Ranczer w kosmosie?
6/10, ostatnio przy piwku sobie obejrzałem w szerszym gronie. Bardzo, bardzo naiwna amerykańska historyjka, o tym jak to sobie wieśniak buduje rakietę kosmiczną i tym samym spełniają się jego marzenia. Oklepane przesłanie o marzeniach - zbyt płytkie żeby mną poruszyło. Również typowy amerykański oklepany schemat filmu: wyśmiewanie bohatera, problemy bohatera, problemy z rodziną, ciężka praca i na koniec sukces. To nie był spoiler, bo co może być w amerykańskim filmie innego? (jak nie happy end?) ;P
Obejrzałem bo miał wysokie noty na filmwebie, jednak to strata czasu dla mnie była, bo w poczekalni czeka u mnie film
The Experiment (niemiecka wersja).
Avatar? Przeciętna gra aktorska, oklepany schemat bohaterów (tylko dobrzy i złe postacie), oklepana fabuła (jak to źli najeżdżają na tych dobrych i ci dobrzy się brnią i wygrywają z silniejszymi, jakaś banalna miłość w tle - Pocahontas? było! było! było! wielokrotnie!), bardzo dobra grafika komputerowa (grafika w filmie

) i nic więcej, do tego jakiś trójwymiar miał być w tym filmie, który dość komicznie wyglądał jak spłaszczony obraz wychodzący z ekranu (z resztą tylko niektóre elementy w filmie korzystały z tego efektu), odwracałem głowę w kinie w bok i widziałem ścianę a z drugiej strony siedząca koło mnie osobę itp. - to ma być ta szałowa, genialna "trójwymiarowość"?

.
Normalnie dostałby
Avatar u mnie 7-/10, ale skoro przeczytałem że Avatar to arcydzieło, więc i moje wymagania w stosunku do niego zostały wyśrubowane, więc na nic więcej niż
6/10 nie może liczyć. Sorry, ale Avatar takim filmom jak Łowca androidów, Ojciec Chrzestny, Matrix 1, Siedem dusz, Wyspa tajemnic, Człowiek przyszłości.... to może co najwyżej buty czyścić, nic więcej.