.
Po tym zajściu nasza brygada zaczęła dalej szukać apteki. Gdy jakąś znaleźli, zatrzymali samochód, wysiedli i weszli do budynku. Apteka była duża, to znaczy miała duże zapasy wszystkiego. Na szczęście nie było kolejki, więc nasi bohaterowie zaczęli zakupy.
-Poproszę cztery opakowania Viagry.- powiedział Królik.
-Tak, oczywiście, proszę.-sprzedawca położył Viagrę na ladzie.-Coś jeszcze?
-Nie to wszystko.
-200 złotych.
-Kurwa co !? Ile!?- zapytał z niedowierzaniem Królik.
-200 złotych.- powtórzył aptekarz.
-Kurwa, wiedziałem, że to będzie zły dzień.-powiedział Królik i już miał dawać sprzedawcy kasę, gdy Prosiaczek wpakował cały magazynek w pazernego aptekarza.
-Szybko do magazynu, musi mieć tego więcej.-powiedział Kuba- Aha, Tygrys opróżnij kasę fiskalną.
W magazynie przypadkiem natknęli się na około 300 literków spirytusu, 400 opakowań Viagry i kilka kilogramów LSD( oczywiście z przemytu ). Tygrys też miał szczęście, bo w kasie było 692 złote i 45 groszy. W parę minut opróżnili cały magazyn.
-Te ludzie, patrzcie tu są nawet kondony testowane dermatologicznie. -oznajmił kumplom Tygrys.
-To bierz i spierdalamy. - odszczekał mu Kuba.
-Ile? – zapytał Tygrys.
-Chyba wszystkie, nie!!- zdenerwował się Kuba, wybiegając z kartonem spirytu.- Czekamy w samochodzie, pośpiesz się!!!
-Okej, już idę.
Tygrys spokojnie wszedł do auta i powiedział, nie kryjąc swojego podjarania:
-Kurwa twojego brata zajebana mać, ale będzie impreza!!!
-Nikt z nas nie ma brata. – odrzekł Prosiaczek.
-No to co. Powiedzieć se nie można?
-Zamknąć się, kurwa! – zdenerwował się Kłapouchy.
Po tych słowach nikt nie zamierzał się odzywać, bo każdy się bał rozwścieczonego Kłapcia.
Wreszcie gdy dojechali, zaczęli rozładowywać cenny ładunek. Nie trwało to długo, gdyż po prostu każdy chciał już się najebać w trzy dupy. Pierwszy otworzył piwo Kuba.
-Ja pierdolę, to piwo jest jakieś dziwne, ono smakuje jak woda.
-Patrzcie to piwo jest bezalkoholowe!- zaalarmował Tygrys.
-Kurwa mać, a tak się cieszyłem, że nareszcie się napierdolę za friko.- zmartwił się Prosiaczek.
-Na szczęście mamy jeszcze spirytus.- przypomniał Królik – Aha, idziemy do Kangurzycy, bo mam ochotę dupczyć.
-Ty chciałbyś dupczyć? Przecież jesteś impotentem!- zaczął śmiać się z kolegi Tygrys.
-Czy tobie benzyna, spirytus, wino, piwo, butapren, denaturat, maryśka, faje, świerszczyki i inne przyjemności mózg zeżarły do reszty? Przecież mam Viagrę, pojebany pierdolcu!!!!
-Ołkej, kurwa, idziemy!- rozkazał Kuba- Ale weźmiemy ze sobą trochę spirytu.
Każdy z bohaterów wziął po litrze i zaczął pić. Po jakiejś godzinie, zaliczając wszystkie drzewa po drodze, dotarli do domku Kangurzycy.
-Otwierać, kurwa, w tej chwili!!! Bo jak nie to se sam otworzę i będzie bolało.- krzyknął Prosiak, wymachując swym chujem, do znajdującej się w środku Kangurzycy.
-Tak, tak, proszę.- wpuściła ich Kangurzyca- Mały spierdalaj na dwór się pobawić!!!
-Dobrze mamo.- odpowiedziało Maleństwo i poszło w kierunku domku Krzysia, gdyż od dawna niczego nie ssało ani nie lizało.
Królik, gdy zobaczył ową damę bez wahania zeżarł kilka opakowań na raz. A Kangurzyca w międzyczasie siadła na stole i rozkraczyła nogi.
-Nie wytrzymam!!! –powiedział Bekon, po czym zaczął rżnąć Kangurzycę.
Robił to tak ostro i tak brutalnie, że nawet Tygrysek nie mógł wyjść z podziwu.
-Kurwa, gdybym ja miał takiego wielkiego, to też bym tak robił. – zaczął się podniecać Kuba.
-Ale nie masz, a tak nawiasem mówiąc to masz najmniejszego z nas wszystkich, no po za królikiem oczywiście. – śmiał się z kolegi Tygrys.
W tym czasie dziwka miała już czwarty orgazm, a Prosiak jeszcze nie doszedł do jednego.
-Kończ już, kurwa, bo czuje, że mi staje – uradował się Królik.
I rzeczywiście, jego chuj robił się coraz większy i twardszy, ale w pewnym momencie „ co dobre wszystko się kończy” i Królikowa pała tak nabrzmiała, że aż pękła.
-Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! Kurwa pierdolona mać!!!!!! Aaaaaaaaaaa!!!!!! – krzyczał z bólu Królik.
-Ha dobrze ci tak, nie trzeba było wpierdalać tyle Viagry!!! – zaczęli się śmiać koledzy.
Jedynym, prawdziwym kolegą okazał się Kłapek, który rzucił Królikowi zastępczy środek przeciwbólowy – spirytus. Niestety butelka była otwarta i cała zawartość wylała się na biednego sadomasozwierza.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! – rozdarł się Królik po czym zemdlał.
Kuba nie tracąc czasu wezwał pana Sowę:
-Sowa, kurwa, masz 3 sekundy na zjawienie się w domku Kangurzycy, bo jak nie to pokażemy policji twoją wideotekę pornosów. Nooo... wiesz tych, gdzie są małe dzieci co ciągną ci druta ty nienasycony zboczeńcu!!!!
-Dobra, dobra już lecę.
Po chwili pan Sowa przyleciał i zaczął opatrywać rannego. Gdy skończył zaczął tradycyjne dochodzenie.
-Co tym razem zrobiliście Królikowi? Chyba wiecie, że mam już po dziurki w nosie naprawiania waszych rzezi dokonywanych na Króliku.
-Po pierwsze to nie twój zajebany interes, a po drugie, czy masz na myśli te dziurki, w które wczoraj Krzyś wkładał ci chuja, a ty stękałeś i mówiłeś żeby ci pchał głębiej??? – zaczął najeżdżać na pana Sowę Kuba.
-Kurewscy podglądacze!!! Mam was w dupie!!!! – powiedział Sowa i poleciał.
-Ja tam nie idę, bo ją wczoraj lizał Krzyś. – odrzekł Bekon.
Teraz wszyscy skupili się na Króliku, który właśnie dochodził do siebie.
-Masz szczęście, że Sowa miał akurat chuja orangutana, to go przyszył.- poinformował przyjaciela Kłapouchy – Nooo... i za jakieś parę dni będzie ci stawał.
-O.K. chłopaki chodźcie do mnie, mamy przecież trochę spirytu. Zrobimy sobie popijawę. – oznajmił Kuba.
Po 25 minutach dotarli do domku Puchatka i zaczęli kolejną, wielodniową libację.

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się