Zaloguj Zarejestruj

Zaloguj się na konto

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj moje dane

Załóż darmowe konto

Pola oznaczone gwiazdką (*) są wymagane.

Część 44: UNFINISHED BUSINESS

Część 44: UNFINISHED BUSINESS - 5.0 out of 5 based on 1 vote
1 1 1 1 1 Ocena 0.00 (0 głosy)

44 - UNFINISHED BUSINESS

Kończyła się właśnie kolejna impreza. Póki jeszcze wszyscy śpią mam kilka minut aby przypomnieć co się wczoraj działo. Brygada wynajęła sporą ilość broni od byłego Antyterrorysty, tydzień się szkoliła i zarobiła 7000 zł, a to tylko dlatego, że Tygrysek chciał se podupczyć Britney Spears. No więc pojechali do wawy, zapierdolili ją i wrócili, a następnie przeruchali na cacy i sprzedali ją za 7000. Potem musieli zapłacić za wynajem wszystkiego i kosztowąło ich to 2000. Pozostałe 5 wydali, całkiem logicznie na alkochol. Po zakupie zaopatrzenia udali się do pierwszego domku by imprezować. Pierwszy domek jaki napotkali po drodze, domek Krzysia (Znowuu...) okazał się jednocześie ostatnim domkiem. I to właśnie tutaj bochaterowie libacji budzą sie w pogodnych nastr...
-DOŚC KURWA! - poowiedział puchatek - przejdźmy do Historii, co?
-Spoko. Co dzisiaj kurwa robimy, bo mnie łeb napierdala, chyba mam kaca... - powiedział Tygrysek
-Dzięki bogu schowałem pod podłogą dwie zgrzewy... - dodał Królik i po chwili przyniósł dwie skrzynki heraklesa - O, wydawało mi się że chowałem dwie zgrzewki... nieważne. Pijmy, kurwa pijmy. - zakończył radośnie i cała brygada rzuciła się na napoje. Korki z butelek strielały, herakles się lał i było ogólnie tak wesoło, że było wesoło. Wszyscy w radości popijali winko. Nagle, Puchatek podszedł do Prosiaczka i przypierdolił mu prawy prosty w ryja. Prosiacze, jako że istotka mała i lekka (z wielkim kutasem), poleciał i przypierdolił się był o ścianę. Wszyscy obserwowali ze strachem całe zdarzenie i zastanawiali się kto będzie następny. Puchatek popatrzył na nich. Pierwszy odezwał się prosiaczek.
-Ale jaazdaa panowie widze Motylki z listkami Ganji zamiast skrzydełek...
-Ty stary za co mu przyjebałeś? - spytał nmajodważniejszy - Kłaouchy.
-A jakoś tak za pięknie kurwa było... - powiedział puchatek po czym wszyscy rzucili się na wszystkich. Uderzenie puchatka zapoczątkowało reakcję łańcuchową, w wyniku której wszyscy zaczęli się napierdalać. Potłuczone szkło z butelek fruwało po całym pomieszczeniu. Kawałki belek i cegieł też. Nagle z całej bójki wypełzł bokiem Królik. Popatrzył na potłuczoną butelkę którą trzymał za szyjkę
-No i szlag trafił kaucję... - wypowiedź tą zakończyła cegła, która leciała z dużą szybkością i trafiła go w czachę. Ten, padł nieprzytomny na ziemię. A tymczasem reszta napierdalała się w najlepsze. Wydawało się że nic już ich nie zatrzyma i ta bijatyka przenieie się na cały las skutkiem czegobędzie totalna dewastacja i eksterminacja lasku i ludności... Na szczęście Puchatek nagle oprzytomniał, dzięki czemu pojawią się jeszcze kiedyś następnme przygody.
-Ej, panowie, stop, kurwa, STOOP!!!! - na te słowa bójka zwolniła, a po chwili się zatrzymała. - co wam kurwa, mózgi wyssało? może weźmiemy broń i zrobiły komuś wbite_na_chate_gwałt_morderstwo_rabunek?!
-Co on tam pierdoli? - spytał Tygrysek
-LEPPER NA PREZYDENTA!!! - krzyknął Prosiaczek który jeszcze nie całkiem oprzytomniał. Ten proces potrwa dłużej, gdyż gwałtowny cios bejzbola Kłapouchego, posłał Bekona do krainy Morfeusza. Czyli: zasnął.
-Słuchajcie, myślę że rozgrzewkę mamy już za sobą - powiedział Kłapouchy - Możemy zrobić "Coś". Co będziemy siedzieć w tym pedalskim domklu. Chodźmy komuś... najebać...
-Dobrze gada, wina mu dać mu wina, Heraklesa. - powiedział Tygrysek. - To gdzie idziemy?
-Najpierw proponuję sprawdzić, czy mamy środki wystarczające na Zrobienie serii napadów. - powiedział Puchatek - Wszyscy do domków, zebrać to co macie i spotykamy się tu za jakieś [popatrzył na niedziałający zegarek] za chwilę. Do roboty.
-A co ze śpiącymi fjutami? - spytał niepewnie Kłapouchy
-Idziemy bez nich. Nie da rady. - powiedział Puchatek
-Nie, no nie możemy robić misji we trójkę. - powiedział Tygrysek - pojejcie im mordy heraklesem to się zbudzą. - Jak powiedział tak zrobili. Po krótkim wytłumaczeniu im tego co zaszło, wszyscy rozeszli się chwiejnym krokiem do domów. Nie minęła godzina gdy wszyscy byli w domku Puchatka, czujni, zwarci, gotowi, pijani, napaleni... no byli i czekali. Pierwszy odezwał się Puchatek.
-Panowie, ile czego mamy?
-Trzy karabiny AK-47, jeden UZI, jeden obrzyn. Ilość amunicji: 11 magazynków do kałaszy, 3 do UZI, 26 nabojów do obrzyna. - odpowiedział Królik, który jakiś czas wcześniej przeliczał amunicję - Na kilka napadów połączonych z dewastacją mienia i ... ten... no... no gwałtami to może i starczy, ale tak czy owak jewsteśmy na krytycznym levelu. Jak ktoś nas zaatakuje to koniec. Musimy skołować hajs i kupić kolejne naboje. Co robimy?
Puchatek się zamyślił, zzieleniał, zżółkł, wrócił do poprzedniego koloru i powiedział:
-Musimy wpierdolić się komuś na chatę i zajebać trochę szmalu. Tylko tyle pozostaje. No bo kurwa skąd wytrzaśniemy hajs na naboje? Na wina?
-Dobra. No to kurwa ładujemy. - powiedział Tygrysek i wszyscy zabrali się za ładowanie broni. Królik się zastanawiał z czym pójdzie, kałach jest dla niego za ciężki. Na szczęście Prosiaczek to zauważył i oddał mu swoje UZI. Jest silniejszy i z kałachem problemów nie będzie miał. Tygrysek i Puchatek załadowali kałachy i zawiesili je na plecach. przyczepili do klatki piersiowej pozostałe po trzy magazynki. Prosiaczek po załadowaniu Kałacha położył go sobie na ramionach że ten przechodził za głową, tak jak wielu żołnierzy nosi CKM, a magazynki przyczepił na przedramionach. Cała trójka, ci z kałachami, zawiązali sobie czerwone chustyy na głowach, takie jak Rambo. Kłapouchy przez weekend przemienił sobie obrzyna w ten sposób, że oudało mu się zamontować ogromny magazynek na 10 nabojów pod lufą, wyposażony w sprężynę aby mogła zapodawać naboje. Dorobił też takie fajne przesuwane coś jak w zwykłym shotgunie, aby szybko przeładowywał. Broń stała się stosunkowo ciężka, ale za to mordercza. Pozostałe 16 nabojów wetknął w specjalny pas na naboje do shotguna. Obrzyn teraz wyglądał jak taka fajna spluwa z UT, bo makazynek nie wyglądał jak ten w shotgunach tylko w karabinach. Królik zawiesił po załadowaniu UZI pod swoim prawym ramieniem. Magazynki na przedramienia.
-Chłopaky - powiedział Tygrysek - a jak się dostaniemy do pierwszego domu z takim zaopatrzeniem bez ściągania glin i niepotrzebnej uwagi?
-Eej, on ma rację... co teraz? Zdejmujemy? - spytał prosiaczek.
-Nie - odpowiedzial Puchatek - zajebiemy komuś brykę i pojedziemy w nocy.
-Możemy też założyć płaszcze, takie jak w Matrixie... - powiedział niepewnie królik...
-No możemy. A masz takie? - spytał Tygrysek
-Jest jeszcze jeden kłopot. Ta broń nie zmieści się pod paszczami. Zwłaszcza obrzyn Kłapouchego po Tuningu. - stwierdził mądrze Puchatek. - dobra, na chuj czekać do nocy, idziemy.
I poszli. Gdy doszli do domu proboszcza, który nie żyje od dawna... zauważyli jakiś samochód z przyciemnianymi szybami. Była to Mazda miata, MX-7. Czarna, ze spojlerami i progami tudzież zderzakami. Nikt nie wiedział skąd to się tam wzięło, ale wszyscy wiedzieli jedno - trza zapierdolić. Ale to nie było takie proste. Auta odpalane bez kluczyków mają to do siebie że działają dość niestabilnie. Udali się do domku by kupić (za trochę śrutu na mózg) kluczyki. Weszli. A tam...
-KURWA! - powiedział Puchatek na widok podstarzałego ksiedza posuwającego Krzysia który trzymał w ustach chuja pana Sowy. - Nie no kurwa jak tylko planujemy jakąś porządną akcję ten pedał się wpierdala...
-Wyrwę chwasta... kurwa wyrwę chwasta, kurwa WYRWĘ CHWASTA!!! - powiedział Kłapouchy i podszedł do księdza. Spojrzał mu głęboko w oczy, zakrzyknął "SAJONARA!" i serią 10 pocisków wyrwał mu głowę, ręce, nogi i resztę brzucha. Poi całym pomieszczeniu latały resztki księdza-pedała-pedofila. Krzyś, ze strachu, posrał się na ścianę, odległą o trzy metry. Kłapouchy zaczął ładować naboje. Ten moment wykorzystał Pan Sowa. Poderwał się do lotu i wyleciał przez dach wybijając wielką dziurę w suficie. Trzy serie z kałachów goniły go po niebie. Królik z uśmiechem podszedł do Krzycha. Wywalił mu serie z pół metra w twarz. Pół magazynka. Jeden nabój trafił. W nażelowane włosy. Reszta spudłowała. Połamane kawałki włosów spadły na ziemię. Krzysiu zemdlał ze strachu. Puchatek ze śmiechu... Królik:
-No coo!?! Słabo strzelam jeszcze...
-Hieh - powiedział Puchatek wstając z ziemi - poszukajmy kluczyków.
-Tu są - powiedział Tygrysek pokazują małą szafkę - Jedziemy?
-No jaasnee! - powiedział Prosiaczek i wszyscy wyszli. Z trudem wcisnęli się do malutkiego autka. Tygrys za kierownicę. Ruszyli. Nie będę teraz przedstawiał szczegółów całej jazdy, powiem tylko że sporo zwierzątek straciło życie, a sam samochód stracił sporo ze swojego Image... w pewnym momencie zobaczyli w oddali wolno stojący domek. Puchatek:
-Zatrzymaj się pod tym domkiem.
-Oki, spoko - powiedział Tygrysek i pociągnął za drążek hamulca ręcznego który odnalazł po 15 minutach jazdy. Zrobił gwałtowny wślizg bokiem, przewrócił się, dachowanie jakies 100 metrów, Puchatek wyjął lufę kałacha i wbił w ziemię (podczas dachowania, w biegu) co spowodowało powrót na koła, wyrwanie długiego, ale niskiego płotka i wreszcie zatrzymanie się pod domkiem. Brygada, ostatkiem sił na drżących kolanach wytoczyła się z resztyek tego, co kiedyś nazywało się dumnie "Mazda miata MX-7 po Tuningu". Załadowali broń (w pędzącym aucie było za mało miejsca) i wbili się do domku przez drzwi frontowe. Domek nie był duży, były dwa pokoje, kuchnia i kibel. w jednym z pokjoi siedziała na kanapie dwójka staruszków. Królik wszedł do pomieszczenia. Popatrzył chwilę na nich, oni na niego. Wyjął UZI i wystrzelał w nich całą resztę magazynka. Poobstrzelał tynk na ścianie. Staruszki padli na zawał. Ze śmiechu. Gdy ekipa to zobaczyła wybuchła śmiechem. Pierwszy odezwał się prosiaczek.
-Stary, ty lepiej to odłóż, bo se krzywde zrobisz... - po tych słowach przejechał bardzo celną serią po staruszkach, żeby się upewnić że nie wstaną. - okeej, przeszukujemy. - powiedział i zaczął przeszukiwać szafki. W sumie znaleźli 2 złote i 34 grosze.
-Nie no kurwa zaraz oszaleje! - powiedział tygrysek. Wyszedł rozwalając drzwi z kałacha. Wbił się do samochodu. Krzyknął - jedziecie?!
-No kurwa jasne! - zakrzyknęli wszyscy. Weszli. Tygrysek przekręcił ze złowieszczym uśmieszkiem kluczyki w stacyjce. Silnik zawył. Wcisnął gaz trzymając hamulec. Przez parę sekund palił gumy po czym ruszył z piskiem opon. Samochód wyrwało. Po dachowaniu spojler ledwo wisiał. Teraz odpał. Razem z tylnym zderzakiem. Całą brygadę, poza Tygryskiem, wcisnęło w fotele. Kawałek dalej zachamował gwałtownie. Stał drugi dom. Tym razem prosto jechali, bo 200 metrów dalej, na prostej drodze, stał kolejny dom. Gdy auto stanęło, przednia szyba wypadła. Tygrysek zamaszyście otworzył drzwi. Odpadły... Reszta też wyszła.
-Panowie, poczekajcie. - powiedział Puchatek - teraz to zrobimy inaczej. Patrzcie tu są cztery okna. Każdy wchodzi, nie, wpada, innym. Ja drzwiami. Ruszamy na mój znak. - po tych słowach ustawili się przed oknami. - JUŻ!!! - krzyknął Puchatek. Wywalił drzwi kolbą kałacha. Tygrysek, Kłapouchy i Prosiaczek zgrabnie wskoczyli do budynku. Królik w locie potknął się o parapet. Wypierdolił mordą o ziemie. Zobaczył to Prosiaczek wskakujący innym oknem, ale do tego samego pokoju. Znowu wybuchnął śmiechem. Nagle zamarł. W pokoju nic nie było. Gołe ściany. W pozostałych też. Zebrali się w środkowym.
-Kurwa, zaraz mię szlak trafi! - powiedział Tygrysek. Nagle spluwa Kłapouchego wypaliła w ziemie robiąc dziurę w podłodze.
-Ty stary, uwarzaj z tym ustrojstwem. Mogłeś kogoś zabić... - powiedział Prosiaczek gdy nagle zobaczył w pomieszczenie pod podłogą - Hej, tu coś jest! - powiedział i krótką serią z kałacha zrobił większą dziurę. Prosiaczek, jako że najmniejszy, wskoczył do środka. A tam był jedynie mały pokoik ze stołem i drabinką przy ścianie. Gdyby strzelali kawałek dalej to mógłbym napisać że na suficie wisiała lampka, i któryś ją zapalił, ale lampka odpadła przy pierwszym strzale kłapouchego. Na stoliku leżała walizka. Prosiaczek złapał ją i płynnym skokiem wyskoczył na górę. Tam otworzył walizkę. W nij były paczki z dolarami. Po przeliczeniu 10000$. Wszyscy wyskoczyli radośnie. Wyszli z mieszkania. Wrzucili walizkę i broń z amunicją do bagażnika. Wsiedli do auta i ruszyli na piwną górkę. Gdy dojechali, wyszli. Tygrysek zakrzyknął:
-YO BABAJAGI!!! VENI VIDI WINO KURWA!!! WYJMUJ CO MASZ!!!
Tymczasem babajaga w chatce się masturbowała. Gdy usłyszała krzyk, schowała pałę i wyszła.
-Czego kurwa?! - krzyknęła
-Dawaj wszystko co masz!!! - powiedział Prosiaczek.
-Popierdoliło was? mam 5000 butelek wina! Bedzie to kosztowało 21500 zł, a nie sądze żebyście tyle mieli.
-Dawaj, mamy dużo więcej. - powiedział Prosiaczek i wyjął walizkę - 5375 dolarów. Może być?
Babajaga zrobiła wielkie oczy.
-Może, dawaj. - powiedziała i przyniosła 125 skrzynek. Trochę jej to zajęło, podobnie jak odliczenie 5375 dolarów przez prosiaczka, biorąc pod uwagę że się trzy razy pomylił podczas obliczania... W końcu, gdy transakcja została sfinalizowana, chłopaki zaczęli ustalać (P- Puchatek, K-Kłapouchy, T- Tygrysek, Kr - królik, Pr- prosiaczek B - Baba jaga)
P - I co teraz?
T - Trzeba z tym do domu
P - Ale jak? Za dużo żeby prewieźć autem
Pr - To może seriami?
K - Za długo. Trza coś wymyśleć.
T - To może wy nieście, a ja z Puchatkiem skoczymy po jakieś dupy na imprezę i amunicję do broni.
Pr - Cie pojebało?!
Kr - Wiesz ile to zajmie?!
B - Mogę wam daż trzy wózki na skrzynki
Pr - Cóż... chyba nie mamy wyboru.
Po tych słowach brygada poskładała się, zapakowała, i już mieli ruchać... e, ruszać gdy nagle Puchatek coś se przypomniał
-Panowie, nasza broń leży w bagażniku! Jak my dowieziemy amunicję?
-Na tylne siedzenie, ciemnoto, na tylne siedzenie. - powiedział Prosiaczek.
-Tak, a dziewczyny to chyba na dach... Nie ma co, broń i wyposarzenie zostawiamy o Babajagi. - powiedział wyciągając sprzęt i przekazując go Babajadze. - Masz, tylko niech kurwa coś mi stąd zniknie, to ty kurwa znikniesz lepiej niż sam kóperfild.
-Spox, u mnie wszystko jest bezpieczne. - powiedziała Babajaga przejmując wyposarzenie. Zaniosła je do chatki. Puchatek:
-Tylko pamiętaj: PRZELICZONE!!! Dobra panowie - zwrócił się do brygady - Jedziemy z tym koksem. - po tych słowach Puchatek z Tygryskiem zapakowali się do samochodów a reszta brygaady Ruszyła w stronę domku. Ponieważ od tej strony za ciekawie nie było, skupmy się na chłopakach w samochodzie. Jadą z dużą prędkością. Zbliżają się do stadionu. Podjeżdżają, wypatrują Wanię. Ostatnio Iwan dość często skacze po targu, trudno go wypatrzeć. Jadą tak i jadą, gdy nagle Puchatek dostrzegł dwie dziewczyny. Tygrysek dalej się rozglądał, natomiast Puchatek przyglądał im się badawczo. Nagle Puchatek:
-Te, tygrysek, czy to nie te tranzystorki które nam Krzychu załatwił?
-Kurwa, gdzie? - Krzyknął Tygrysek rozglądając się na wszystkie strony. - O widze! Jedziemy tam! - powiedział i ruszył. Samochód miał przyciemniane szybi, więc nie byo problemu z podjechanie, tylko przednie nie było bo wypadła. Tak jak drzwi po lewej... Ale Tygrysek Tak podjechał, że dziewczyny mieli po prawej a jak podjeżdżał to stały tyłem i nie zauważyły go. Podjechał. W tym momencie zauważyły że stoi za nimi jakiś samochód. Puchatek przygotował bejzbola. Podeszły do drzwi. Puchatek nagle gwałtownie je otworzył. "Dziewczyny" Odleciały na nieznaczną odległość.Puchatek wyskoczył i przypierdolił pałą każdej po głowie. Zemdlały. Tygrysek pomógł mu wciągnąć je do auta. Pojechali do domku. Reszty jeszcze nie było, więc związali je i posadzili na fotelach. Postanowili zrobić chopakom surprajs więc przykryli je kocami. Po jakimś czasie przyszła reszta ekipy.
-Chopaky, mamy niespodziankę! - powiedział puchatek
-Taa? Jaką? - Spytał zasapany Kłapouchy
-Popatrzcie sami - powiedział Tygrysek i odsłonił dziewczyny. Królik, przez ostatnie przeżycia, zemdlał.
-O kurwa! - powiedział Prosiaczek. - GDZIE MOJE UZI?!?!?!
-Poradzimy sobie bez Uzi. - powiedział Puchatek wychodząc do kuchni. Po chwili wrócił z dwoma nożami. - Obudźcie Królika.
Kłapouchy podszedł do Królika i polał mu twarz winem. Królik błyskawicznie wstał i wyrwał Puchatkowi nóż. Jak oszalały rzucił się na śpiące tranzystorki. Tygrysek go zatrzymał.
-Stóój, kurwa poczekaj aż się obudzą! - powiedział. Królik wkurwiony popatrzył na niego i odłożył nóż. Podszedł do skrzynek z winem i wziął jedno. Zaczął popijać z miną, której by się Rambo 3 przestraszył. Reszta brygady zrobiła to samo. Po jakimś czasie Tranzystorki zaczęły się budzić. Gdy się obie obudziły zaczęły krzyczeć. To znaczy gówno nie zaczęły, bo miały usta zakneblowane...
-To co, już mogę? - spytał Królik
-Tak. Ale poczekaj na mnie. - powiedział prosiaczek i wziął od Puchatka Nóż. Tutaj następują drastyczne sceny. Jeśli nie masz skończonych 18 lat (a na pewno nie masz) nie czytaj dalej. Mianowicie: najpierw odcinają im kutasy, potem piersi, następnie wypisują różne ciekawe rzeczy nożami na plecach a potem sypią solą. Oczywiście wszystko to przy świetnym akompaniamencie dzikich wrzasków tranzystorków. Ogólnie niezła jazda. Na koniec Królik i Prosiak podżynają im gardła i zakopują w ogródku królika. Po tym wszystkim (tu już można czytać) Puchatek i Tygrys jadą kupić amunicję, wiozą samochód do blacharza, mechanika i lakiernika, tankują do pełna i porywają pierwsze lepsze 2 dziewczyny jakie spotykają na drodze. Następnie wiozą to wszystko do domku Królika i rozpoczyna się kolejna impreza. Tak więc chłopaki załatwili stary, niedokończony business, zdobyli fajną brykę i jeszcze zaczęli porządną imprezę. Kłapouchy też się czegoś dzisiaj nauczył. Że jak przerobisz obrzyna na super obrzyna to może potem sam wypalić. A to z kolei może zaowocować czyjąś śmiercią. Tutaj zginęły dwie ździry, jednak one na to zasługiwały.

KONIEC CZĘŚCI 44

ps. Prooosze, nie zamykajcie mnie w ośrodku dla psychicznie chorych...

Autor: Max "DJ Max" Król (maxkrol@wp.pl)

POZDROWIENIA DLA: ZSZIL w Zgorzelcu; Kumpli w Bornem Sulinowie a w szczególności Fu-Fej'a, Stysia, Grachy, Kaczora, Gunego, Śmiecia, Ganjiego oraz Kumpla ze szczecina, Ryziola, Dla wszystkich pięknych dziewczyn, dla wszystkich kombinujących, dla wszystkich intoxynujących Oraz w hołdzie wielokrotnie znieważanemu oraz bezpodstawnie krytykowanemu autorowi podstawki, czyli dla A. A. Milne, autora książki Chatka Puchatka.

Sonda

Używasz antywirusa?

Tak - 74.8%
Nie - 9%
Czasami uruchamiam - 6.7%
Że co? Robię manicure i pedicure - 9.5%
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się